Pierwszy dzień w pracy – czyli ratuj się kto może;)

Nadszedł w końcu pierwszy dzień mojej pracy w szkole. Wcześniej  już wiedziałam, że będę uczyć w I klasie gimnazjum oraz w łączonej klasie I i II liceum. W obu klasach uczę po dwie godziny. Zajęcia mam tylko we wtorki i między lekcjami gimnazjum a liceum mam godzinę okienka. Zajęcia w szkole zaczynają się o godzinie 17 i trwają do 21. Klasy 1-3 mają zajęcia „tylko” do 20. Dzieci przyjeżdżają z różnych dzielnic Sztokholmu, a nawet i spoza miasta. Te najmłodsze są dowożone przez rodziców, którzy potem koczują na korytarzach. Wiem, że rodzice się umawiają między sobą i na zmianę wożą swoje pociechy. Moim zdaniem nie jest łatwo ani dla dzieci ani dla rodziców. Dzieci są bardzo często zmęczone ponieważ od rana mają zajęcia w szwedzkich szkołach. Myślę, że ja swojego dziecka nie będę tak męczyć. Wycinanki to ja mogę sama robić w domu.

Szkoła wynajmuje pomieszczenia w szkole szwedzkiej. Szkoła ta znajduje się w całkiem przyjemnej dzielnicy (takiej podobno bon ton) i jest bardzo blisko stacji tunnelbana.

20140909_165143IMG_1900IMG_1904IMG_1906

Szkoła jest dosyć duża i ma kilka skrzydeł. My zajmujemy pierwsze i drugie piętro. Niestety wchodząc do szkoły ma się wrażenie, że śmierdzi szczochami i nie wiem czy to jakiś ich środek do dezynfekcji czy faktycznie wali z kibli (ta teoria odstrasza mnie od odwiedzin w tym przybytku).

IMG_1907IMG_1909

Na korytarzach ustawione są szafki – takie same jak w amerykańskich filmach młodzieżowych:) przy każdej klasie ustawiony jest stolik i ławka narożna na których na przerwie zalegają dzieciaki. Pomiędzy klasami są toalety i nie są to takie zbiorcze toalety jak w polskich szkołach ale pojedyncze. Pomiędzy klasami znajdują się też pomieszczenia dla nauczycieli. Jak widzicie nie jest zbyt czysto na tych korytarzach. Ściany i kaloryfery są pokopane – tak samo drzwi oddzielające korytarze. Wiem, w polskich szkołach jest nie lepiej ale ja sobie trochę inaczej wyobrażałam szkołę w Szwecji zwłaszcza w dzielnicy bon ton.

20140902_18473420140916_19105320140916_19110920140902_184728

Same klasy są duże. Ta w której uczę to klasa od plastyki. Czasami w klasie jest niezły syf gdy przychodzimy na nasze lekcje, a zlewy są całe zachlapane farbą. Na końcu sali nauczyciel ma swój schowek. Jak się bliżej przyjrzycie to zobaczycie, że wszystko jest pozamykane na duże kłódki. Zastanawiam się czy to normalne czy zaczęli zamykać szafki na kłódki gdy moja szkoła wynajęła od nich pomieszczenia. Pytanie czy ktoś kradł czy tylko niszczył. Każda klasa posiada rzutnik z którego ja bardzo chętnie korzystam. Jest też stanowisko komputerowe ale polska moja szkoła nie może z niego korzystać. Trzeba tachać swój sprzęt:(

20140916_17423820140930_174437

Generalnie trzeba uważać żeby się czymś nie ufajdać bo nawet biurko jest usyfione farbą.

IMG_0787

Jak dokładnie wyglądał ten mój pierwszy dzień w pracy? Bałam się , a w szczególności bałam się liceum. Jak się okazało nie taki diabeł straszny jak go malują:) Dzieciaki są różne, o różnym poziomie wiedzy i sprawności językowej. Są to dzieci które mieszkają w Szwecji kilka miesięcy ale też takie które już się tu urodziły. Są też takie, których jeden z rodziców jest Szwedem/dką. Większość z nich posiada niezłą wiedzę i bardzo dobrze mówią po polsku.

Oczywiście na wejściu podpadłam dzieciakom, ponieważ zabroniłam używania urządzeń elektronicznych co chyba najbardziej zabolało gimnazjalistów;) Tak więc pierwsze koty za płoty a co będzie dalej to zobaczymy.

p.s. na zdjęciu mam telefon ale akurat była przerwa;)

One thought on “Pierwszy dzień w pracy – czyli ratuj się kto może;)

  1. Temat czystosci w Szwecji jest problematyczny. Mam wrazenie, ze ludzie zwyczajnie nie dbaja o swoje otoczenie, jak sie okazuje nawet w prestizowej dzielnicy Östermalm. U mnie w pracy pomimo wielu apeli od kierownictwa papierowe reczniki wprost wysypuja sie z koszy, badz leza obok nich. A wystarczy lekko „ubic” papierowa mase i po problemie. Ale widac nie chce sie. Mnie sie jeszcze chce wiec papierowe reczniki nie pogrzebaly jeszcze zadnej ofiary.

    Ale to jeszcze nie jest ekstremum, w jednej z firm w ktorej pracowalem pracownikom udalo doprowadzic sie do sytuacji gdy nad koszami na smieci pojawily sie muchy. To dopiero wyczyn.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s