Czesiek czyli mamy kota!

Pamiętacie mój post „Akcja kot czyli pomysł na koci biznes” ? Napisałam w nim, że znaleźliśmy na takim, szwedzkim allegro – blockecie, kota który nam wpadł w oko.Kot miał 5 lat i nazywał się Czip. Jego właścicielka miała jeszcze jednego kota i psa z którymi Czip żył w dobrej komitywie. Niestety (dla kocurka) dziewczyna poznała chłopaka, który również miał kota. Ten kot zaczął mobować Czipa. Znęcał się nad nim do tego stopnia (Czip np. bał się korzystać z kuwety bo tamten kot mu na to nie pozwalał), że właścicielka Czipa musiała go wywieźć do swojej siostry i zacząć mu szukać nowych właścicieli. W taki sposób my znaleźliśmy kota:) Przez tydzień wymienialiśmy emaile i z każdą wiadomością coraz bardziej nabieraliśmy pewności, że to jest kot dla nas.Oczywiście mieliśmy pewne wątpliwości ponieważ dowiedzieliśmy się, że Czip ma małą nadwagę i musi jeść przez jakiś czas karmę weterynaryjną.

czip

W każdym razie strasznie się zapaliliśmy do zabrania Czipa. Szybko zaczęliśmy oglądać kocie rzeczy i bardzo szybko staliśmy się właścicielami całej masy kocich gadżetów. Obowiązkowym zakupem stała się kuweta, która oczywiście wylądowała w łazience.

Kupiliśmy również specjalne miseczki na stelażu – metalowe, ponieważ łatwo jest je utrzymać w czystości, a dzięki stelażowi nie wędrują po całym mieszkaniu. Pan B. zarządził, że trzeba kupić pojemnik na kocie dropsiki, tak nawiasem strasznie drogi ale to pewnie dlatego, że ma naklejkę z kotem i ogólnie to jakieś drogiej firmy jest.

IMG_1139

Mieliśmy mały problem z drapakiem.Ja nie chciałam zastawiać połowy pokoju rekwizytem dla kota, a taki średni drapak wg mnie był mało stabilny. Wybraliśmy więc najmniejszy z budką i legowiskiem, a do tego ten akurat była na promocji:) Do tego zakupiliśmy zabawki czyli wędkę z mysią, piłeczki i szeleszczący tunel.

Pan B. listę zakupów, a potem i same zakupy zrobił beze mnie więc uznałam, że w ramach rekompensaty mogę sama złożyć drapak 🙂 Niestety przy okazji, rozgniotłam kapciem jedną piłkę:/ Na szczęście zostały jeszcze trzy;) Od właścicielki dowiedzieliśmy się, że da nam domek Czipa i prawdopodobnie transporterek. Po złożeniu drapaka doszliśmy też do wniosku, że drapak jest trochę niski i Czip nie będzie miał punktu obserwacyjnego, no chyba, że stanie na łapach. Spakowaliśmy więc drapak i kupiliśmy ten większy. Zaczęliśmy też zastanawiać się nad nowym imieniem dla kocurka. Oboje z Panem B. uważamy, że do kotów i psów pasują ludzkie imiona. Propozycje były różne od Czesia, przez Zenka, Zbynia, Mariana, Rysia, Wiesia, Kazia, Stefana po Zdziśka. Zdecydowaliśmy się na Czesia bo też na „cz” i prawdopodobnie kot szybciej zacznie reagować na nowe imię.

IMG_1142

Przyszła w końcu umówiona niedziela i pojechaliśmy rano spory kawałek na północ Sztokholmu po naszego, nowego/pierwszego kota. Całą drogę strasznie się denerwowałam bo bałam się, że się nie spodobamy dotychczasowej właścicielce albo nawet może nas wystawi do wiatru. Spotkać mieliśmy się w domu mamy właścicielki Czipa. Ucieszyłam się bo przy okazji miałam zobaczyć jak wygląda dom typowych Szwedów.Jak zobaczyłam kocurka to od razu wiedziałam, że musi być nasz (podobno dzwoniło w jego sprawie sporo ludzi). Prawdę mówiąc chciałam go od razu zabrać i pojechać do domu. Niestety, jego właścicielka chciała jeszcze z nami pogadać. Sama też dużo mówiła, opowiedziała nam sporo o kocurku i jego przyzwyczajeniach. Kotek był jednak zestresowany nowym otoczeniem i obcymi ludźmi więc ciągle gdzieś się chował. Przy okazji wyszło jaki jest z niego żarłok bo jak widział jedzenie to przestawało mu przeszkadzać, że obcy dom i ludzie i szybko wychodził z ukrycia. No tak, szyneczką to nikt nie pogardzi;) W końcu zapakowaliśmy go do transporterka i pożegnaliśmy poprzednią właścicielkę. Tak przy okazji, szwedzki dom spodobał mi się pod kilkom względami, m.in. ogrzewanej podłogi, ślicznej, dużej kuchni, całej masy karmników dla ptaszków w ogrodzie, pojemników na śmieci (mieli ich chyba z 6) no i lamp – jedną widziałam w second hand i widząc ją u Szwedów jeszcze mocniej jej zapragnęłam:)

Czesia, bo tak się od samego początku do niego zwracaliśmy, położyliśmy na tylnym siedzeniu i ruszyliśmy do domu. Szczerze mówiąc po opowieściach mojej przyjaciółki o tym co odstawiają koty w samochodzie, byłam nastawiona na jakieś dzikie akcje, łącznie z pawiami i tudzież innymi zabrudzeniami natury fizjologicznej. Czesio nas totalnie zaskoczył, wyraził swoją dezaprobatę kilkoma miauknięciami i całą drogę przesiedział grzecznie w transporterku na tylnym siedzeniu. W domu zamknęliśmy drzwi do drugiego pokoju i wypuściliśmy Czesia. Wyskoczył od razu i pobiegł do łazienki gdzie próbował się schować za wanną, gdy to mu się nie udało, wszedł w stojak na buty i siedział tam ponad pół godziny. Daliśmy mu spokój i czekaliśmy kiedy pojawi się przy miskach. Oczywiście dyskretnie sprawdzałam czy gdzieś czegoś nam nie „sprezentował” ale kotek grzecznie siedział wśród butów.10730819_957141117652481_727099053510171846_n20150111_160605

Czesiek w końcu zgłodniał i wyszedł ze swojej kryjówki. Zaskakujące było to, że od razu wiedział gdzie są jego miski. Zjadł trochę i…..wskoczył do nas na materac i zaczął się przymilać! Normalnie byłam w szoku. Nie spodziewałam się, że kotek ta szybko przyjdzie się pomiziać. Najpierw trochę się krygował czy na pewno może ponieważ poprzednia właścicielka nie pozwalała mu tak zalegiwać na całego na łóżku. My od początku wiedzieliśmy, że kot będzie z nami spał:)20150111_221510

W nocy spał w naszych nogach i nie było pobudki o 7 rano! Przez kilka pierwszych dni Czesiek cały dzień spędzał w nogach łóżkach głównie śpiąc i pilnując czy jego miska się zapełnia:)20150112_015637

Niestety zabawkami był średnio zainteresowany. Piłki go kompletnie nie kręciły, do tunelu wszedł do połowy i wyszedł z powrotem (od mojej przyjaciółki dowiedziałam się, że jej koty też nie są zainteresowane tym rekwizytem). Na drapak wskoczył raz i to by było na tyle. Wcale mu się nie dziwię bo ten drapak naprawdę był mało stabilny i postanowiliśmy, że drapak oddajemy do sklepu i kupujemy nowy, większy i wyglądający na bardziej stabilny. Piłek niestety już nie można było zwrócić ale piłki sprezentujemy Zefirkowi i Dianie – kotom mojej przyjaciółki:) 20150112_224701

Niestety pojawił się problem korzystania z kuwety. Czesiek co jakiś czas maszerował do łazienki ale nie przystępował do czynności wypróżniających. Baliśmy się, że gdzieś nam zostawi niespodziankę więc po zasięgnięciu języka na fejsie, postanowiliśmy zdjąć przykrywę z kuwety i ją przestawiliśmy. Pan B. przytargał z drugiego pokoju fotel i zasłonił nim kuwetę, którą postawiliśmy w rogu pokoju. W życiu bym nie pomyślała, że będę tak wyczekiwać kupy kota – no jakaś masakra, chyba mi już totalnie odbiło;) Tak naprawdę bałam się, że gdzieś nam w kącie narobi i będzie tak robił już na zawsze:/ Czekaliśmy dwa dni i w końcu udało się! Widać biedak jednak się stresował i tak ten stres się u nie niego przejawiał. Po tygodniu kuweta wylądowała w łazience, a po kilku dniach założyliśmy daszek. Niestety Czesio nie chciał klapki i musieliśmy klapkę odczepić ale generalnie jest sukces;)20150113_01464620150114_011549 Jaki jest Czesio? W wielkim skrócie można powiedzieć, że jest strasznym miziakiem i sępem na szynkę – co to oznacza? To już w kolejnym poście:)

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za dobre rady kuwetowe – nawet od tych co się mniej lub bardziej nabijali – tak Seba, mówię o Tobie! Zawsze chciałam mieć kota i chyba lepszego nie mogłam sobie wymarzyć. To mój najlepszy prezent urodzinowy 🙂 a wszystko dzięki Panu B. :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s