Wtopy kulinarne – czyli robale i inne przypadki.

Tak się złożyło, że zaczęłam od chwalenia się swoimi postępami i zarazem sukcesami kulinarnymi. Tutaj przy okazji dziękuję dziewczynom za porady, przepisy i linki do stron i blogów kulinarnych. Pewnie jeszcze będę się chwalić tym co udało mi się sklecić więc przy okazji napiszę o stronach i książkach z których korzystam:)

No tak ale pomimo wielu sukcesów są też i porażki, sporadyczne ale niestety są:(

Wtopa nr 1 – Surówka ze świeżej kapusty. Któregoś dnia postanowiłam skorzystać z promocji na łososia i w końcu odważyć się i zrobić na obiad rybę. Wyszło bosko i w kolejnym poście opiszę jak przyrządziłam rybę i jakim cudem stworzyłam takie, pyszne kartofelki:) No tak ale ta surówka…..do ryby jak wiadomo najlepsza kapusta. Kupiłam więc małą główkę stożkowej kapusty, dodałam do niej czerwoną cebulę i starłam marchew, niestety zorientowałam się, że zapomniałam kupić jabłko (nie przepadam za tym owocem więc kupujemy je tylko na sok albo gdy jest potrzebne do czegoś tam), zrobiłam za to pyszny sos z oliwy, soku z limonki i sosu słodko-kwaśnego. Niestety efekt końcowy nie był zachwycający. Kapusta była twarda, pomimo tego, że starałam się ją jak najdrobniej posiekać. Do surówki mojej Mamy było jej daleko, nawet obok nie stała:( Coś mi potem w głowie świtało, że kapustę chyba trzeba trochę ugnieść no ale to już było po fakcie:( Surówka wylądowała w śmieciach i na drugi dzień było coś innego.

IMG_1123

Wtopa nr 2 – Udźce z kurczaka. Będąc na zakupach z Panem B. zobaczyłam mięso kurczaka na promocji – piersi. Te piersi trochę mi dziwnie wyglądały – tzn. jak nie piersi (oczywiście jestem takim genialnym znawcą mięsa, że nie muszę czytać co jest napisane na opakowaniu). Pan B. twierdził, że to jest mięso z udek kurczaka ale ja się uparłam, że nie – to są cycki kurze. Przecież ja się lepiej znam na mięsie prawda? O cyckach nie wspomnę;) Wymyśliłam, że przyrządzę je w wersji jajecznej plus przyprawy. Wyjęłam z opakowania te dziwne cycki, obtoczyłam i zamoczyłam w czym trzeba i zaczęłam piec. Piekły się trochę dłużej, a po przekrojeniu ukazało się mięso czerwone, nie białe. W smaku też były inne. Wiecie co? Pan B. miał rację. No tak ale to nie moja wina, że w Polsce nie sprzedają filetów z udźców kurczaka! W każdym razie ja czegoś takiego nie widziałam. Wciekła byłam podwójnie, po pierwsze, bo wyszło na to, że Pan B. miał rację, a ja się przecież lepiej znam na mięsie, a po drugie bo ja nie lubię udek z kurczaka – nie lubię czerwonego mięsa i nie jem kaczek i gęsi:/ Za to surówka mi wyszła;)

IMG_0789

Wtopa nr 3 – Zupa cebulowa. To miał być mój sukces kulinarny. Kiedyś jadłam pyszną zupę cebulową – jedną w Elblągu na takim stateczku zacumowanym do nabrzeża w centrum miasta, a drugą w Sphinx i zawsze myślałam, że jest to prosta zupa, która mi na pewno wyjdzie. W moim domu rodzinnym nie gotowało się takiej zupy, więc robiłam ją praktycznie z przepisu z torebki. Zakupiłam wcześniej zupę cebulową firmy Knorr i zaczęłam przygotowywać zupę wg przepisu. Gdzieś w połowie, kiedy dodałam do rosołu zupę z torebki zorientowałam się, że coś mi nie pasuje i że to nie będzie taka zupa cebulowa którą kiedyś jadłam. Tamte zupy były klarowne, a z mojej wyszedł krem:/ W smaku nie była zła ale to nie było „to”. Nie wspomnę o tym co się potem działo…..produkcja gazów bojowych w pełnej krasie. Uzgodniliśmy z Panem B., że zupa cebulowa nie jest dobra na nasze żołądki, wątroby i jelita – no chyba, że chcielibyśmy otworzyć fabrykę produkującą gazy bojowe i jednomyślnie wykreśliliśmy ją z naszego jadłospisu.

20141218_174955

Wtopa nr 4 – Klopsy. Kolejnym kulinarnym niepowodzeniem okazały się klopsy w sosie grzybowym. Pan B. co prawda twierdził, że są bardzo dobre, ale dla mnie smakowały jak klopsy z najgorszego baru na dworcu. Moim zdaniem popsułam je dodając fix firmy Knorr – do mięsa mielonego. Tak się zastanawiam czy w ogóle powinno się dodawać coś takiego do klopsów. Mieszanka jest dziwna – zawiera drożdże i nadaje dziwny smak. Nie wiem może przy kotletach mielonych to smakuje lepiej, ale ja się tak zraziłam, że oddałam wszystkie torebki z tym fixem mojej szwagierce. 20141219_145242

Wtopa nr 5 -Frytki Anny Starmach. Rok temu zakupiłam sobie książkę z przepisami Anny Starmach. Książka jest bardzo fajna i kilka przepisów udało mi się z powodzeniem zrealizować. Niestety na frytkach się potknęłam. Strasznie się napaliłam na te frytki tym bardziej, że wg przepisu zawsze wychodzą i nie trzeba ich smażyć na oleju tylko ładuje się do piekarnika i tyle. Robiłam wszystko jak autorka przykazała, czyli najpierw frytki podgotowałam w gorącej wodzie, następnie nasmarowałam olejem, a potem szybko do gorącego piekarnika. Dupa, wcale takie smaczne nie wyszły! Wcale nie były chrupiące tylko jakieś gumiaste. Oczywiście wszystkie wpałaszowałam ale rozczarowana byłam jak diabli:(

Wtopa nr 6 – kapusta postna – czyli robale w grzybach. Nie obchodzę świąt i nie przepadam za świątecznymi potrawami ale jest parę rzeczy które lubię – kapustę postną z grzybami:)  Oczywiście gotowałam ją pierwszy raz. Przyrządziłam ją z kapusty ze słoika (kapusta była strasznie kwaśna i nawet po „umyciu” wciąż wykręcała buzię) suszonych śliwek i grzybów, cebuli i czosnku oraz rodzynek (gdzieś wyczytałam, że można je dodać, ale ja osobiście już tego nie powtórzę ponieważ kapusta zrobiła się zbyt słodka). Grzyby wiedziałam, że należy sparzyć, a potem pokroić i wrzucić do kapusty razem z wodą w której były sparzone. Kapusta była naprawdę całkiem niezła, trochę może za kwaśna i strasznie wzdymająca ale jadalna;) O co chodzi z robalami? Jakiś czas później postanowiłam ugotować zupę grzybową. Do zupy grzybowej należy dodać trochę grzybów więc wyciągnęłam torebkę suszonych grzybków (tych które kilka tygodni wcześniej dodałam do postnej kapusty) i tak jak wcześniej zalałam je wrzątkiem. Gdy podkład pod zupę był już w pełni gotowy, postanowiłam pokroić grzyby. Zajrzałam do miseczki z grzybami i zdziwiłam się bo między grzybkami pływały ziarna ryżu. Pomyślałam, że Pan B. nie domył naczyń, bo w tym dniu mieliśmy na obiad ryż po tajsku. Coś mnie jednak tknęło i wyjęłam grzyby na talerz i zaczęłam przy nich majstrować. Z jednego wystawało takie „ziarno ryżu” tylko, że na końcu tego „ziarna” były czarne kropki. TO BYŁ BIAŁY ROBAL A TE ZIARNA W MISECZCE TO TE NIE BYŁ RYŻ TYLKO ROBALE. Fuj!!!! Myślałam, że puszczę pawia i omal go nie puściłam bo przypomniało mi się, że aż tak dokładnie nie obejrzałam grzybów, które dałam do kapusty. Z drugiej strony to ja je dokładnie pokroiłam i na bank zauważyłabym coś niepokojącego. No nic, trochę więcej białka zjedliśmy;)20141223_220711

Na koniec wtopa knajpowa. Nigdy wcześniej nie jadłam tajskiego jedzenia, na Duvbo jest budka z jedzeniem tajskim. Nie wiem czy to było smaczne ponieważ nie miałam porównania. Było strasznie ostre, a makaron z warzywami nie miał smaku, tzn. miał smak ale trawy cytrynowej. Nie wiem czy coś z tym jedzeniem było nie tak, czy po prostu nasze żołądki nie są przyzwyczajone do takich przypraw ale było kiepsko. Pan B. pół wieczoru spędził w ustronnym miejscu, a ja na drugi dzień wstałam z łóżka i szybko się położyłam z powrotem ponieważ tak mnie mdliło. Cały dzień przespałam. Na pewno już nie zaryzykujemy jedzenia w tym miejscu.

20141229_164154

Myślę, że tych wtop nie jest aż tak dużo zważywszy na moje minimalne doświadczenie kulinarne;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s