O tym jak o mało nie dostałam w pralni w paszczę czyli z cyklu jak zrobiłam z siebie idiotkę.

Tak sobie ostatnio pomyślałam, że dawno nic mi się dziwnego nie przydarzyło. To już chyba prawie rok minął od mojej akcji z zieloną siatką akcja Myrorna i z makaronem akcja Makaron. Przyznam się Wam, że trochę czasu minęło zanim znowu pojawiłam się w sklepie Myrorna, a i tak zawsze gdy tam jestem wydaje mi się, że któremuś z panów przypomina się jaką im akcję grzebania w śmietnikach zrobiłam. Mam nadzieję, że to tylko moje złudzenie;) Tym razem jednak nie było mi do śmiechu i mam nadzieję, że długo nie spotkam osoby która była bohaterką akcji o której chcę opowiedzieć.

Jak pamiętacie rok temu mieszkałam w willi w której był problem z praniem. Musieliśmy z Panem B. grzecznościowo korzystać z pralni naszych znajomych.Opisałam wtedy jak to tutaj wygląda z praniem o praniu. Obecnie mieszkamy już na swoim i mamy prawie nieograniczony dostęp do pralni w naszej piwnicy. Pralnie jak już wiecie mają swoje systemy bukowania czasu i u nas robi się to na specjalnej tablicy.

IMG_2262a

Każdy z mieszkańców bloku ma swój numerek z kluczykiem, który blokuje nasz wybrany czas na pranie. Niestety żeby nie było za fajnie dostając mieszkanie obdarowano nas nie tym co trzeba kluczykiem. Nie wiem o co chodzi, ale może persona, która tu mieszkała złośliwie dała nam trefne kluczyki. Sprawdzaliśmy wszystkie numerki i ani jeden drgnął, a zwłaszcza ten który miał być nasz. Taki kluczyk to wydatek kilkuset koron:/ Na szczęście tymczasowo poradziliśmy sobie w inny sposób. Na początku czatowaliśmy na wolne terminy. Generalnie zasada jest taka, że jak przez pół godziny nie zaczniesz swojego prania, to ktoś może przejąć Twój czas. Oczywiście każdy blok rządzi się swoimi prawami, bo słyszałam, że w niektórych jest to nawet 5 minut! Potem Pan B. stwierdził, że trzeba spróbować z karteczką, no i się udało. Nikt nam tej karteczki nie wyciąga, a nawet zauważyliśmy, że ktoś podłapał nasz pomysł:) No i tak sobie bukujemy. Niestety ja mam mały problem z datami i któregoś dnia ten problem wylazł na jaw. Kończąc pranie zawsze bukuję kolejny termin i tym razem też tak zrobiłam. Kiedy przyszedł dzień prania zebraliśmy z Panem B. wszystko co trzeba i pomaszerowaliśmy do pralni. Wchodzimy, a tam pralki chodzą w najlepsze! Wkurzyłam się, bo mieliśmy swojego prania dosyć sporo, a każdy ma obowiązek przestrzegać swojego czasu. Zasada w tym wypadku jest taka, że ma się prawo wyładować czyjeś pranie z pralki. Taka osoba od prania przed nami może jeszcze przez około pół godziny korzystać z suszarni. Chodziłam wściekła przy tej chodzącej pralce i mamrotałam, że co za chamstwo. Szwedzi są przecież bardzo obowiązkowi i terminowi i to dziwne, że coś takiego się tu dzieje. To na pewno jakaś menda z innego państwa. Pan B. stwierdził, że przyjdziemy za 25 minut kiedy skończy się pranie. Na to ja odpowiedziałam, że zaraz zaraz, to jest nasz czas i mamy prawo z niego korzystać, a ta osoba powinna dostać nauczkę bo inaczej będzie to dalej robić! Wzięłam wózek i wyłączyłam pralkę. Ze złością władowałam ociekające wodą pranie do wózka. Załadowałam nasze pranie i jeszcze nagadałam Panu B., że przecież sam mi opowiadał jak ktoś mu wywalił pranie, bo o nim zapomniał. Pan B. pokręcił z dezaprobatą głową i postanowił napisać „list miłosny” do osoby od wywalonego prania i przylepić go na drzwi wejściowe.W domu jeszcze trochę mnie nosiło, trochę się obawiałam, że ktoś może mieć do nas pretensje no ale przecież to w końcu był nasz czas, prawda? W końcu nadszedł moment na zmianę pralek. Poszliśmy do pralni i zobaczyliśmy, że wywalone pranie suszy się w suszarni. Wkurzona powiedziałam do Pana B., że przecież już jest nasz czas suszenia i co to ma być! Nagle zobaczyłam ruch i jakąś kobietę w kurtce. Wyglądała jak jakaś inkasentka z gazowni. Babsko zaczęło kiwać na mnie ze złą miną. Szturchnęłam Pana B., że jakaś kobieta coś od nas chce. No i się zaczęło……Baba zaprowadziła Pana B. do tablicy i zaczęła coś głośno krzyczeć. Tak mnie zamurowało, że nie byłam w stanie zrozumieć ani słowa z tego co ona wykrzykiwała. Pan B. mnie zawołał i pokazał mi tablicę. Okazało się, że nasz czas był dnia poprzedniego! Masakra, żadne z nas nie pomyślało, żeby sprawdzić, czy tego dnia faktycznie jest nasz czas prania:( A baba się darła jak oparzona i trzaskała drzwiami. Dobrze, że się nie poślizgnęła na wodzie ze swojego prania, bo jeszcze mielibyśmy problem, a prawdę mówiąc do chuderlaków nie należała;) Przeprosiliśmy ją i powiedzieliśmy, że jeszcze raz wypierzemy jej pranie. Pan B. zabrał się też za sprzątanie wody po jej praniu. A mnie aż zatkało z tego wszystkiego, bo przypomniały mi się czasy kiedy paszczak darł  na mnie ryja i zrobiło mi się niedobrze. Mam nadzieję, że tej baby długo nie spotkam, zresztą już chyba nie pamiętam jak wygląda, tzn. pamiętam jej kurtkę. Twarzy nie pamiętam ale ciuchy tak, no ale to tylko moje ciuchowe zboczenie;) No i tak ja, taka uporządkowana i pilnująca zasad, zrobiłam wtopę z terminem w pralni.

A tak na koniec, to wiecie, że nie wszyscy mają tak fajnie, że mogą sobie zostawić swoje pranie i pójść do domu? Moja koleżanka opowiadała mi, że w jej budynku trzeba nie dość, że być punktualnie bo inaczej zaraz się ktoś właduje z praniem, to trzeba siedzieć plackiem, żeby ktoś w jej czasie prania nie wywalił jej rzeczy z pralki. Robią to ludzie z Afryki i Azji i nie wiadomo czy nie znają zasad, czy zwyczajnie nie chcą się do nich stosować bo uważają, że jest im wszystko wolno tylko dlatego, że mają inny kolor skóry.

2 thoughts on “O tym jak o mało nie dostałam w pralni w paszczę czyli z cyklu jak zrobiłam z siebie idiotkę.

  1. Haha, rozbawiłas mnie tym 😀 Mi się nigdy nic takiego nie zdarzyło, ale ja z drugiej strony do wszystkiego podchodzę pod kątem „3x sprawdź i 2x się upewnij” 😀 Więc kiedy robię pranie, to tego samego dnia wcześniej zaglądam do pralni, by się upewnić, czy na pewno tego dnia zabukowałam… A potem i tak schodząc na dół z praniem jeszcze raz się upewniam 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s