Całkiem nieromantyczna wycieczka na szkiery.

Jestem w Szwecji już prawie rok i wstyd się przyznać, ale jeszcze tutaj nie byłam nad morzem i nie widziałam tych, słynnych, skalistych nabrzeży czyli szkierów. Postanowiłam to w końcu naprawić i wybrać się nad morze. Tak nawiasem to Bałtyk dla Szwedów jest jeziorem, a nie morzem. Po mojej historii zrozumiecie dlaczego. Niestety pogoda tego lata nie rozpieszcza i trzeba było trochę poczekać na słoneczną niedzielę. Kiedy to w końcu nastąpiło wybraliśmy się z Panem B. w okolice Nynäshamn. Pan B. opowiedział mi wcześniej o specjalnej plaży na którą zjeżdża się cały Sztokholm i inne regiony Szwecji. Ta plaża nazywa się Gålö. Jest to właściwie miejscowość kąpieliskowa. Jakiś czas temu usypano tu sztuczną plażę i łagodne zejście do wody tak żeby można było się kąpać i opalać. W Gålö jest centrum konferencyjne, domki do wynajęcia, hostele, pole kempingowe, kawiarnie i restauracje. Faktycznie przed nami telepały się samochody z przyczepami kempingowymi, a na polu było całkiem sporo namiotów – chociaż pogoda nie była jakaś super ekstra, a kilka dni wcześniej całkiem nieźle padało. Gålö to również rezerwat przyrody w którym występują pewne gatunki roślin i zwierząt – rezerwat Gålö .

IMG_6475aIMG_6479

Dla mnie na dzień dobry był mały zong bo znowu sobie to całe kąpielisko jakoś inaczej wyobrażałam! Druga sprawa to nigdzie nie było widać skał(jakieś były ale bardzo daleko):/ Całe to morze wyglądało jak jakieś jezioro i do tego ta łąka na brzegu. Nie dość, że łąka to jeszcze podmokła, a ja wybrałam się w balerinkach z materiału:/  Ten fakt od razu wprawił mnie w kiepski nastrój, do tego było trochę chłodnawo i jeszcze przypomniałam sobie o tym, że ja tak naprawdę nie jestem pejzażystką i nie za bardzo mi wychodzą landszafciki.

IMG_6477 IMG_6478

Szybko opuściliśmy podmokłą łąkę i wyruszyliśmy na skały – jak się okazało do skał trzeba było dosyć spory kawał dojść. Na początku było całkiem ok – droga była prosta, nad brzegiem morza, które absolutnie nie wyglądało jak morze, które jest po drugiej stronie – tej polskiej.

IMG_6480

Niestety dalej już było trochę gorzej – ścieżka zmieniła się w istny tor przeszkód. To nie była ścieżka tylko jedna, śliska skał! Miałam od razu sto tysięcy wizji jak sobie nogę skręcam w moich balerinach, albo jak się wywalam i wybrudzenie białego swetra to będzie najlepsza z możliwych opcji.Oczywiście cała wina leżała po stronie Pana B., bo przecież mógł mnie uprzedzić, że nie będziemy sobie romantycznie trzymając się za ręce spacerować po leśnej ścieżce, tylko będziemy przemykać po korzeniach i gładkich, śliskich skałkach. Nawet fakt, że przy ścieżce było pełno jagód – zresztą na bank obszczanych przez lisy,nie poprawiał mi coraz gorszego nastroju. A tak nawiasem to nie uważacie, że media robią nam pranie mózgu? Kiedyś przecież zajadałam się takimi jagodami z krzaczków i nie myślałam o tym, że są obszczane przez lisy, tak jakby teraz te lisy specjalnie chodziły sikać na jagody, a media robiły z tego wielkie halo. A może ktoś ma w tym interes?

20150726_155322a20150726_155540a

Strasznie mnie zmęczyło to uważanie, żeby sobie nóg nie połamać, żeby się nie wywalić, nie wypaćkać, nie wybrudzić butów i co najważniejsze nie uszkodzić aparatu. Jedyny plus był taki, że było mi ciepło bo w lesie było niezłe zacisze. Aaa zapomniałam, że jeszcze jedna myśl psuła mi ten spacer – kleszcze! Broniłam się jak mogłam przed myślą, że jakiś kleszcz właśnie opuszcza mi się na głowę albo wspina się po mojej nodze. Nasłuchałam się już przecież o wybitnie wściekłych, szwedzkich kleszczach. To wszystko sprawiło, a najbardziej to, że było coraz bardziej mokro, a ja miałam coraz bardziej przemoknięte i wypaskudzone błotem buty, że stwierdziłam, że nie ma sensu pchać się dalej. Widoki też nie były jakieś wspaniałe, a jeszcze jak zobaczyłam, że wcale daleko nie odeszliśmy to się trochę zirytowałam. Tym bardziej, że do tych szkierów Pana B. był jeszcze spory kawał, a mnie już stopy bolały:/

IMG_6484

Dałam się namówić jednak, że pójdziemy dalej. Niestety ścieżka którą poszliśmy w pewnym momencie okazała się nie do przejścia. Deszcze które padały kilka dni wcześniej sprawiły, że wszędzie było pełno wody i błota, a do tego na ścieżce było coraz więcej mrówek i to takich wielkich mrówek.Nagle jedna, taka mrówka weszła mi na nogę i nie chciała zejść. Nie wiem czy mnie ugryzła ale wrażenie było dziwne i do tego jeszcze trzymała się tej mojej nogi, pomimo tego, że zaczęłam wrzeszczeć jak opętana i wymachiwać wszystkimi kończynami we wszystkie strony świata. Zaczęłam być całkiem mocno zła – ja od razu chciałam iść ścieżką bliżej brzegu, mniej zacienioną, a to mogło oznaczać, że tam jest bardziej sucho – niestety nie uparłam się tym razem no i miałam! Teraz musiałam iść na przełaj za Panem B. przez chaszcze w których na pewno było pełno robali, do ścieżki poniżej. Wyszliśmy w końcu na ścieżkę i na całkiem fajną skałę. Niestety do szkierów jeszcze był całkiem niezły kawałek i nie wiadomo jak dalej wyglądała ta druga ścieżka.

IMG_648720150726_162502a

Droga powrotna minęła bardzo szybko. Nie obyło się oczywiście od kolejnych wrzasków, kiedy zaatakowała mnie kolejna mrówka oraz od wizji kleszczy i uczucia, że coś mi chodzi pod spodniami.Na koniec dobił mnie jeszcze widok moich balerin.No ale w myśl zasady „co się wysuszy to się wykruszy” – powinno być dobrze.

IMG_0725a

Na jakiś czas obraziłam się na szkiery, a poza tym stwierdziłam, że wycieczki po lesie nie są na moje nerwy. Aczkolwiek nie przyciągnęłam ani jednego kleszcza!:) Generalnie to miejsce mnie jakoś specjalnie nie oczarowało. Jeżeli ktoś lubi jeziora i dzikie lasy to coś dla niego:) I pamiętajcie o odpowiednim stroju!

2 thoughts on “Całkiem nieromantyczna wycieczka na szkiery.

  1. Gålö jest swietne ale to nie miejsce na romantyczne spacery. Nad wode mozna dotrzec znacznie szybciej nie od strony plazy i campingu ale od strony parkingu. Nalezy udac sie na sam jego koniec polozony przy scianie lasu (widoczna z daleka tablica informacyjna) a nastepnie podreptac lesna sciezka podarzac za znakami. Dosc predko mozna znalezc sie nad morzem i przycupnac na jednej z kamienistych plaz na prowizorycznych laweczkach. A jak wieje sa tam fale, ze ho ho ;).

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s