Rozbójnik Czesio.

Jesteście pewnie ciekawi jak się potoczyła historia z Czesiem i co to z niego za gagatek;)

Tak jak pamiętacie z mojego wpisu https://agnieszkawieckowska.wordpress.com/2015/01/29/czesiek-czyli-mamy-kota/  , zakupiliśmy kota, którego nazwaliśmy Czesiek. Czesiek bardzo szybko u nas się zaaklimatyzował. Niestety nie zaakceptował swojego drapak (wcale mu się nie dziwię) i kupiliśmy mu kolejny, już trzeci i ten okazał się prawie idealny. Prawie, ponieważ Czesiek nie używa ani kojca, ani dziury w dolnej półce i niestety nie interesują go drapaki:( Za to bardzo chętnie wyleguje się i obserwuje świat przez okno z przedostatniej półki.

20150121_205949IMG_1254

Przez ten okres zauważyliśmy, że Czesiek uwielbia myszki na wędce, a szczególnie jak coś grzechocze przy tej myszce. Niestety z pierwszą myszką na wędce bardzo szybko się rozprawił.Co on z nią wyprawiał! Myszka lądowała w pyszczku, była szarpana, gryziona – dosłownie rozrywana, a z jakim zacięciem to robił! W każdym razie zabawy z wędką specjalnie nie było, ponieważ Czesiek jak tylko dorwał myszkę, to wędrował z nią pod krzesło i tam się nad nią pastwił. Myszka wytrzymała gdzieś z dwa tygodnie…… 20150125_215619

20150122_111339

Zmasakrowana myszka wymusiła na nas kolejne zakupy. Pomyślałam, że skoro Czesiek tak kocha myszki to trzeba mu kupić same myszki. Niestety myszki średnio Czesiowi przypadły do gustu ale pomyślałam, że będzie je można przyczepić do wędki i wtedy może Czesiek zainteresuje się nimi.Kupiliśmy mu również kolejną, mysią wędkę. Tym razem wybrałam ładną mysię z piórkami, która wyglądała na bardziej trwałą. Teraz Wam już mogę powiedzieć, że owszem przypadła mu do gustu ale łobuz tak mocno ciągnął za sznurek, że kijek połamał się. Teraz jest mysia na sznurku ale jeszcze żyje;) Dostaliśmy też mysię ręcznie robioną.Takie cuda na kiju robi nasza znajoma https://www.facebook.com/pages/VIRKA/1573821269503135?fref=ts . Wanda mieszka w Sztokholmie ale robi różne cudeńka na zamówienie i wysyła za granicę:) Polecam! Wracając do myszki hand made – Czesiek jest z nią zainteresowany aczkolwiek mam wrażenie, że wolałby trochę mniejszą ponieważ ta mu nie mieści się w pyszczku;) Ale za to wygląda jak żywa;)

20150125_220045 20150125_220025 20150127_225805 20150127_225952IMG_1279IMG_1351

Pamiętacie naszą panikę z kuwetą? Generalnie jest ok i nawet kiedy na chwilę przeprowadziliśmy się do Mamy Błażeja i wstawiliśmy kuwetę do łazienki, Czesiek wiedział gdzie ma się załatwiać i nie było śmierdzących niespodzianek. Nadal nie mamy założonej klapki ale mam wrażenie, że tej klapki nie założymy bo Czesiek albo wystaje głową z kuwety albo ogonem. Sorry, że Wam serwuję takie foto, ale chciałam pokazać jak Czesiek wystaje z kibelka;) Generalnie nie lubi gdy mu się przeszkadza i nawet nie wchodzi do łazienki jeżeli ktoś w niej jest. Taki delikatniś nam się trafił;)

IMG_1599IMG_1600

Jak Czesiek spędza wolny czas? Generalnie on ma tylko wolny czas;) Mam wrażenie, że przesypia większość dnia i nocy. Chętnie kładzie się na plecach i bez problemu pozwala głaskać się po brzuchu. Raz tylko ostrzegawczo złapał mnie łapkami za rękę ale nie było to mocno i bez jakiegoś gryzienia.

IMG_160620150209_162415

Czesio lubi też siedzieć przy oknie. Któregoś dnia zauważyłam, że lampka z okna jest przewrócona – pomyślałam, że może sama spadła, potrącona przy zamykaniu okna. Jak myślicie, miałam rację? Otóż nie, bo sprawcą był Czesiek. Przy małym oknie mamy powieszony karmnik i Czesiek władował się na wąski parapet i przy okazji zrzucił lampkę. Tak nawiasem, to musimy uważać na okno. Któregoś razu obudziło nas łomotanie okna – okazało się, że Czesiek nie mogąc doczekać się aż wstaniemy i nasypiemy mu w końcu do michy, postanowił wybrać się na spacer. Próbował przecisnąć się przez szparę pomiędzy oknem, a futryną. Na szczęście mieliśmy założony ogranicznik i Cześkowi nie udało się. To nie była jego ostatnia próba pójścia sobie w tzw. cukr. Któregoś wieczoru wietrzyliśmy pokój przed snem. Odsunęliśmy zasłonkę i otworzyliśmy na oścież okno. Czesiek siedział pod stołem i nie zwracał uwagi na otwarte okno. To była ściema! Cwaniak podszedł sobie wolnym krokiem jak gdyby nigdy nic pod okno i podskoczył do okna! Krzyknęłam i całe szczęście, że Pan B. podbiegł szybko do okna i złapał gagatka w momencie, gdy ten już podciągał się na łapach i szykował do skoku za okno. Co za menda! Wycieczek mu się zachciało!

20150123_13375220150123_133924

Po kilku tygodniach zdecydowaliśmy się otworzyć drzwi do drugiego pokoju i wpuścić tam Cześka. Jak się domyślacie był zachwycony. W końcu mógł się schować pod łóżkiem i mieć całe okno do dyspozycji. Oczywiście początkowo wpuszczałam go tylko na trochę bo przecież miał się z nami zaznajamiać, a nie siedzieć sobie w drugim pokoju. Taaa ale temu cwaniaczkowi tak się spodobało w drugim pokoju (dwa fotele do dyspozycji i szeroki parapet pod oknem, plus masa kryjówek), że sam zaczął sobie otwierać drzwi! Drzwi do drugiego pokoju ciężko się zamykają i gdy je nie do końca domykałam, Czesiek wieszał się na klamce i już był w pokoju. Jeżeli drzwi dobrze zatrzasnęłam to stawał pod drzwiami i miauczał. Myślę, że stwierdził, że to jego pokój. Fakt faktem to masa miejsca na parapecie bardzo służy robieniu zdjęć:) Niestety Czesiek nie przepada za wcelowanym w niego obiektywem ale myślę, że się przyzwyczai. Ze mną będzie musiał;) Teraz drugi pokój jest otwarty non stop i Czesiek często odbywa w nim swoją popołudniową drzemkę.

IMG_1650IMG_1651IMG_1649IMG_1634Jeżeli chodzi o kłaki to staramy się mieć zamknięte szafy bo wiemy, że koty kochają włazić do szaf i najchętniej kładą się na czystych ciuchach. Oczywiście Czesiek przy lada okazji pcha się do szafek, ale z reguły go szybko stamtąd przeganiam. Na szczęście moje rzeczy leżą na górnych półkach więc jak coś to kłaczory zostają u Pana B.;) Niestety trzeba to przyznać kłaków jest pełno. Skubaniec jest mieszanką kota norweskiego i częściowo ma długą sierść.

20150123_234357 20150123_234424Czesiek kocha też podsiadać mnie na krześle. Czasami śpi na moim krześle. Myślę, że wyczaił, że na stole robi się kanapki z jego ukochaną szyneczką i dlatego tak się pcha. Czasami czeka na zachętę i wskakuje tak jak pies, a czasami sam bez pytania nagle ląduje na naszych kolanach i przechodzi z jednych na drugie. Lubi też siedzieć pomiędzy krzesłami i asystować przy jedzeniu. Na szczęście mamy tak zastawiony stół, że na niego nie wskakuje. W każdym razie taką mamy nadzieję;)

20150209_155221

Generalnie Czesiek jest przyklejony do naszego spania (dla ochrony materaca obłożyliśmy go kapą i tak mamy już szósty materac, a z pazurami kota lepiej nie ryzykować) i przy okazji do mnie. Często jest tak, że udaję, że na niego nie patrzę bo Czesiek gdy widzi, że się na niego patrzy to odbiera to jako zachętę i pcha się na kolana. Mało tego, ostatnio odkrył, że laptop odciąga uwagę od niego i zaczął włazić na lapka. Sadza dupsko i koniec roboty. Tak jak by mówił – „to mną masz się zająć”! Muszę wtedy odejść od komputera żeby on zszedł z kompa. Myślałam, że chce sobie dupsko podgrzać ale nie, on chce zwrócić na siebie uwagę. Taki z niego cwaniaczek. Niestety często mi to przeszkadza – np. w obróbce zdjęć.Myślałam, że jak się przeniosę z kompem do stołu to będę miała święty spokój. Niestety, Czesiek wskakuje na kolana i z kolan próbuje wejść na laptopa. Przy nim co najwyżej mogę poczytać książkę;(20150130_12490710917069_1591706201051990_7583063680027829554_nIMG_1631

No i spanie…..początkowo było tak, że Czesiek kładł się w nogach i tak spał prawie całą noc. Niestety trochę się rozochocił i teraz jest tak, że jedna poduszka jest Cześka. Najlepiej mu pasuje spanie po środku. Wieczorem staramy się na niego nie patrzeć bo Czesiek lubi sobie usiąść i przyglądać się nam. Niestety najczęściej to niezwracanie uwagi nie działa, bo on i tak gramoli się do nas. Jest niezłym bezczelniuchem bo tak długo napiera, aż się rozsuniemy i damy mu miejsce. Rozwala się nieźle i generalnie trzeba go na chama przesunąć, bo nie drgnie ani na milimetr! Często też kładzie się z mojej strony i to tak, żeby mieć głowę przy mojej głowie – i im bliżej tym lepiej. W życiu czegoś takiego nie widziałam. Trzeba uważać przy tym, bo Czesiek włączając swój koci motorek wyciąga łapy z pazurami i kiedyś się przebudziłam, jak mi jeden z pazurów wpakował do buzi. Tak poza tym to bardzo spokojny kot i jestem nim bardzo pozytywnie zaskoczona. Przez pierwsze tygodnie uważnie go obserwowałam. Bałam się, że udaje grzecznego, a jak się oswoi to nam wystrzeli z gryzieniem, drapaniem, fukaniem i syczeniem. Nic z tych rzeczy:) Czesiek woli się schować niż strzelić z łapy. Teraz się przyznaję, że na początku zastanawiałam się czy to dobry pomysł. Przecież trzeba mu szukać niani gdy my wyjeżdżamy, no i weterynarz w Szwecji to drogi interes. Jak się domyślacie to już nie jest ważne:) Strasznie się cieszę, że mamy Cześka. Aaa i jeszcze jedno Czesiek szybko zaczął reagować na polskie kici kici i swoje imię:) Podczas naszej, ostatniej przeprowadzki szukałam Czesia i zawołałam go po imieniu. Po chwili usłyszałam ciche „miau” – co zabrzmiało „tu jestem” bo biedny akurat siedział w kuwecie.11004044_1605789889643621_1342361687_n20150209_131142

I na koniec coś z rybiego oka. Jak wiecie kocham ten efekt w moim, małym aparaciku i często go używam. Dla nikogo nie mam litości i Czesiek również zarobił specjalne portrety;)

IMG_1255IMG_1256

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s