Drugi raz w ABF.

Moje kolejne zajęcia w ABF…..ufff nie było łatwo. Wiedziałam, że tego dnia będzie inna nauczycielka ponieważ w tej szkole jest podział na nauczycieli. W poniedziałki jest nauczyciel od czytania i pisania a w środę nauczyciel, który nacisk kładzie na gramatyki.

Oczywiście znowu nie mogłam przejść przez ten koszmarny domofon. Tym razem już nacisnęłam ten co trzeba kod ale dalej nie mogłam wejść. Znowu musiałam czekać na innego kursanta i wejść na sępa do budynku szkoły.

Weszłam do środka i przed klasą natknęłam się na nadętą Australijkę. Oczywiście potomkini brytyjskich degeneratów (bo przecież Australia to dawna kolonia karna Brytyjczyków) nie powiedziała ani „Hej” ani pocałuj mnie w dupę. Niech spada na szczaw ja się pierwsza nie będę wychylać i kłaniać w pas. W końcu ja mogę być potomkiem polskich Sarmatów, co nie? 😉

W klasie była tylko jedna dziewczyna ale stopniowo zaczęły się schodzić inne osoby, część z nich widziałam w zeszłym tygodniu, a część była zupełnie nowa. Nowa była też nauczycielka i to nie tylko dla mnie. Poprzedniej skończył się kontrakt i zatrudnili nową. Nauczycielka była ciemnoskóra – na pierwszy rzut oka Hinduska. Przedstawiła się nam i okazało się, że jej matka jest Hinduską, a ojciec Pakistańczykiem. Poprosiła żeby każdy z nas przedstawił się i wtedy okazało się, że para przede mną mówiąca słowiańskim językiem to Rosjanie. Prawie  roześmiałam się na głos gdy usłyszałam, że koleś ma na imię tak jak Putin;) Przy prezentacji wydało się, że siedząca za mną dziewczyna jest także z Polski. Nadęta Australijka pochwaliła się, że pracuje jako fotograf (jeszcze bardziej ją znienawidziłam – potem w domu sprawdziłam co ona robi za zdjęcia i wiecie co? robi knoty, nie takie, piękne portrety jak ja;) a wyluzowany koleś ze szklaną butelką po piwie z której pije chyba wodę też pochodzi z Australii i pracuje w kawiarni. Para z którą siedziałam poprzednim razem są: on z Włoch, a ona z USA(obstawiałam Hiszpanię albo Izrael). Za mną siedziało dwóch kolesi: jeden z Niemiec, a drugi ze Szwajcarii ale to wiedziałam już wcześniej bo oboje głośno szwargotali. Azjatka o mocno żółtej cerze okazała się Chinką. W grupie jeszcze jest Greczynka i Niemka. Niestety nie wszyscy byli na zajęciach więc nie wiadomo skąd jest reszta grupy.

Po prezentacji nauczycielka podzieliła nas na grupy i kazała robić zadania z kartki. Ja wylądowałam w jednej grupie z Polką, Australijczykiem, Amerykanką i nadętą Australijką. Niestety dla mnie zadanie nie było łatwe i nie potrafiłam się tak wysłowić jak oni. Australijczyk nadawał po szwedzku jak stary. Krew mnie zalewała, że nadęta Australijka gadała bo gadała, ale gadała po szwedzku. Z tyłu za plecami słyszałam jak Szwajcar zapytał się siedzącej koło niego Rosjanki czy ona jest Polski:) Pewnie zapamiętał, że jakaś panna jest z Polski, a zapamiętał bo wyraźnie był zainteresowany polityką Europy Wschodniej. Ja siedziałam cicho i próbowałam zrobić samodzielnie zadanie z kartki. Trochę słuchałam o czym rozmawiają osoby z mojej grupy i w pewnym  momencie o mało się nie roześmiałam gdy usłyszałam, że Polka wypytuje Australijczyków, czy wiedzą gdzie leży Gdańsk i czy coś słyszeli o Wałęsie i Solidarności. Wyobraźcie sobie jej minę gdy obydwoje powiedzieli, że nie wiedzą co to jest Solidarność i kto to taki jest ten Wałęsa. Do pieca dowalili stwierdzeniem, że w Australii nikt się nie interesuje tym co się dzieje w Europie. No tak ale my w swoim zadufaniu myślimy, że wszyscy na całym świecie o nas słyszeli. Dalej było jeszcze gorzej. Miałam kiepski dzień i poczucie złego samopoczucia potęgował fakt, że nic nie kumałam. W pewnym momencie musiałam mocno zaciskać zęby żeby się nie rozpłakać. Na szczęście zaraz była przerwa na którą czekałam bo postanowiłam pójść do Carlosa i poprosić o przeniesienie do innej grupy. Carlos mnie jakoś zrozumiał i powiedział, że nie ma problemu. Niestety grupa B, która właśnie miała zaczynać zajęcia miała lekcje we wtorki i czwartki czyli mi kolidowało to z pracą w polskiej szkole. Carlos powiedział, że mam się zastanowić, a na razie pójść do grupy też C ale nie 3 tylko 2 czyli o trochę niższym poziomie. Uzgodnił to z nauczycielami i kazał iść do nowej klasy. Ta nowa klasa to były Delfy:) Tak nawiasem to jedna z sal nazywa się Warszawa 🙂

20141105_191739

W nowej klasie zauważyłam znajome osoby z pierwszych, zapoznawczych zajęć czyli Palestyńczyka i Hiszpana. Od razu podszedł do mnie nauczyciel – młody facet i zaczął mnie wypytywać. Byłam tak zestresowana, że nie potrafiłam mu odpowiedzieć ale na szczęście za mną siedziała dziewczyna z Polski i mi pomogła. Nauczyciel zaczął się upierać, że powinnam iść do grupy B ale w końcu dał sobie spokój i zaczął prowadzić lekcje. W końcu zaczęłam coś kumać. Fakt, że koleś pędził jak pendolino ale używał prostego słownictwa i dawał pełno kserówek. Koleżanka z Polski powiedziała mi, że w środy jest bardzo, fajna nauczycielka, która pomaga angielskim. W tej grupie też była większość osób z Europy. Z Afryki były dwie osoby i z Azji trzy – jeden chłopak był z Tajlandii i wyglądał jak Budda:) W każdym razie w tej grupie podobało mi się o wiele bardziej chociaż też ludzie porozumiewali się dużo lepiej ode mnie. Pozostało mi czekać na środę na drugą nauczycielkę.

20141124_182523

20141126_171435 20141126_171445

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s