11 listopada w szkole – czyli co zrobić żeby szef szczytował.

Jutro jest Święto Niepodległości i tak się zastanawiam jakie w tym roku będą rozróby w polskich miastach. Zastanawiam się też nad tym dlaczego nie obchodzimy tego ważnego święta w inny sposób. To jest przecież radosne święto i powinniśmy się cieszyć tak jak to robią Amerykanie, a nie tłuc się na ulicach. Nie rozumiem o co tu chodzi….może ponura pogoda nastraja bojowo ludzi? To może trzeba przenieść to święto na bardziej pozytywną porę roku? A Wy jak myślicie?

Ten post napisałam rok temu pod wpływem emocji. Nie mogłam go wypuścić w zeszłym roku z wiadomych względów – nie pisze się źle o swoim pracodawcy bo można stracić pracę. Nooo ale ten pracodawca już nie jest moim pracodawcą, a że nadciąga święto o którym jest ten post więc postanowiłam Wam opowiedzieć o jego obchodach i o tym jak z pracusia zostałam nierobem.

W  miejscu w którym pracowałam jest coś takiego jak kalendarium świąt. Na pierwszym spotkaniu ustalany jest przydział kto co przygotowuje. Ja zostałam przydzielona do organizacji Święta Niepodległości i dyskoteki walentykowej. Ucieszyłam się ponieważ Święto Niepodległości miałam przygotować z doświadczoną osobą czyli taką która to robiła nie raz i teraz też będzie wiedziała co zrobić. Powiem szczerze ucieszyłam się bo była szansa, że nie będę musiała się martwić o scenariusz – zostanę tylko robotnicą. Niestety, ja to mam szczęście – jak zwykle musiało coś pójść nie tak. Moja koleżanka zwolniła się i postanowiła wrócić do Polski. A ja zostałam sama na polu bitwy i bardzo mi się to nie podobało! No ale trzeba jakoś było sobie radzić:) Ktoś mi podpowiedział (później się okazało, że to przydupas szefa, który specjalnie mnie podpuścił), że niektóre koleżanki trochę się migają od zajęć i że dobrze by było je zaangażować, napisałam więc płaczliwego emaila do szefa z prośbą o pomoc. Szczerze mówiąc nie wiedziałam jak się zabrać do tej całej organizacji zwłaszcza, że szef już sraczki dostawał na myśl, że mają przyjść jakieś szyszki. Pewnie dlatego szybko przestałam być sama z problemem:) Koleżanka, która niestety uciekła do Polski, zostawiła mi scenariusze takich obchodów i koleżanki z którymi miałam organizować obchody wybrały jeden z tych scenariuszy. Ja dostałam do robienia prezentację z którą męczyłam się cały dzień. To co pokazałam zostało zaakceptowane ale z naciskiem, że jeszcze jest za mało i trzeba pociąć i dopasować tło muzyczne. Spoko, to był tylko zarys i byłam psychicznie przygotowana na więcej. Dużo więcej, ponieważ musiałam specjalnie nauczyć się cięcia utworów muzycznych – co akurat mi się może przyda, a poza tym lubię się uczyć nowych rzeczy no ale zajęło mi to kolejny dzień. Na koniec jednak byłam z siebie całkiem dumna. Pocięłam idealnie utwory i wpasowałam je w prezentację. Wszystko byłoby wspaniale tylko, że jedna z koleżanek nie mogła otworzyć tych utworów w mojej prezentacji i wiecie co zrobiła? Zaangażowała jeszcze inną koleżankę, która pocięła moją prezentację – a właściwie zmieniła wszystko (to ona też jako następna frajerka wszystko zrobiła). Utwory muzyczne wstawiła CAŁE! Tak jakby już nie trzeba było ich idealnie dopasować. Cała moja praca poszła na marne:( Do tego szefowi doniesiono, że ja nic nie zrobiłam, no ale nieobecni nie mają głosu (przez przeziębienie nie pojawiłam się na spotkaniu). Tak mi dupę obrobiła i nakłamała osoba, która ma moherowy beret na głowie.

Ale zacznę od początku;) Nie jestem osobą- patriotą która przeżywa ekstazę na świętach narodowych. Mam też mieszane uczucia do robienia szopki w szkole za granicą. Ok, trzeba dzieci edukować i opowiadać o ich korzeniach, ale wykorzystywanie do zaspakajania własnej próżności i żądzy władzy poprzez eksponowanie własnej osoby przed oficjelami jest dla mnie co najmniej żenujące. To dla kogo organizujemy takie uroczystości, dla dzieci czy dla grubych szych, a może po to żeby szef mógł się pokazać? Tak to dla mnie wszystko wygląda. Szkoła nie jest dla dzieci to dzieci są dla szkoły. Nikt (większość) nie interesuje się tym czy dzieci to zaciekawi tylko tym czy na śmietance zrobi to wrażenie. W związku tym wszystkim postanowiłam zaakcentować swój stosunek do całokształtu. Najlepiej jest to zrobić strojem, a wiedziałam, że moje koleżanki wystroją się jak stróż w Boże Ciało więc ja tym bardziej będę się wyróżniać.

Ok ale jesteście pewnie ciekawi jak się wystroiłam:) Poszłam w wytartych dżinsach, butach motocyklowych, swetrze z kapturem i w moim, ulubionym t-shircie z Małą Mi:) Pewnie powiecie, że ładny daję przykład dzieciakom…..nie daję przykładu bo przy tym całym akcentowaniu związku z Polską nikt nie wymaga od dzieciaków ubioru galowego. Wiecie co mi powiedziała jedna uczennica gdy ją zapytałam czy ubierają się na galowo? Powiedziała, że mogą przyjść nawet w dresach! To co to za uroczyste obchody! A może ja już jestem taka stara i nie na czasie i teraz dzieci nie muszą ubierać się odświętnie? No to ja też z tego prawa skorzystałam. Zanim weszłyśmy na salę, moja koleżanka szepnęła mi, że przy stoliku siedzi śmietanka. Oczywiście głośno powiedziała dzień dobry bo trzeba sobie kontakty wyrabiać na przyszłość. Oczy zrobiłam jak pięć złotych bo jakoś odświętnie nie wyglądali, no ale ja może za dużo wymagam z tym ubiorem, a być może oni też mieli olewacki stosunek do tej uroczystości i wcale im się nie chciało przyjeżdżać. Usiadłam sobie w trzecim rzędzie z moimi diabełkami z gimnazjum i obserwowałam co będzie dalej. Zamieszanie było mniejsze niż na rozpoczęciu roku ale też dzieci było mniej i rodziców – tyle co kot napłakał. Przyszli pewnie Ci co przywożą dzieci na lekcje. Zostałam dodatkowo zaangażowana przez moje koleżanki w robienie zdjęć – dały mi jakiś, dziwny aparat. Super, tylko zapomniały naładować baterię. Wyobrażacie sobie te zawiedzione miny kiedy po uroczystości chciały zdjęcie z szychami, a tu dupa, nie ma czym zrobić zdjęcia. Spokojnie, jedna aktywistka usłużnie zrobiła im zdjęcia swoim telefonem. Rozbawiła mnie też obca Pani która przejęła mikrofon. Wiem, że część Polonusów musiała wyjechać do Szwecji z przyczyn politycznych, ale duża część jest tutaj z własnej woli i ci są najlepsi. Ta Pani prawie się popłakała jak to się wzruszyła na tym apelu. No ok może faktycznie zrobiło jej się smutno i tęskno. Na koniec dodała, że też pracowała jako nauczyciel i wizytatorem była w kuratorium! Taaa niektórzy baaardzo się afiszują tym kim byli i co robili w Polsce. A za granicą nagle stają się niesamowitymi patriotami i godzinami potrafią płakać za swoją, utraconą, ukochaną ojczyzną na którą pluli gdy w niej mieszkali.

Ale to nie koniec. Jak już wiecie szef nie pałał do mnie uczuciem miłości i co zrobił żeby mnie nagrodzić/ukarać? Wytypował mnie publicznie do sporządzenia notatki. W końcu ja nic nie zrobiłam, prawda? Spoko taką wysmarowałam notatkę, że pewnie szczytował ze szczęścia. Tak, jestem wredna ale nie nienawidzę klik i lansowania się czyimś kosztem no i pozy na Polaka-Patriotę. Jaki z tego wniosek? Nie wolno ufać koleżankom (szczególnie tym z moherowym beretem na głowie) i o wszystkich działaniach trzeba informować szefa. To tak jakby ktoś miał takie same przeboje;(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s