Jak o mało nie dostałam od murzyna w papę czyli co dalej po SFI.

Pewnie jesteście ciekawi co się dalej działo po tym jak zdałam egzamin kończący moją edukację w SFI. Jak to w  moim przypadku bywa, nie obyło się bez problemów.

Tak jak napisałam w poście: czytaj tutaj , o tym, że zdałam i mogę iść dalej dowiedziałam się emailowo, ponieważ musiałam wyjechać do Polski. W momencie kiedy już wiedziałam, że jest wszystko ok, trzeba było zacząć myśleć o dalszym etapie nauki. No i tutaj zaczęły się schody. Wszyscy którzy zdali egzaminy mogli składać aplikację do kolejnej szkoły, czyli Komvuxu w w swojej starej szkole czyli SFI. Moja szkoła prowadzi również nauczanie na wyższych stopniach i w jej interesie jest żeby uczniowie zostali w jej murach. W związku z tym pilnuje, żeby jej uczniowie składali podania na wyższe poziomy. Pan B. powiedział mi, że spokojnie mogę jechać do Polski bo takie podanie może złożyć w moim imieniu poprzez stronę internetową. Niestety przy próbie zapisania okazało się, że nie można mnie zapisać, ponieważ nie ma już miejsc! Przed oczami stanęła mi perspektywa czekania do sierpnia. Ok fajnie mieć wakacje, ale w przypadku nauki języka to nie działa na naszą korzyść. Postanowiliśmy napisać do kolesia odpowiedzialnego za opiekę „studentów”. Dowiedzieliśmy się, że w dniu kiedy wszyscy będą składać podania o przyjęcie, kurs będzie odblokowany i ja też (znaczy się Pan B.) będę mogła złożyć podanie. Ufff aż mi ulżyło. Ok wniosek poszedł. Minęło kilka dni, moje koleżanki dostały odpowiedź z Centrum zajmującego się przyznawaniem miejsc, a ja nic. Wróciłam do Szwecji w czwartek. W piątek mieliśmy pożegnalną kawę w SFI, a w poniedziałek mieliśmy zacząć zajęcia na kolejnym kursie. Tylko ja wciąż nie miałam potwierdzenia o moim przyjęciu. Pan B. zadzwonił do Centrum Komvux i okazało się, że owszem jest moje podanie, ale oni nie wiedzą jak mi poszedł egzamin z SFI. Zajebiście czyli gdybyśmy nie zadzwonili to bym tak sobie czekała w nieskończoność. Na szczęście moją sprawą zajęła się Pani o swojsko, z rosyjska brzmiącym imieniu i nazwisku i zaraz dostałam emaila z którego dowiedziałam się, że w poniedziałek nie idę do szkoły tylko do Centrum Komvux. W Centrum miałam napisać test sprawdzający mój poziom, bo być może powinnam zacząć od drugiego. Z drugiej strony wiedziałam, że w ABF też ludziki piszą taki test tylko oni wiedzieli, że są przyjęci do szkoły, a ja byłam….w ciemnej dupie. Wszystko przez to, że nie złożyłam osobiście podania w ABF.

Walden 100%

W poniedziałek rano pojechaliśmy do Centrum Komvux, które mieści się dokładnie w tym samym miejscu co biuro przyjęć do SFI, o którym pisałam tutaj zajrzyj   . Zanim wysiedliśmy z samochodu zobaczyłam sporą kolejkę pod budynkiem Centrum. Nie czekając na Pana B. pobiegłam szybko zająć w niej miejsce. Pamiętacie serial Zmiennicy i odcinek w którym główna bohaterka razem ze swoją Mamą czekały na listonosza przy skrzynce pocztowej? I tych wszystkich sąsiadów i okolicznych mieszkańców, którzy bez pytania ustawiali się w kolejce? No to ja też tak po polsku jak w PRL stanęłam w kolejce – bo co będzie jak ktoś stanie przede mną i będę dłużej stała, albo nie zdążą mnie przyjąć? Przy okazji postanowiłam porobić trochę zdjęć do posta i akurat trafiłam, że jakiś, stojący w kolejce murzyn obejrzał się. Masakra, tak się spojrzał na mnie, że już myślałam, że podejdzie i mi strzeli z liścia. A żeby był chociaż jakiś przystojny….i w ogóle po co niby miałabym mu robić zdjęcia?

Walden 100%Na szczęście przyszedł Pan B. i uświadomił mnie, że niepotrzebnie stoję w tej kolejce bo musimy iść do budynku na to samo piętro, na którym zdawałam test do SFI.            Walden 100%

Walden 100%

Weszliśmy do poczekalni i przeżyłam mały szok. W poczekalni dla kandydatów na SFI były dzikie tłumu, a tutaj prawie nikogo. Do tego kwiaty, przytłumione światło – powiedziałabym, że całkiem klimatycznie. Tutaj również trzeba było wziąć numerek (Szwedzi kochają numerki i automaty z numerkami stawiają gdzie się tylko da) i jak  tylko wybiła godzina 12 pojawił się śmieszny pan z kitką i zaczął po kolei wywoływać osoby. Przyszła moja kolej i poszłam za nim do jego biura. Zaczął od pytania co ja bym chciała? No kurde, chyba mam zdać test, który powinnam pisać w ABF, a ten się głupio pyta co ja bym chciała. Ok w tym miejscu można zdawać różne testy, nie tylko językowe ale ja już tak byłam znerwicowana, że mało nie rozniosłam tego całego Centrum. Pokazałam mu emaila od Pani z rosyjsko brzmiącym imieniem i nazwiskiem i powiedziałam, że muszę u nich zdać ten cholerny test. Pan zabrał mi telefon i zaprowadził do drugiej sali w której stały komputery i kazał rozwiązywać test. Jeszcze przed wejściem uzgodniłam z Panem B., że nie robię powtórki z rozrywki i nie będę przykładać się do testu. Nie chciałam znowu wylądować na za wysokim poziomie. Druga sprawa to chciałam być w jednej grupie z moją psiapsiółką z Kambodży i zobaczyć różnice w nauczaniu na poszczególnych etapach. Tak więc nie przyłożyłam się specjalnie do tego testu 😉

Walden 100%

Szybko napisałam teścik i wróciłam do poczekalni nie bardzo wiedząc co dalej (Pan B. ulotnił się na zakupy) zapukałam więc do drzwi odgradzających poczekalnię od biura i dowiedziałam się, że muszę czekać na osobę, która mi powie jak mi poszło. Niestety telefonu nie mogłam dostać z powrotem. No to sobie usiadłam i czekałam. Po jakimś czasie zaczęło mi coś w głowie świtać, że coś tu chyba nie gra. Zobaczyłam, że jedna dziewczyna, która wyszła po mnie znowu wzięła numerek. Zapytałam więc siedzącego koło mnie chłopaka, który zdawał test z matematyki czy trzeba znowu wziąć numerek, a ten muł, bo inaczej go nazwać nie można odpowiedział mi, że nie. Posiedziałam jeszcze i stwierdziłam, że ja jednak ten numerek wezmę i zobaczę co zrobi ta dziewczyna przede mną. Przecież zawsze można udawać, że się nie ma numerku, prawda?

Walden 100%

Okazało się, że jednak trzeba było mieć numerek i jak to wyszło na jaw to myślałam, że kolesiowi zasunę jakimś ręcznym tekstem.

Weszłam w końcu z tym moim numerkiem i dowiedziałam się, że właściwie to mogę zacząć od drugiego poziomu pierwszego kursu, a rozmowę to w ogóle prowadzę na poziomie drugiego kursu. No chyba ich pogięło! Na moje pytanie co z moim miejscem w ABF usłyszałam, że mam sobie pójść do biura na parterze (tam gdzie stał bojowy murzyn) i zapisać się na kurs czyli na sierpień. Zyskałam tyle, że wysłali moje wyniki do Rosjanki.

Całe szczęście, że mieliśmy numer do Rosjanki. Niestety akurat tego dnia był problem z systemem. No czy ja nie mam pecha? Kobieta obiecała, że jak tylko uda jej się wpisać mnie na listę „studentów” ABF to da nam znać, ale tak czy owak w poniedziałek mam iść do szkoły na zajęcia. Powiedziała również, że jeżeli nie chcę to nie muszę zaczynać od drugiego poziomu. Po godzinie zadzwoniła z informacją, że jestem zapisana:)

Taaa ale to nie koniec moich przebojów z nową szkołą…ale o tym wkrótce!

 

 

3 thoughts on “Jak o mało nie dostałam od murzyna w papę czyli co dalej po SFI.

  1. Przeboje… Takie przeboje przeżywam i przeżywałam na studiach z dziekanatem i w ogóle. Myślałam za każdym razem, że wyzionę ducha. Jestem osobą nerwową i prawie mnie skręcało. Wszelkie urzędy i administracje.. podania.. kolejki.. numerki… człowiek ma ochotę uciekać z dzikim, niepohamowanym wrzaskiem dorzucając co chwila w stronę przechodniów ‚Ratuj się kto może!’.
    Współczuję. Mam nadzieję, że niedługo odetchniesz 😉 Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Gorzej jak wszystko jest ok do momentu kiedy pani z dziekanatu zapomni wspomnieć o czymś bardzo ważnym, czego nie można się dowiedzieć z żadnych innych źródeł i ma się prze…chlapane. I oczywiście wtedy to nie jest wina pani z dziekanatu 😛 Ech, czuję się chora za każdym razem, kiedy muszę iść do dziekanatu :/

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s