Kolejne zajęcia w SFI.

Moje kolejne zajęcia w szkole szwedzkiego przebiegały bezstresowo. Jeszcze przed moim zachorowaniem byłam na dwóch lekcjach. Na jednej bardzo mnie zirytowała koleżanka z grupy – starsza pani, która mnie poprawiła przy wszystkich gdy powiedziałam nauczycielce, że jestem chora i we wtorek nie mogłam przyjechać na zajęcia dodatkowe bo się źle czułam. Wrrrr scyzoryk mi się w kieszeni otworzył. Co za zarozumialec! Tym razem nie siedziałam w ławce z moją, polską koleżanką ale z dziewczyną z Afganistanu. Wiecie o co mnie na dzień dobry zapytała? Czy jestem mężatką i czy mam dzieci! Sama nie była zaknefiona czyli opatulona chustą i oczywiście miała męża (sporo starszego) i dzieci. Oczywiście była dużo młodsza ode mnie. Przede mną siedział Rumun i Grek. Ten Grek już od samego początku zwrócił moją uwagę. Nie wiem dlaczego ale polskie dziewczyny strasznie się z niego podśmiewywały. Teraz zauważyłam, że to straszny zarozumialec. Zapytał mnie na jaki poziom mnie skierowali, a kiedy odpowiedziałam, że 3C to ze złością sapnął! Bo niby praktycznie nie mówię po szwedzku i co ja tu robię razem z nim w grupie! Tylko potem mój niski poziom porozumiewania się nie przeszkodził mu w zwalaniu ode mnie zadania. Głupi kurdupel (sięga mi do pachy). Na zajęciach dostaliśmy zadanie, które udało mi się zrobić ale okazało się, że dwa zdania miałam źle. Zagotowałam się bo to akurat robiłam z moją korepetytorką szwedzkiego w Polsce i niemożliwe, żeby było źle. Moje koleżanki z ławki zresztą też miały tak samo zrobione te zdania. Przy drugim, niby złym zdaniu zaprotestowałyśmy głośno i wiecie co? Nauczycielka (ruska) stwierdziła, że faktycznie my mamy dobrze! Skwitowała to, że jest zmęczona… Potem pokazałam to zadanie Panu B. i okazało się, że wszystko miałam dobrze! To był pierwszy moment w którym pomyśleliśmy o zmianie szkoły. Na koniec zajęć, nauczycielka powiedziała nam, że zmieniamy grupę i od następnych zajęć idziemy do grupy D. Nie wiem dlaczego bo przecież żeby pójść do wyższej grupy to trzeba zdać test (potem się dowiedziałam, że to dlatego, że nie mają nauczycieli). Trochę się z tego ucieszyłam, bo ruska nauczycielka bardzo mnie irytowała. Na jednych zajęciach poruszyła temat wyborów (akurat Szwecja była świeżo po wyborach parlamentarnych) – oczywiście nie powinna tego robić, gdyż takie tematy są zakazane. Nieopatrznie wszedł z nią w dyskusję nasz mówiący po polsku Rumun, no i się zaczęło. Rumun chyba jest zwolennikiem socjalizmu, a ruska nauczycielka nie, to się domyślacie jak wyglądała dyskusja? „Jestem nauczycielem i mam we wszystkim rację!” Mnie wnerwiło nie tylko to, że się czepia chłopaka i wywleka jakieś swoje rodzinne historie o babci pracującej w jakieś moskiewskiej operze, ale też to, że straciliśmy pół godziny na jej monolog! Baba tak brzydko mówi po szwedzku, że nawet słuchanie tej jej przemowy nic mi nie dało. Ale to nie koniec. Wcześniej pytała czy wszyscy zrobili pracę domową i oczywiście wiele osób jej nie miało. Wśród tych osób bez pracy domowej był jeden czarnoskóry koleś. Ubrany jak z modowego bloga,  na warszawskiego cwaniaczka (czapeczka z daszkiem czyli kaszkiecik, koszula w kratkę, marynarka). Odezwał się pełen pretensji, że on nie ma pracy domowej bo ostatnio nie był na zajęciach! Kurczę, ale to jest wina nauczyciela, że on opuścił zajęcia i teraz nie ma zadania domowego? No jakiś bezczelny! Dziewczyny mi powiedziały, że on ma zawsze o wszystko pretensje i zabiera czas. Super, tylko dlaczego ruska nauczycielka na to pozwala?

Niestety na kolejnych zajęciach pojawiłam się dopiero po dwóch tygodniach. Na dzień dobry opadła mi kopara bo na wejściu przywitała mnie z otwartymi ramionami starsza koleżanka czyli Halka, tak, ta która mnie poprawiała. Opowiedziała mi, że praktycznie nic nie straciłam, bo w tej grupie D nie ma nic bardziej skomplikowanego i że zajęcia prowadziła jakaś dziwna, starsza pani ale dzisiaj ma być ktoś inny. No i okazało się, że starsza koleżanka to całkiem sympatyczna babka:) Aż mi głupio było, że ja tak do niej negatywnie od początku się nastawiłam…

W klasie usiadłyśmy przy jednym stole. Razem z nami usiadła dziewczyna z Rosji, która do Szwecji przyjechała do faceta. W klasie kręciła się malutka, czarnoskóra dziewczyna. Stwierdziłyśmy, że to dziecko to chyba nasza, nowa nauczycielka. Faktycznie to była nauczycielka. Powiedziała nam, że jest ze Sri Lanki i jest na zastępstwo. I całe szczęście! Dziewczyna była bardzo miła ale nauczycielka z niej była kiepska. Nie wiem czy sama dobrze rozumiała to czego miała nas nauczyć:/ Rozpisała nam budowę zdania i próbowała wytłumaczyć co jest gdzie i dlaczego. Niestety szło jej beznadziejnie. Nie wiem czy nie potrafiła nam przekazać swojej wiedzy, albo dopiero zaczynała karierę nauczyciela bo non stop zaglądała do swoich kartek. W każdym razie ja nic z tego nie skumałam. Dopiero w domu zajrzałam do polskiego podręcznika szwedzkiego i zrozumiałam o co w tym chodzi. Z lekcji praktycznie nic nie wyniosłam oprócz tego, że moja nowa koleżanka to super babka i mam teraz nową koleżankę:) Dobre też było to, że nauczycielka kazała się każdemu przedstawić i dzięki temu dowiedziałam się trochę o ludziach z grupy. Zaczęła od wrednego Greka. Zanim zaczęła moje dziewczyny złośliwie powiedziały, że teraz będzie się chwalił swoimi adidasami i co to on nie robił (Grek). Faktycznie koleś gadał najdłużej, usiadł przy tym bardzo nonszalancko oparty o oparcie krzesła i zaczął się puszyć. No tak, w końcu ktoś był jego wzrostu hihihi Dalej była dziewczyna z Tajlandii (strasznie mówiąca po szwedzku), koleś z Iranu, koleś z Iraku który ma firmę z kurczakami, tak nawiasem to Ci dwaj widać nie pałali sympatią (jakby ktoś nie wiedział, to Iran był w obozie USA, a Irak w obozie ZSRR i wiecznie mają do siebie o coś pretensje). Ci dwaj są jednymi z najlepszych w grupie. Halka przez całą lekcję mamrotała, że ten z Iranu co taki jest mądry i powinien już skończyć szkołę;) Dalej był chłopak z Nigerii. Bardzo uśmiechnięty i na przerwie zauważyłyśmy, że podrywa jedną, czarnoskórą nauczycielkę i wcale mu się nie dziwiłyśmy bo jest śliczna:) Pewnie też dlatego ma 100% frekwencję;) Następnie były dwie osoby z Erytrei i jedna, bardzo ładnie mówiąca po szwedzku babka z Etiopii. W tej wcześniejszej grupie była też ciemnoskóra dziewczyna z szopą włosów. Te włosy miała niesamowite i strasznie mi się podobała:) Zauważyłam też, że Ci ciemnoskórzy wyglądają o wiele poważniej niż mają lat.Nawet skóra ich dłoni jest taka bardziej pomarszczona i śmieszne jest to, że od spodu ich dłonie są praktycznie białe. Chyba minie dużo czasu zanim przestanę się tak przyglądać ludziom innych ras. Sorry ale nawet w Trójmieście Murzyna widzi się raz na kilka lat.

W każdym razie zajęcia minęły bardzo szybko i stwierdziłam, że przychodzę tutaj w celach towarzyskich bo językowo to nic mi ta szkoła nie daje. Więcej tu gadam po polsku i po angielsku (to akurat nie jest złe) niż po szwedzku. Po powrocie do domu opowiedziałam o wszystkim Panu B. i podjęliśmy decyzję o przeniesieniu mnie do innej szkoły. Pan B. chodził do szkoły w centrum Sztokholmu i był bardzo zadowolony. Na drugi dzień zadzwonił do centrum SFI i bez problemu załatwił mi przeniesienie do nowej szkoły. Musiałam jeszcze tylko dwa tygodnie pochodzić do starej. Trochę się zdziwiliśmy bo zmiana szkoły generalnie nie jest łatwa. Trzeba pisać podanie z uzasadnieniem chęci zmiany szkoły. Co prawda my mieliśmy przygotowane powody, czyli częsta zmiana nauczycieli, kończenie zajęć grubo przed czasem, nauczyciele słabo mówiący po szwedzku i źle tłumaczący zasady gramatyki. No ale udało się bez podania, a mi zostało czekanie na list informujący o przeniesieniu do nowej szkoły:)20141001_182233

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s