Z wizytą u prawdziwego Szweda czyli kolacje na krzywy ryjek.

e

Jakieś dwa tygodnie temu moja koleżanka z Kambodży zapytała mnie czy nie poszłabym z nią na kolację do szwedzkiej rodziny. Odpowiedziałam, że z chęcią! W końcu który Polak przepuści okazję do darmowej wyżerki 😉

O tych kolacjach słyszałam już kilka miesięcy temu od mojej koleżanki z Chin, która chyba w poprzednim wcieleniu była Polką 😉 Wtedy wydało mi się dziwne, że rodowici Szwedzi zapraszają obcokrajowców do siebie do domu na jedzenie. Tak za darmo? Nie boją się, że ktoś im coś ukradnie, albo potem się im włamie do mieszkania? Albo z drugiej mańki może to jakieś zboki, które czekają na dziewczyny żeby je wykorzystać na jakieś orgiastycznej imprezie. Na „szczęście” moja, chińska koleżanka nigdy mi nie zaproponowała żebym z nią poszła na taką kolację i nie musiałam sobie zawracać tym problemem głowy . Do czasu, czyli propozycji mojej Kambodżanki. Tym razem stwierdziłam, że czemu nie, a poza tym nie chciałam mojej psiapsiółce robić przykrości i zostawiać ją na lodzie. Dowiedziałam się od niej, że w Szwecji istnieje pozarządowa organizacja, która zajmuje się wyszukiwaniem szwedzkich rodzin, które mają przyjmując gości na kolacji mają pokazać obcokrajowcom jak się żyje w Szwecji. Taka kolacja ma na celu umożliwienie konwersacji w języku szwedzkim, ale też spróbowanie szwedzkich posiłków i pokazanie jak taki, przeciętny Szwed ma urządzone mieszkanie. Taa tylko z moich obserwacji wynika, że przeciętni Szwedzi nie zapraszają na takie kolacje. Aaa można też zaprosić do siebie Szwedów i poczęstować ich swoim jedzeniem – no ale w tym wypadku jest tylko taka korzyść, że można sobie pogadać po szwedzku.

Ja z moją przyjaciółką dostałam zaproszenie do ludzi mieszkających w dzielnicy bon ton czyli Östermalm. Jak zobaczyłam adres to od razu wiedziałam, że nie idziemy do normalnych śmiertelników. W tej dzielnicy nie mieszkają zwyczajni ludzie tzn. plebs. Tutaj mieszkają ludzie, którzy mają kupę kasy, Ci co odziedziczyli chatę po bogatych krewnych albo tacy, których stać na olbrzymi kredyt żeby sobie kupić mieszkanie. Taaa a potem zęby w ścianę bo prestiżem się człowiek nie pożywi. Otrzymanie mieszkania z przydziału komunalnego w tej dzielnicy graniczy z cudem.2

Walden 100%

Walden 100%

Generalnie nie przejęłam się tym bon tonem i nawet kiecki nie ubrałam, ale zdenerwowałam się perspektywą, że nie będę potrafiła się dogadać. Wydukam jakieś podstawowe regułki i rozmowa się urwie. Tak się zdenerwowałam, że aż wylądowałam w toalecie.

Z moją koleżanką umówiłyśmy się, że ja kupię w prezencie coś polskiego, a ona kupi kwiaty. Jadąc razem metrem moja koleżanka powiedziała mi, że jest zła ponieważ jej mąż, który jest Holendrem powiedział jej, że w Europie nie daje się żółtych kwiatów. Spojrzałam na jej żółte róże i przyznałam mu rację, ponieważ żółte kwiaty to oznaka zazdrości. Dziewczyna się trochę podłamała bo w jej kulturze żółte kwiaty mają bardzo pozytywne znaczenie. Pocieszyłam ją, że może nie będą się znali na znaczeniu kolorów kwiatów i nie co się martwić na zapas.

Walden 100%

Pod domem Szwedów wylądowałyśmy grubo przed czasem, ale znając już trochę obyczaje szwedzkie poczekałyśmy na ławeczce do umówionej godziny. W Szwecji jest tak, że musisz być punktualny, ale to nie oznacza, że masz być grubo przed czasem. Masz być na godzinę i ani wcześniej ani później. Bardzo mi się to podoba bo nie cierpię kiedy ktoś mi przychodzi pół godziny przed czasem i dupę zawraca, kiedy ja jeszcze jestem w rozsypce, albo mocno spóźniony, kiedy tort już mi się na stole rozpływa.

Walden 100%

Zadzwoniłyśmy do domofonu i po wejściu do klatki lekko nam kopary opadły – klatka schodowa zajmowała tyle miejsca co niejedno mieszkanie w bloku.

Walden 100%

Walden 100%

Wcześniej wiedziałyśmy, że idziemy do małżeństwa z dwójką dzieci i kotem. To mi się bardzo podobało 🙂 Pan B. wcześniej sprawdził na fejsbuku co poniektórych członków rodziny i kazał mi trzymać telefon przy tyłku. Tak na wszelki wypadek. Zadzwoniłyśmy do drzwi i okazało się, że to bardzo sympatyczni ludzie z dwójką nastoletnich córek i piękną kicią.

Walden 100%Pewnie jesteście ciekawi jak wyglądało ich mieszkanie. Było boskie. Składało się z 3 dużych sypialni i ogromnego salonu, dwóch łazienek i olbrzymiej kuchni, która też pełniła funkcję jadalni. Wszystko pięknie urządzone, ale bez jakiegoś przepychu. Zaraz na wejściu dostałyśmy na przekąskę świeżego łososia i białe wino. Głównym daniem było risotto z cukrowym groszkiem i krewetkami, a do tego sałata z avokado. Na deser jedliśmy ciasto z rabarbarem i lodami. Bardzo dobre jedzonko. Co prawda mało szwedzkie ale bądź co bądź łosoś był takim szwedzkim akcentem. Tak a propos szwedzkiego jedzenia to zapytałam gospodarzy czy jedzą albo jedli śmierdzące śledzie, które są przecież ich narodowym „przysmakiem”. Odpowiedzieli ze zgrozą, że nie i że w Sztokholmie raczej nie znajdę osoby, która by to jadła. Za to blodpudding czyli krwawy pudding, gospodarz bardzo chętnie lubi spożywać. Oczywiście ja się pochwaliłam, że mój Tata spróbował śmierdzących śledzi czym wzbudziłam wielki podziw 😉

Walden 100%

Szwedzi byli bardzo mili i starali się mówić powoli i dużymi literami 😉 Najbardziej nam się podobała średnia córka, która strasznie przejęła się tym, że przyjdą mało gramotne baby z dziwnych krajów i mówiła do nas bardzo wyraźnie. Jeżeli czegoś nie zrozumiałyśmy, to powtarzała albo tłumaczyła co to znaczy. Niestety już na wejściu zrozumiałam, że tego wieczoru to ja gwiazdą nie będę 😉 Gospodarze byli zachwyceni faktem, że mogą gościć osobę z trzeciego świata, bo tak tu chyba postrzega się Kambodżę. Cały czas opowiadali, że mają znajomego, który wszystko sprzedał i wyjechał do Kambodży uczyć dzieci. No cóż Polska to przecież Europa i już chyba w Bieszczady nie da rady wyjechać z taką misją 😉 Ciągle też nas pytali o to czy chcemy mieć dzieci i co byśmy chciały robić w Szwecji. Tak mi się wtedy przypomniał program tv w którym Szwedka mówi, że uchodźcy są pożądani jako siła robocza, ponieważ mogą wykonywać prace, których Szwedzi nie chcą robić czyli np. sprzątanie ulic. Jeszcze tak sobie brzydko przy okazji pomyślałam, a właściwie zastanowiłam się patrząc jak mają czysto w domu – kto im tak sprząta? Pani z Polski czy np. z Rosji? Być może kobieta sama sprząta, a ich pytania były czysto grzecznościowe.

Za to bardzo mi się podobało to, że Pan domu nie siedział z dupą za stołem, podczas gdy jego żona zachrzaniała z przygotowaniem posiłku tylko wszystko robił razem z nią. Po posiłku również szybko się podniósł i zabrał za sprzątanie stołu i układanie brudnych naczyń w zmywarce. To mi się strasznie podoba w Szwecji. Pan i władca odszedł do lamusa 😉

Na koniec Szwedzi zaproponowali śmieszne zdjęcia czym nas zaskoczyli bardzo pozytywnie burząc opinię o swojej rzekomej, szwedzkiej sztywności i nieprzystępności.

IMG_0725

Aaa dałam radę ze szwedzkim aczkolwiek po wszystkim mózg mi parował 😉

13 thoughts on “Z wizytą u prawdziwego Szweda czyli kolacje na krzywy ryjek.

  1. Super pomysł. Chętnie przyjęłabym gości na takiej szwedzkiej kolacji 😊 🤔 Jak się nazywa organizacja? No i przede wszystkim czy taka kolacja u kogoś mieszkającego pod lasem w sąsiedztwie trolli byłaby atrakcyjna 😂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ciekawe co ta wizyta dala? Przeciez jedzenie nie bylo wogole szwedzkie a rodzina normalna jakich pelno na swiecie. Pozatym sa tylko jakims malutkim procentem prawdziwych rodzin szwedzkich mieszkajac na Österrmalm. Jak to odebralas ze to jest jakies inne ? Niby typowe dla Szwedow? Znam wiele polksich rodzin gdzie mezczyzna jest swietnym kucharzem i tez pomaga przy stole a takze wiele szwedzkich gdzie ojciec domu nie podniesie D…w czasie przyjecia. nie bierz tego za norme gdyz przyjecie bylo zaaranzowane a nie naturalne …ale napewno bylo fajnie pogadac po szwedzku bo to raczej Ci sie nie bedzie czesto przydazalo w tym kraju, mysle o Szwedkach.

    Lubię to

    1. Elwira przede wszystkim Göteborg różni się od Sztokholmu i chyba nie kojarzysz co to jest Östermalm o którym ja wiem dosyć sporo, a mój narzeczony wie jeszcze więcej. Widzisz ja znam wiele polskich rodzin – właściwie większość w których mężczyzna nic nie robi. Na szczęście to się zmienia ale bardzo powoli. W Szwecji widzę pomoc faceta częściej. Nie napisałam, że w każdej szwedzkiej rodzinie tak jest ponieważ nie znam każdej, szwedzkiej rodziny. Nie sądzę też żeby Szwedzi zaaranżowali coś takiego jak wspólne gotowanie i sprzątanie. Chyba masz słabe zdanie o Szwedkach albo ich nie znasz bo ja mam odmienne 🙂

      Lubię to

      1. Polemizowałabym z tym, że Gtbg bardzo się różni od Sthlm. Znam oba miasta i różnic wielkich nie widzę, a jeśli juz to na korzyść Gtbg’a w aspekcie poziomu pokory jego mieszkańców 🙂 Ale przecież miejsce zamieszkania nie czyni człowieka takim jakim jest. Mnie się pomysł bardzo podoba, rodziny szwedzkie są różne, jak wszędzie zresztą. Nigdzie nie jest idealnie. Ale też myślę sobie, że Szwedzi, z którymi raczej nie chciałabym utrzymywać kontaktów (tak, prostacy i chamy, bo tacy Szwedzi też są) nie będą zainteresowani wzięciem udziału w takim projekcie.
        Elwira, nie wiem co dało Agnes to spotkanie, ale poza wszystkim poznała fajnych, kulturalnych ludzi, a czyż nie o to w życiu towarzyskim chodzi? 🙂
        Pozdrawiam ciepło spod lasu
        //C.
        btw: jakie musicie mieć opinie o ludziach ze szwedzkiej prowincji 😀

        Lubię to

        1. Wiesz, ja nie wiem jak to jest w Gtbg, tylko wiem tyle, że Gtbg rywalizuje z Stkh, prawdę mówiąc powołałam się na to co kiedyś sama Elwira napisała 🙂 A Östermalm to naprawdę inny świat, często buraków z kasą 😉 Wiesz, w projekcie mogą wziąć udział też buraki dla których taka charytatywna działalność jest czymś nobilitującym. Ja mam to gdzieś bo dla mnie to okazja to sprawdzenia się w szwedzkim ale też być może okazja do spotkania fajnych, nowych ludzi 🙂 Mam zamiar korzystać z tego projektu. Druga sprawa czy to coś musi dawać? Nie wystarczy możliwość spędzenia fajnie czasu? Musimy z wszystkiego wyciągać tylko korzyści? Carouschka, nie znam północy ale słyszałam wiele ciekawych rzeczy, a tak nawiasem to właśnie północ ma o południu słabe zdanie 😉

          Lubię to

          1. Ależ ja na południu mieszkam! W południowym Halland, nad Zatoką Laholmską, niedaleko szwedzkiego Monte Carlo czyli Båstad i znanego, pięknego Tylösand 🙂
            Na północy nie byłam i nie wybieram sie, wole może wcześnie wieczorem ciemne ale za to cieplejsze miejsca na wakacje 🙂
            Ja również uważam, ze najwazniejsze jest poznanie nowych ludzi, jak mi pasują (a ja im) to można pociagnąć znajomość, jak nei, to po kolacji zapomieć o sobie i iść dalej. Mnie to wystarczy! 🙂
            I chciałabym zaprosić do siebie gości i ich nakarmić 🙂 To fajna inicjatywa jest!

            Polubione przez 1 osoba

      2. Oj, wiem co to jest Östermalm, sama mam tam kolezanke , nawet dwie (Polki) . Pochodze ze srodowiska w ktorym mezczyzni zawsze robili wiele w domu jeszcze za czasow mojej mamy. Wszystko zalezy z jakiej czesci kraju i srodowiska pochodzimy widocznie. Znam Szwedki od podszewki , nie chce uogolniac ale standarty sa jakie sa. Znam je odkad tu przyjechalam a bylam bardzo , bardzo mlodziutka :-))) wiec posluguje sie jezykiem szwedzkim w drugiej kolejce po rodzimym.
        Raczej pytalam co szczegolnie szwedzkiego i odmiennego mozna z tego przyjecia wyniesc???? Co bylo tak odmienne i charakterystyczne dla Szwecji??? Bo ja w tym widze zwykla napewno mila rodzine jakich miljony w Europie. I chyba zwykle zachowanie …a mialo byc z jakims szwedzkim akcentem…dlatego z ciekawosci pytam.
        Nie, nie zrozumialas. Oczywiscie ze spotkanie milych ludzi ale sama napisalas ze to akcja dla cudzoziemcow aby zaznali szwedzkiego folkloru ze tak sie wyraze i cos typowego dlaSzwecji. Dlatego pytam z ciekawosci po prostu.
        Nigdy nie pisalam ze Geteborg mialby rywalizowac ze Sztokholmem???? Niby w czym? Jedno to stolica a drugie to prowincjonalne miasto zupelnie w innym stylu i o odmiennej mentalonosci.
        Nie mam zadnych problemow z Östermalm czy kompleksow bo sama pochodze ze stolicy a jedynie interesuja mnie ludzie , ich zachowania , obyczaje , kultura etc

        Lubię to

  3. Uwielbiam ludzi punktualnych ❤ Takich co to przychodzą dokładnie na czas. Sama tak robię. Czasem jestem wcześniej, ale nigdy się nikomu nie pcham wcześniej niż pięć minut przed czasem (tylko jeśli na zewnątrz pada albo jest środek zimy).
    Ciekawe takie obiady proszone.. Szkoda, że nie robią takich na przykład w Szwajcarii… Liczę na to, że z francuskim ogadam się z rodziną mojego A.
    Piszesz o interesujących sprawach. Fajnie 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s