Cała prawda o Katarzynie Jagiellonce – jaja ze sztandarem i takie tam inne sensacje.

Ten post dedykuję osobie, która bardzo wiele zrobiła w związku z tematem Katarzyny Jagiellonki ale nie została za to ani trochę doceniona. Panie K. to dla Ciebie i przepraszam, że nie odezwałam się w obronie!

Palec do budki kto słyszał o Katarzynie Jagiellonce??? Założę się, że prawie nikt! Kto to może być? Pewnie jakaś krewna Władysława Jagiełły albo bliżej – Kazimierza Jagiellończyka bo tak sugeruje jej „nazwisko”. A co dalej?? Pewnie nic. To ja Wam o niej opowiem i to całą prawdę bez upiększania;)

Ale najpierw skąd i dlaczego wiem o Katarzynie. Katarzyna Jagiellonka to córka króla polskiego Zygmunta Starego i Bony Sforza, a co za tym idzie siostra króla polskiego Zygmunta Augusta i Anny Jagiellonki żony Stefana Batorego. To matka króla polskiego Zygmunta III Wazy i żona króla szwedzkiego Jana. I jak? Słyszeliście o niej na lekcjach historii?? Jestem pewna, że nie:) Ja również nie usłyszałam o niej ani słowa na lekcjach historii, ani w szkole podstawowej ani w szkole średniej. Prawdę mówiąc nawet na studiach nic o niej nie słyszałam, a w końcu studiowałam historię i wg niektórych osób powinnam znać na pamięć historię całego świata łącznie z wszystkimi datami;) Powiedzmy, że podręcznik zawierał drzewo genealogiczne Jagiellonów gdzie widniała osoba Katarzyny, oraz niewielką wzmiankę o jej zamążpójściu za księcia fińskiego – później króla szwedzkiego. Gdyby nie to, że jako smarkata zaczytywałam się w powieściach historycznych i trafiłam na świetną książkę Małgorzaty Duczmal – Czterej królowie Katarzyny, nigdy nie zwróciłabym uwagi na osobę Katarzyny Jagiellonki.

Jagiellonka jest najmłodszą córką Bony i Zygmunta Starego, ale co jest ciekawe zostaje wydana za mąż przed swoją, starszą siostrą Anną – czego jak niektórzy wiedzą nie stosowało się w tamtych czasach – tu polecam film „Poskromnienie złośnicy”. Zostaje żoną trochę bidnego księcia fińskiego Jana, a dzieje się to w roku 1562. Katarzyna wyjeżdża do dalekiej Finlandii i nigdy już nie zobaczy ukochanego Wawelu i rodziny. Katarzyna jest zachwycona Janem i prawdopodobnie zakochana w swoim mężu. Dzieli ich w końcu różnica wieku kilkunastu lat i to na niekorzyść kobiety. Dla Katarzyny książę jest pięknym młodzieńcem, który zlitował się nad nią i dał szansę na ucieczkę ze staropanieństwa. Niestety w Turku pojawiają się pierwsze skazy na wspaniałym obrazie Jana, gdyż książę sprowadza na zamek swoje nieślubne dzieci. Jak się domyślacie musi to być ciężki orzech do zgryzienia dla jego nowo poślubionej żony. Katarzyna i Jan spokojnie sobie mieszkają na zamku w dzisiejszym Turku ale do czasu, gdyż brat Jana – Eryk XIV, król szwedzki pomawia Jana o zdradę i knucie z królem polskim. Niestety Katarzyna i Jan muszą opuścić Finlandię i udać się do Szwecji gdzie zostają uwięzieni. Katarzyna zawsze będzie wspominać Finlandię jako najfajniejszy okres w jej życiu małżeńskim. Również Finowie, którzy pokochali Katarzynę (nie zdążyła zrobić czegoś co zrobi w Szwecji) będą ją dobrze wspominać i np. w Finlandii organizowane są latem „Wieczory Katarzyny Jagiellonki” czego w Szwecji nie ma, ale o tym dlaczego Jagiellonka jest pomijana milczeniem w Szwecji za chwilę. Katarzyna z Janem przypływają do Szwecji i jako polska królewna dostaje od króla Szwecji propozycje – albo wraca do Polski, albo osiada w nadanych jej posiadłościach w Szwecji – oczywiście bez męża. Katarzyna nie przystaje na żadną z tych propozycji – no przecież co to byłby za wstyd gdyby wróciła do Polski, znowu stałaby się starą panną! A w tamtych czasach to dopiero był wstyd! Przesadzam, Katarzyna pewnie kochała tego, swojego Jana i nie chciała go opuścić, a tak naprawdę to nie wiemy co nią mogło kierować – może to i to;) Para książęca zostaje uwięziona na zamku Gripsholm niedaleko Sztokholmu. O tym zamku i pobliskim miasteczku napiszę Wam w osobnym pościku. Na zamku Katarzyna i Jan przebywają kilka lat mieszkając w wieży nie mając do dyspozycji zbyt wiele miejsca. Tam też rodzi się ich dwójka dzieci, w tym późniejszy król Polski Zygmunt III Waza (pierwsze dziecko, umrze jeszcze przed narodzinami przyszłego króla polskiego). Na szczęście paranoja króla szwedzkiego, Eryka XIV coraz bardziej dokucza jego poddanym i ludzie zaczynają się buntować, jednocześnie rozglądając się za kandydatem na nowego króla i takim, doskonałym kandydatem jest książę Jan. W kraju wybucha wojna w wyniku której Eryk zostaje pokonany, a książę Jan zostaje nowym, szwedzkim królem czyli Janem III. Jak się później okaże nie do końca takim udanym. Jan rozpoczyna rządy od uwięzienia Eryka i jego żony. Prawdopodobnie ma w planach zamordowanie dzieci Eryka, ale Katarzyna mu to udaremnia biorąc dzieci pod swoją opiekę. Tak się zaczyna panowanie Jana III i Katarzyny Jagiellonki w państwie szwedzkim. Koronacja na królową Szwecji to jednocześnie dla Katarzyny koniec spokojnego życia małżeńskiego. Już nigdy nie będzie tak blisko z Janem jak w Turku, a nawet na Gripsholm. Pamiętacie mój post o wycieczce szkolnej – tutaj o szalonych matkach oraz zajrzyj tutaj do postu ? Ten pałac wybudował Jan III dla Katarzyny Jagiellonki w dowód miłości, a może z powodu wyrzutów sumienia…..w końcu gdy Katarzyna była już chora (cierpiała na reumatyzm) to nie żałował sobie cielesnych uciech, a że był królem to dziunie leciały jak ćmy do ognia.

IMG_2232a

Teraz pytanie dlaczego w Polsce Katarzyna jest pomijana w historii? Bo jak każdy zauważy generalnie kobiety nie są stawiane na piedestale polskiej historii. Mamy herszt babę – króla Jadwigę (król bo była koronowanym królem), Rychezę która wywiozła do Niemiec insygnia królewskie, Elżbietę Rakuszankę – prototyp rozmnażającej się Matki Polki, Bonę Sforza – wyrachowaną Włoszkę, Barbarę Radziwiłłówną – puszczalską Ruskę (była Litwinką ale dla niektórych Litwini to Ruscy), pachnącą Marysieńkę – uwodzicielkę Jana III Sobieskiego. Same wredne albo głupie baby, prawda? Nie mamy ani takiej Elżbiety Wielkiej albo królowej Krystyny, a pomimo kultu Matki Polki nie uznajemy matek królów i pomijamy ich istnienie milczeniem – tyle jeżeli chodzi o naukę w Polsce. Dlaczego w Szwecji tak jest? Po pierwsze Szwedzi nie uczą się tyle historii co my. Po drugie sama Katarzyna nigdy nie pokochała Szwecji. Nie cierpiała szwedzkiego klimatu, szwedzkiego jedzenia i braku wykwintnego podawania potraw na srebrnych i złotych zastawach. Nie znosiła tego że ludzie są surowi w obyciu i że opowiadają i śpiewają jakieś ponure opowieści o zabijaniu. Nie pasowało jej także szwedzkie budownictwo. Wciąż wspominała Wawel i wszystko porównywała do Rzeczpospolitej. Jak wiadomo z takim podejściem na obczyźnie daleko się nie zajedzie. Niestety najgorsze było to i czym sobie zresztą zaskarbiła niechęć swoich poddanych było to, że była żarliwą katoliczką i sprowadziła do protestanckiej Szwecji Jezuitów, którzy jak wiadomo byli agentami papieża. Tak naprawdę to jej współczuję – z jednej strony mąż naciskał na uczestnictwo w mszach protestanckich, a myślę, że i na to żeby przeszła na protestantyzm, ale z drugiej strony intensywna korespondencja z papieżem, który wyznaczył jej specjalne zadanie pt. przywrócenie niewiernych Szwedów na łono prawdziwej i jedynej wiary, a do tego ci inwigilujący i  znienawidzeni przez jej poddanych Jezuici – nie zazdroszczę. W tym wszystkim jeszcze był sęk w postaci spadku po Bonie na który strasznie liczył Jan i dlatego też długo zwodził papieża. Jak tylko dowiedział się o tym, że ze spadku nie zobaczy ani grosza pokazał papieżowi środkowy palec i zaczął robić swoje. No ale Katarzyna została na rozdrożu, a Szwedzi coraz bardziej krzywo patrzyli również na to, że mały następca tronu wychowywany jest na katolika. To jest też kolejny powód dlaczego Szwedzi nie kochają Katarzyny Jagiellonki. Jej osoba przywoływana jest tylko przez organizacje polonijne, które obecność Polki na tronie szwedzkim poczytują jako nieziemski prestiż;) Być może jej akcja nawracania protestantów na katolicyzm jest takim wspaniałym powodem do chwalenia się nią, ale to chyba bardziej dla moherowych beretów z obrazkiem papieża w garści. Ok dodam jeszcze, że dzięki Katarzynie powstało i zostało przebudowanych wiele pałaców i zamków. Pytanie tylko jaki to był koszt dla biednego państwa i czy było warto.

To jeszcze nie koniec:) Tak naprawdę nigdy bym nie pomyślała, że jeszcze zetknę się z osobą Jagiellonki – ale jednak. Tak się składa, że trafiając na moment do pracy w szkole trafiłam również na dziwny pomysł nadania tej szkole imienia Jagiellonki – ok pomysł jak pomysł. Musiałam przez to, tak jak każdy nauczyciel poprowadzić lekcje o Katarzynie na których oczywiście opowiedziałam bez cenzury dlaczego Szwedzi praktycznie nie pamiętają o jej istnieniu.

katarzyna j

Trafiłam również na niefajną sytuację związaną ze sztandarem szkolnym. Dlaczego tak uważam? Po pierwsze wielu rodziców zaangażowało się w sprawę sztandaru. Jak zwykle nie było na to pieniędzy więc cała szkoła przeprowadziła zbiórkę pieniędzy i czyje pieniądze znalazły się w skarbonce? No oczywiście, że rodziców, którzy tylko chcieli żeby na sztandarze była pewna nazwa i tu się zaczęło. Organizacja nadzorująca szkołę nie wyraziła na to zgody, bo taki sygnowany przez rodziców sztandar to może być tylko gadżecikiem! Na pytanie czy to Organizacja wyłoży pieniądze na sztandar odpowiedziano, że nie ma pieniędzy w budżecie. Nieźle, co? Nie dość, że nie dają kasy to jeszcze bezczelnie dyktują warunki. Niestety strach przed polskimi strukturami jest wciąż obecny wśród Polaków i rodzice przystali na warunki Organizacji. To nie koniec. Zszokowało mnie coś jeszcze. To podejście niektórych osób do projektu sztandaru który wykonał jeden z rodziców.Powiem szczerze, że podziwiam tego rodzica za to, że poświęcił całe wakacje na to żeby najpierw nauczyć się programu graficznego, a potem żeby ten sztandar zaprojektować. Wiem, że potem czekał z niecierpliwością na spotkanie na którym będzie mógł zaprezentować swoją pracę i założę się, że nie takiej reakcji się spodziewał. Pokazał swój projekt i najpierw było sto  tysięcy uwag, a na koniec usłyszał, że jego praca jest mówiąc wprost – do bani, a na projekt trzeba będzie rozpisać konkurs – najlepiej dla chętnych z jakieś prestiżowej uczelni, a najlepiej z Jagiellonki. To będzie taki, podwójny prestiż. W końcu to będzie lepiej brzmiało, że projekt jest od studenta z Jagiellonki, a nie od zwykłego, polonijnego rodzica. To nie można było tego konkursu rozpisać wcześniej, zanim jeszcze rodzic poświęcił swój czas?? O ile wiem akcja sztandar trwa od iks czasu i można taki pomysł było zarzucić wcześniej. Wyobrażacie sobie jak poczuł się ten rodzic? Widziałam jego minę i pomyślałam co ja tu robię. Niestety zabrakło mi i reszcie osób cywilnej odwagi, żeby wstać i zaprotestować. Przecież ten projekt można było zmodyfikować. To był dopiero wstępny zarys. No ale tak jak napisałam co Jagiellonka to Jagiellonka, a nagrodę dla wygranego projektu i tak przecież fundują rodzice z komitetu:)

I to się nazywa mieć szacunek dla czyjegoś czasu i pracy.

4 thoughts on “Cała prawda o Katarzynie Jagiellonce – jaja ze sztandarem i takie tam inne sensacje.

  1. Tak swoją drogą to ciekawe, że się z tą informacją wcześniej nie spotkałaś :). U mnie w szkole historia była na dość podstawowym poziomie, ale o Katarzynie wspominali, w końcu Wazowie nam z nieba na tron polski nie spadli 😉

    Polubienie

    1. Cześć Gabi:) Trochę o Tobie słyszałam:) Serio, nic w moich czasach nie było o Katarzynce. Wiele rzeczy sama doczytałam i to głównie na studiach. Wazowie nie spadli z nieba ale też nie dostali tronu polskiego w spadku więc prowadząc lekcję pod presją czasu naprawdę możesz pewne informacje pominąć w tym to kto jest matką króla;)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s