Pierwsze zajęcia w nowej szkole.

Ledwo odetchnęłam po wizycie w nowej szkole szwedzkiego, a już denerwowałam się tym co dalej będzie w tej nowej szkole. Czy faktycznie będziemy w takiej, małej grupie ale po co był ten test w takim razie? Na kolejne, a właściwie pierwsze zajęcia jechałam z duszą na ramieniu. No i znowu zaczęło się od zgrzytu bo znowu nie mogłam dostać się do budynku. Tak to jest jak się za dużo kombinuje. Pamiętając poprzednie problemy z domofonem, teraz przyjrzałam się tablicy z opisem kodów i przed kodem wcisnęłam literę B która widniała na opisie. Dupa, nic się nie zadziało! Na szczęście akurat przyszedł inny uczeń i mi pokazał co trzeba robić żeby wejść. Poczułam się jak dziecko z trzeciego świata, które nigdy w życiu nie widziało domofonu:/20141029_191023

Tym razem na recepcji była jakaś kobieta i Palestyńczyk z mojej grupy. Pani zapytała jak się nazywam i zaczęła szukać mnie na swojej liście. Bardzo śmiesznie przy tym przekręciła moje imię no i oczywiście musiałam jej pomóc bo nie potrafiła mnie znaleźć. Powiedziała mi, że mam iść do sali ouslou i tam usiąść. Nie zajarzyłam co to jest to Ouslou i od razu się zdenerwowałam ale poszłam w stronę którą mi wskazała kobieta i zaczęłam się rozglądać. Przyjrzałam się drzwiom do pierwszej sali i okazało się, że sale nie są ponumerowane ale mają nazwy stolic i wtedy wpadłam na to, że to „ouslou” to po prostu Oslo! W sali już siedziała dziewczyna z Kenii którą poznałam w poniedziałek. Po chwili do sali weszła dziewczyna z Ghany, którą również poznałam w poniedziałek, no i powoli zaczęli przychodzić i inni ludzie. Za każdym razem gdy wchodził ktoś do sali zastanawiałam się czy może jest z Polski. Jeżeli mi pasował z urody to nie pasował mi z ubioru. Sorry ale my Polacy ciuchowo trochę się odróżniamy, a szczególnie Polacy mieszkający już trochę w Szwecji (o ciuchach czyli moim, ulubionym temacie będę pisać dużo). Na pewno są dwie osoby z Azji bo to widać gołym okiem ale też się różniły od siebie, ponieważ dziewczyna albo chłopak(trudno było określić płeć, a głupio mi było wlepiać ślipia w klatkę piersiową) był/ła strasznie żółta – nawet się zastanawiałam czy to normalne. Przede mną siedziała para, która mówiła językiem brzmiącym znajomo ale rosyjski to chyba nie był. Być może jacyś z Bałkanów. Był jeden Murzyn i jeden Arab albo Pers. Wydaje mi się, że większość osób jest z Europy. W trakcie doszły jeszcze Portugalka i Australijka, które również poznałam w poniedziałek. Reszta osób z poniedziałku trafiła najwyraźniej do innych grup. Oczywiście zaczęłam się zastanawiać czy jestem w C czy może w B. Z jednej strony bym się cieszyła, że zniżyli mnie do B ale ambicjonalnie bym się trochę zagotowała;) Aaa jeszcze jeden koleś mnie zaciekawił. Nie wiem skąd mógł być ale był ciekawy. Przyszedł z wózeczkiem na zakupy i wyciągnął szklaną butelkę w której sprzedają piwo – taka z kapslem(takie jak do podpiwku). No ale chyba miał w niej coś normalnego do picia;) Tak sobie myślę, że by się nadawał na modela do zdjęć. Z tego co się zorientowałam nie było nikogo z Polski ale może też akurat osoby z Polski były nieobecne na zajęciach.20141029_191556

Nauczycielka jest bardzo młoda i dosyć ładna. Ma angielskie imię „Jenny”ale wymówiła je po szwedzku, tzn. tak jak się pisze. Pan B. mi potem powiedział, że Szwedzi wszystkie angielskie słowa wymawiają tak jak się pisze czyli jeżeli nauczycielka ma na imię Jenny to nie mówi „Dżenny” tylko Jenny. Pan B. też mi powiedział, że gdy Szwedzi jadą za granicę i mówią po angielsku to trochę nie mogą się dogadać bo źle wymawiają słowa. Wracając do młodej nauczycielki to spodobała mi się bo mówiła bardzo wyraźnie i nawet sporo zrozumiałam. Znowu musiałam przedstawić się i coś powiedzieć o sobie ale jakoś poszło. Już tyle razy to mówiłam, że mam wyuczoną, całą regułkę. Dalej było coraz trudniej. Na początku musiałam przesiąść się do jednej pary i odpowiadać na pytania dotyczące mojego zamieszkania. Jakoś mi to poszło, a jak czegoś nie wiedziałam to koleś mnie pytał po angielsku, a ja już odpowiadałam po szwedzku. To nawet mi się podobało bo w końcu ktoś mnie zmusił do mówienia po szwedzku. Niestety potem już robiłam zadanie z Kenijką, która trochę mnie irytowała. Zachowywała się jakby wszystko wiedziała lepiej. Z tego co widzę to ja wolę rozwiązywać zadania samodzielnie. Nauczycielka kazała mi pytać się gdy czegoś nie rozumiem i w ogóle była bardzo sympatyczna. Dowiedziałam się też, że ona ma zajęcia w środy i robi głównie gramatykę. W poniedziałek jest inna babeczka i ona zajmuje się czytankami i rozmową. Jenny zebrała też wszystkie, nowe osoby i pokazała, że na platformie znajdują się wszystkie materiały z jej i i poniedziałkowej nauczycielki zajęć. Fajnie, bo jeżeli opuści się zajęcia to można zajrzeć co było na tych zajęciach i nadrobić zaległości.20141210_200354

Była też i przerwa na której obeszłam całą szkołę i porobiłam kilka, szpiegowskich zdjęć;) Zauważyłam, że sporo osób podgrzewało sobie w mikrofali jedzenie i potem je pałaszowało. Tutaj w odróżnieniu do poprzedniej szkoły prawie wszyscy wylegli na korytarz i siedzieli na sofach albo na krzesłach. No ale tutaj jest ładniej i tak bardziej domowo. Jeżeli chce się posiedzieć w necie to jest pełno komputerów i zawsze najdzie się jakiś wolny.20141029_191110

Zajęcia skończyły się o 20:30 czyli trwają dłużej niż w poprzedniej szkole. Z lekcji wyszłam trochę podłamana, że nie kumam wszystkiego ale z drugiej strony może dzięki temu, że tutaj jest wyższy poziom to się szybciej nauczę mówić. Na pewno nauczę się lepiej mówić po angielsku bo to teraz mój, jedyny język w którym potrafię się dogadać w tej szkole;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s