Spotkanie frakcji szwedzkiej czyli o polskich blogowiczkach na szwedzkiej ziemi.

Jak wiecie z racji tego, że mieszkam na obczyźnie i prowadzę bloga mogę być członkiem Klubu Polki na Obczyźnie. Takich Polek zrzeszonych w Klubie jest całe mnóstwo praktycznie z całego świata. W Szwecji jest nas kilka  i oczywiście największe skupisko klubowych Polek znajduje się w Sztokholmie.

Spotkałyśmy się tak naprawdę z inicjatywy dziewczyny, która mieszka w północnej części Szwecji. Aga do Sztokholmu przyjechała w delegację i postanowiła skorzystać z okazji i skrzyknąć spotkanie. Szczerze mówiąc ja też nie wiedziałam czy dotrę,  ponieważ dzień wcześniej dopadł mnie jakiś wiosenny wirusik i cały dzień  spędziłam w łóżku. W dniu spotkania również czułam się trochę chora, ale może to był normalny stres jaki zazwyczaj odczuwam przed poznaniem nowych osób. Przyznam się, że tak naprawdę to nie jestem taka śmiała na jaką wyglądam. Pomyślałam jednak, że to będzie okazja żeby poznać osoby które kojarzę z blogów i zdjęć, no i może kolejny temacik na blogowego posta.

Pojechałam i po wejściu do knajpki od razu wiedziałam kto jest kto 🙂 Za to dziewczyny pomyliły mnie z inną blogerką – Martą. Zakładam, że to przez blond włosy i zakryte zdjęcie które mam na profilowym fejsa. Przyznam też, że się odpicowałam jak stróż w Boże Ciało 😉 Usiadłam sobie przy naszej, najmłodszej blogerce czyli Gabi. O Gabi już wcześniej słyszałam od innej sztokholmskiej blogerki i byłam jej bardzo ciekawa. Wiedziałam, że jest bardzo aktywna blogowo (Gabi wstawia kilka postów w tygodniu, czym czasami mnie drażni, a zwłaszcza gdy nie mam weny i udaje mi się wyprodukować tylko jeden pościk na tydzień). Gabi, tutaj muszę zareklamować jej blog: Direktion-sweden , ma tyle energii, że od razu zdiagnozowałam u niej (takie nauczycielskie zboczenie) ADHD, bardzo mi się spodobała i umówiłyśmy się na łażenie po Sztokholmie. Nie wiem czy to nie będzie kłóciło się z naszym blogowaniem (powtarzające się tematy) ale myślę, że jakoś da się to pogodzić. Muszę się przyznać, że z postów Gabi dowiedziałam się mnóstwa ciekawych rzeczy i podziwiam Gabrysię za to, że jest taka odważna i poradziła sobie sama w wielkim mieście. Tak nawiasem to Gabi pracuje tutaj w finansach – za biurkiem i jest niezłym mózgowcem.12083834_10208868748745182_1932252124_n

Niestety tak się złożyło, że spotkanie było podzielone na dwie tury. W pierwszej turze była nasza najstarsza i chyba najdzielniejsza koleżanka Halinka. Nie poznałam historii wszystkich dziewczyn, ale to co przeszła Halina dało mi do myślenia. Bardzo ją polubiłam no i to, że kocha Astrid Lindgren i chce wprowadzić w poczet szwedzkich świąt Dzień Dziadka i Babci sprawiło, że zapałałam do niej ogromną sympatią. Niestety Halinka musiała wcześniej uciec, ale za to pojawiły się kolejne, trzy koleżanki.IMG_0416

Najpierw dobiła do nas blondynka Marta od bloga Veganama . W Marty blogu zafascynowała mnie jej droga powrotu do dawnej sylwetki sprzed urodzenia dziecka. Trzeba mieć sporo odwagi żeby dać się sfotografować kiedy wiadomo, że nie wygląda się zbyt fajnie. Zaraz potem pojawiła się Kasia, która sprawiła, że przestałam się czuć jak żyrafa. Kasia epatuje niesamowitym ciepełkiem i teraz jak patrzę na jej bloga to myślę, że musi być strasznie pozytywną osobą. Kasia chyba kocha zebry bo i nazwa i zdjęcia na blogu na to wskazują: blog Kasi. Tak nawiasem to przeglądając Kasi bloga uświadomiłam sobie, że wciąż nie spróbowałam tortu rybnego. Muszę to nadrobić.

Ostatnia dobiła do nas Paulina. W związku z moją, małą ewakuacją (boję się po tych wszystkich historiach wracać wieczorem metrem, a akurat nadarzył się transport) nie poznałam dobrze Pauliny. Nie skojarzyłam Pauliny z blogiem, który jakiś czas temu bardzo mi się spodobał. To blog w moim stylu – trochę uszczypliwy. Wczoraj z ciekawości sprawdziłam o czym pisze Paulina i okazało się, że Paulina to ta dziewczyna z Trójmiasta, która tak fajnie podchodzi do swojego macierzyństwa. Sami się zresztą przekonajcie Blog matki Szwedki IMG_0422

No tak ale nie wymieniłam jeszcze dwóch blogerek. Nie opowiedziałam o sprawczyni zajścia czyli Adze z północy. Aga pisze fajnego bloga o swoim życiu w Szwecji. Lubię go czytać ponieważ Aga nie nawija słodkiego makaronu na uszy: Zapiski Agi . Jeszcze jedno, Aga jest lekarzem, pracuje tutaj w zawodzie i tak jak ja uważa, że szwedzki nie jest taki straszny. Aga mnie tylko czasami wnerwia gdy się wymądrza na temat mojego ukochanego Czesiulka. No ale jak wiadomo ciężko mi przychodzi przyjęcie czyjeś krytyki, a zwłaszcza na temat wychowania mojego “synalka” więc jej wybaczam;)

Ostatnia z obecnych na spotkaniu blogowiczek to Monika. Blog Moniki był chyba pierwszym blogiem o Szwecji który wpadł mi oczy. Co mam powiedzieć o blogu Moniki – jest słodkopierdzący. Mam nadzieję, że się nie obraziła na mnie gdy to usłyszała. Tak, powiedziałam jej to prosto w oczy dziwiąc się przy tym jak ona, pisząc tak bezpiecznie i często w bardzo polukrowany sposób, dostaje tyle negatywnych komentarzy. Ja to co innego krytykuję – często i gęsto polskie zachowania, ale Monika to sama słodycz i jest dokładnie taka jak ją sobie wyobrażałam 🙂 Monika pracuje w przedszkolu jako przedszkolanka i naprawdę uwielbia dzieci – tak jak to opisuje na swoim blogu.

Mam nadzieję, że się dziewczyny nie obrażą na mnie za ten wpisik bo zdjęcia wybrałam najlepsze (oczywiście zwracając uwagę na te gdzie ja najlepiej wyszłam). Czekałam wczoraj cały dzień czy któraś coś napisze o naszym spotkaniu – żadna nic nie napisała, a jako że ja mam największy materiał fotograficzny więc nie odmówiłam sobie małej plotkarni 😉 I jeszcze jedno, specjalnie podkreśliłam to co robią tutaj dziewczyny – są przykładem, że znając język ma się większą szansę na lepszą pracę. Szwedzi może nie zatrudniają obcokrajowców na super duper stanowiskach ale dają dobrą pracę tym którzy się starają. Nie kończąc przynajmniej SFI i stękając na wrednych Szwedów dalej niż na mopie czy cegle się nie zajedzie. I tak wiem, łatwo mówić komuś kto ma męża Szweda (a może zna lepiej niż sobie myślimy) i rzekomo nie zna prawdziwego życia, ale zamiast krytykować kogoś lepiej pójść i skończyć szwedzki dla idiotów.

 

14 thoughts on “Spotkanie frakcji szwedzkiej czyli o polskich blogowiczkach na szwedzkiej ziemi.

  1. Aga, ale ja nie wymadrzam sie tylko pisze Ci z mojej perspektywy. Ja mam po prostu inne podejscie do kotow moich, dla mnie nie sa to dzieci, czlonkowie rodziny, stada owszem, ale dziecko mam jedno… nooo czasami dwoje, haha jesli liczyc meza, a tez ich nieraz ustawiam i nie rozpieszczam. Nic nie ugram na chronieniu syna, bo swiat nie jest slodkopierdzacy i chlopak nieraz dostanie po du…e wiec i ja nawet jak jest z tego powodu ciezko obrazony to wymagam od niego i go ukladam dla przyszlej synowej. Koty sa nizej w hierarchi stada, troszke ale jednak, mozemy sie poglaskac, na kanapce siedza ale juz do lozka nie wpuszczam ani na codzien nie daje zadnych extra kaskow… to nie rozpuszczam, trzymam krotko, ale kocham. Taka milosc rozsadkowa. Poza tym fajnie to wszystko napisalas, masz cdny zmysl obserwacji i IMHO swietnie nas opisalas. Dzieki Ci za to. Mam nadzieje,ze moge podlkinkowac Twoj wpis na moim blogu i funpejdzu? Buziaki, ja, monsz, synalek i 2 koty czekam na Cie i Twoja familje na dalekiej Polnocy i do zobaczenia przy jakiejs kolejnej wizycie w Sztokholmie. Albo w poblizu, bo np. na pocz lipca bede kilka dni z menszem w Norrkoping… Buziole. No i sie juz na mnie za Czesiulka nie denerwuj, bo ja Cie nie KRYTYKUJE ja tylko pisze moje zdanie, pamietaj, ze przeciez ja nie nawijam slodkiego makaronu na uszy, hahahahahahaha…

    Like

    1. Aga ale ja wiem, że się nie wymądrzasz i doceniam to, że odważnie napisałaś swoje zdanie. Tak tylko Cię podpuszczałam 😉 Możesz pisać dalej – ja się nie boję prawdy, najwyżej potem skomentuję w swoim stylu;) Wiem, że Czesiek jest rozpuszczony ze spaniem w łóżku i czasami żałuję, że mu na to pozwoliliśmy. To trochę przez to, że na początku mieszkaliśmy na pokoju więc on tak niepostrzeżenie wprowadził się do naszego łóżka. Obecnie mamy remont i praktycznie znowu mieszkamy w jednym pokoju no i już go pewnie tego nie odzwyczaimy. Aga, kocham Cię za układanie syna dla synowej i trzymam kciuki za Ciebie w roli fajnej teściowej.Jak coś to przyjdę do Ciebie na nauki. Dzięki za fajne słowa. Pisząc ten post bałam się trochę Waszych reakcji, a szczególnie Twojej ale jak widać ktoś inny poczuł się urażony. Zapominam, że istnieją ludzie którzy nie mają poczucia humoru i odwagi, żeby komuś powiedzieć o tym. Na szczęście Ty jesteś zupełnie inna i dlatego będę zaszczycona móc poznać Twoją rodzinę. Pamiętaj, że Ciocia Aga przyjedzie z workiem smakołyków i zepsuje Ci kotki 😉 A Norrkoping tu super pomysł bo jeszcze nie byłam, ale oczywiście jak coś to zapraszamy do nas. Czesław będzie zaszczycony mogąc Cię pozakłaczać 😉 Hmm chyba mam na Ciebie zły wpływ bo zaczynasz używasz toaletowego słownictwa, aczkolwiek o rzyganiu tęczą było szybciej 😉

      Liked by 1 person

  2. Bogu dzieki, ze mi mojego malego slicznego syneczka psuwac nie bedziesz. Kotki mozesz porozpieszczac, szybko je potem nawrociiimy. Ten Norrköping to jest tez nasze swietowanie rcznicy i Bråvalla 😉 ale na pewno kiedys wstapimy… znaczy moze. Jak juz Ty nas odwiedzisz…

    Liked by 1 person

  3. Bardzo Ci dziękuję Agnieszka za to, że przedstawiłaś nam trochę bliżej koleżanki ze Szwecji z odpowiednią dawką humoru. Nie uważam, żebyś swoimi trochę przekornym opisem obraziła kogokolwiem. Myślę, że nie taki był Twój zamiar i chyba się nie mylę, co?
    Dziewczyny! Jesteście fantastyczne i zastanawiam się, kiedy będzie nam wszystkim dane się spotkać.
    Pozdrowienia, ADHD-owe buziaczki i słodkopierdzące uściski spod Paryża wysyłam :*

    Liked by 2 people

  4. Witaj Ago!
    Też byłam na tym wieczorze.
    Pokazał mi piękno tego, jak wielka jest między nami różnorodność. Kilka kobiet. Ten sam kraj pochodzenia i tak niesamowita rozpiętość charakterów i zainteresowań!
    To dobrze, bo żyjąc i operując w blogoswerze dostarczamy czytelnikowi taką różnorodność spojrzeń na świat, życie, Szwecję 🙂
    Trudno się było spodziewać, że wszystkie staniemy się natychmiast przyjaciółkami do grobowej deski. Naturalnie, tak się nie stało i nie ma co nad tym ubolewać. Trzeba się zgrabnie pożegnać i dalej iść w swoją stronę, robić swoje najlepiej jak się potrafi 🙂
    Ja bardzo się cieszę, że Wszystkie Was spotkałam. Że Wszystkie poświęciłyśmy sobie czas i to zabieram ze sobą jako pamiątkę tego wieczoru 🙂 i dziękuję 🙂

    @sakwyiwalizki, o moim torcie rybnym, który tutaj w Szwecji nazywa się tortem kanapkowym (smörgåstårta), który może być też zrobiony z szynka i serem, rozbefem czy zupełnie wegetariańsko możesz przeczytać tutaj:
    http://zebrazone.bloggplatsen.se/2015/06/20/11124015-szwedzki-midsommar-czyli-wianki-wdka-i-woda-duuuu-380-o-wody/
    są też zdjęcia i bardzo bardzo przykra historia pewnej powodzi. A tort był rzeczywiście wyśmienity 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia z ZebraZone

    Liked by 1 person

  5. Ale wam dobrze, że się spotkałyście! Lubię twoje opisy :-), chociaż oczywiście traktuję z przymrużeniem oka. Monikę H. blogowo poznałam na początku mojej blogowej przygody (ponad dwa lata temu) i lubie do niej zaglądać. Do Ciebie też, chociaż odkryłam niedawno. Dwa różne style pisania, dwie różne osoby, a proszę wstrzeliłyście się obie w moje gusta 😀 . Pozdrwiam.

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s