Lumpeksy czyli jak Czesław odkrył w sobie pasję stylisty ubrań do zdjęć.

Second hand, zachodnia odzież używana, szmateksy, ciucholandy, Tani Armani i lumpeksy – czyli odzież z drugiej ręki, ale nie zawsze używana. Nazw na second handy mamy w polskim języku sporo 🙂 Osobiście znam osoby, które brzydzą się tymi sklepami ale znam też takie, które je kochają. Są  i takie, które nie przyznają się do tego, że coś noszą z lumpa bo czasami strach się do tego przyznać przed otoczeniem. Reakcje mogą być naprawdę różne. A czego tu się wstydzić? Ja np. byłam świadkiem sceny, kiedy w poprzedniej pracy jedna z dziewczyn (była nielubiana – i do końca mojej kariery w tej instytucji nie dowiedziałam się za co) przyznała się, że nosi bluzę z lumpa. Jedna z koleżanek nie mogła tego przeżyć przez całą resztę dnia. No bo jej mąż – tirowiec przywoził jej, wielkiej damie bieliznę Kleina i bluzeczki Polo. Pewnie kupował jej z poczucia winy za swoje przygody na poboczu z tirówkami, a ta się potem afiszowała swoimi markowymi rzeczami. Wiecie jak to komicznie wyglądało jak pierwszy raz przyszła w takim, firmowym polo, a nikt jej bluzeczki nie zauważył? Mocno wypinała cycki do przodu, żeby tylko widać było logo Polo – żeby ktoś w końcu zauważył jakie to drogie i markowe rzeczy nosi.

http://demotywatory.pl/3149606/Lumpeks
źródło

Do której grupy ja należę?

Czytając mojego bloga już wiecie, że jestem stałym bywalcem i nawet zrobiłam niezłą aferkę w jednym z sztokholmskich lumpeksów (mówiąc wprost zrobiłam z siebie idiotkę) – dla przypomnienia: zajrzyj tutaj .

W Szwecji to po prostu Second hand i koniec. Szwedzi to bardzo oszczędny naród, który uwielbia dawać drugie życie swoim rzeczom. Pewnie stąd tyle tutaj lumpeksów.

W Polsce mamy sieć lumpeksów Ciucholand, a w Szwecji jest Myrorna, Emaus, Röda Korset (Czerwony krzyż), Stadsmission.IMG_20160804_031023a IMG_20160804_031152a IMG_20160804_030418aIMG_20160804_115056a

Wiele z tych sieci pieniądze przeznacza na pomoc potrzebującym w biednych krajach ale też np. dla ubogich mieszkańców państwa szwedzkiego. Niektóre z nich mają wystawione kontenery na osiedlach lub na wysypiskach śmieci w których to można zostawić rzeczy, których już się nie nosi lub nie używa, albo np. nietrafione prezenty urodzinowe. IMG_20160805_005543

W każdym praktycznie z szmateksów nich stoją też wózki/kosze w których również można zostawić takie, niechciane rzeczy. Pamiętacie moją akcję z zostawieniem siatki z zakupami w takim koszu? 🙂 Te zostawione rzeczy są od razu na zapleczu segregowane, wyceniane i wystawiane na sprzedaż. Powiem Wam, że z przyjemnością zostawiam swoje niechciane rzeczy w takim koszu. Wiem, że komuś się jeszcze może to przyda, a pieniądze ze sprzedaży zapełnią czyjś głodny brzuch.

Są też oczywiście inne lumpeksy – niektóre wyglądające jak eleganckie butiki w których rzeczy są często prawie nowe, ale też i w odpowiednio wyższej cenie. Taki np. Emaus jest rozdzielony na zwykły lumpeks i na lumpeks vintage w którym można znaleźć naprawdę fajne rzeczy ale już w o wiele wyższej cenie.IMG_20160804_115605a

Second handy są wszędzie tzn. przy autostradach, na pobrzeżach miasta, w centrach handlowych ale i w samym centrum Sztokholmu. Od tych polskich różni je to, że mają ładne, jednolite logo i nie są oblepione milionem brzydkich banerów/plakatów. IMG_20160804_030554a

W środku z reguły jest wszystko ładnie poustawiane.IMG_20160804_025327a

Poszczególne przedmioty porozdzielane są na tematyczne działy. IMG_20160803_225656a

Ciuchy posegregowane tematycznie i często kolorystycznie. IMG_20160803_225317a

Tylko raz trafiłam na hałdy ubrań w koszach. Rzeczy z reguły są już wycenione ale trafiają się również second handy z odzieżą na wagę. Sztokholmskie lumpeksy robią też czasami różnego rodzaju promocje lub przeceny.IMG_20160803_225512a

Co ciekawe, ciuchy nie mają tego specyficznego lumpowego zapachu, który posiadają ciuchy z polskich szmateksów. IMG_20160803_205922a

IMG_20160803_212036a

Rzeczy w szwedzkich lumpeksach są w różnym stanie. Znajdziemy takie, które nie wiadomo do czego się nadają ze względu na swój stan ale też i takie, które są praktycznie nowe, albo i zupełnie nowe posiadające jeszcze metkę ze sklepu. W Szwecji możemy urządzić całe mieszkanie rzeczami z lumpa. Szkło, meble, ubrania, biżuteria, książki, płyty, obrazy, sprzęt elektroniczny – wszystko czego dusza zapragnie. IMG_20160803_215326a IMG_20160803_215447a

Dla mnie swego rodzaju szokiem były meble, które zobaczyłam w zwykłych lumpeksach. Takie meble to przecież w Polsce tylko w drogich antykwariatach można zobaczyć. Oczywiście, żeby kupić takie meble to też trzeba mieć trochę kasy, ale nie kosztują tyle co w antykwariacie.IMG_20160803_212141a IMG_20160803_211835a

Można też trafić na przepiękne obrazy – niektóre są naprawdę w niskiej cenie. Są też i takie, tak jak ten poniżej, które potrafią kosztować po kilka tysięcy koron. Nie wiem jak Wam ale mi ten obraz strasznie wpadł w oko i gdyby nie to, że zwyczajnie mi nie pasuje do wystroju i kosmiczna cena, to prawdopodobnie bym go kupiła. No dobra, gdyby był tańszy to bym go wzięła.

Walden 100%

IMG_20160803_225911a  Wśród rzeczy można również znaleźć takie cudeńka jak stara kasa sklepowa, waga, maszyna do szycia i wiele innych.IMG_20160805_004221a IMG_20160804_031231a

W życiu też nie widziałam, żeby w lumpie było tyle starego sprzętu fotograficznego. Takiego canona 400 sama kiedyś miałam 🙂IMG_20160803_214947a IMG_20160803_213900a IMG_20160803_213539a

Z takich starych rzeczy to jeszcze znalazłam serwis do kawy. Taki sam mieli moi rodzice w czasach PRL. Wiele razy natknęłam się również na rzeczy z Polski.

IMG_20160803_230007a

W życiu też nie widziałam tylu płyt – czarnych i CD w tak dobrych cenach. Wiele lumpeksów posiada kącik muzyczny w którym na miejscu można sobie przesłuchać płytę. Oczywiście są też specjalne butiki z używanymi płytami. Tak nawiasem to wśród książek można znaleźć stare, szwedzkie świerszczyki – totalnie na widoku, bez żadnej krępacji 😉IMG_20160804_022835aIMG_20160803_215757a

Te lumpeksy, które zajmują duże powierzchnie często mają w środku kawiarnie w której można się napić kawy i zjeść ciacho. Taki second hand może być miejscem spotkania z koleżanką – wspólne szperanie połączone z oglądaniem zdobyczy przy pysznej kawie 🙂

IMG_20160804_023923a IMG_20160803_224508a

Jeżeli chodzi o moje zdobycze to w przypadku ciuchów nie ma ich za wiele tzn. ciuchów w których bym mogła chodzić, ale jeżeli chodzi o ciuchy do sesji zdjęciowych to inna sprawa. To co udało mi się upolować to biżuteria – niestety dwa z tych pierścieni są tak małe, że przeznaczyłam je na potrzeby stylizacyjne. Torebki wiadomo nigdy nie wiadomo kiedy się przydadzą. Bluzeczka jest praktycznie nowa i do tego firmy Massimo Dutti czyli marki niedostępnej dla mnie ze względów finansowych. A że ktoś ją dwa razy ubrał i co z tego? W normalnych klepach bluzki, które kupujemy są również mierzone i często kupujemy rzeczy śmierdzące potem osób, które je wcześniej mierzyły. IMG_20160804_120452a

Z Panem B. udało nam się również upolować spodnie „robocze” z……Polski 🙂 IMG_20160803_212640a

Ciuchów dla siebie nie mogę znaleźć, ale za to co mamy w kuchni to w większości pochodzi z lumpeksów. Za taki wyciskacz do soków w Izraelu chcieli na straganie 100 dolców, a my go kupiliśmy za 50 koron i to w stanie idealnym. Jeżeli chcecie kupić kubki to tylko w second handzie – jest taki wybór, że każdy znajdzie coś fajnego. Ja np. znalazłam kubki z Duki, fantastyczne filiżanki z miejscem na woreczek herbaty, no i moje ukochane kubki Nescafe. Wszystko po 10, a czasami i 5 koron w stanie idealnym.IMG_20160804_122541a

Jeżeli chodzi o ciuchy do sesji to tutaj w Szwecji jest po prostu istny raj. Za każdym razem kiedy idę na szlak lumpeksowy zawsze z czymś wracam do domu. IMG_20160803_212819a

Wiele z tych rzeczy już użyłam inne czekają na swoją chwilę. To czego użyłam można zobaczyć na wielu moich zdjęciach i tak:

Moja koleżanka, którą na pewno skojarzycie z innym blogiem o Szwecji Blog Gabrysi  – relacja z sesji już niedługo.

IMG_20160804_232523a

IMG_20160803_230306a IMG_20160803_230439a IMG_20160803_230827a IMG_20160803_230943a IMG_20160803_231123a

I nakrycia głowy, które akurat sama noszę.IMG_20160804_014251a

Pamiętacie sesję ślubną jaką sobie zrobiliśmy z Panem B. do wpisu o życiu pod presją? – zajrzyj tutaj . Wiele osób pytało mnie później o sukienkę jaką miałam na sobie 🙂 IMG_20160803_231836a

Jak już jesteśmy przy zdjęciach na których jest Czesław, to muszę Wam wspomnieć o ogromnej pomocy Czesława przy tworzeniu powyższych zdjęć. Czesław jak wiecie kocha być asystentem i asystuje mi we wszystkim jak tylko może. Robiąc zdjęcia na podłodze zauważyłam, że Czesiek odkrył swoje nowe powołanie – stylisty ubrań do zdjęć. Przez jego perfekcjonizm długo nie mogłam zrobić zdjęcia, ponieważ wiecznie był niezadowolony z ułożenia ciuchów i ciągle coś poprawiał. A to coś się marszczyło brzydko i trzeba było to wygładzić kładąc się całym ciałem na zmarszczce – ewentualnie przygnieść zadkiem, a to ramiączka odstawały i trzeba je było łapką poprawić. Najwięcej problemów stwarzał welon i Czesław bardzo długo go układał. Na koniec biedaczek padł ze zmęczenia ale żeby nie było to tak, żeby wygładzić zgniecenia na tunice.IMG_20160803_232102a

A na co Wy polujecie w szmateksach – o ile je lubicie? 😉

4 thoughts on “Lumpeksy czyli jak Czesław odkrył w sobie pasję stylisty ubrań do zdjęć.

  1. Ciuchlandy uwielbiam i regularnie w nich bywam 🙂 W mieście, w którym mieszkam, preferuję dwa – w obydwu sprzedawane są ciuchy skandynawskie, które zdecydowanie najbardziej mi pasują 🙂 Za niewielkie pieniądze wygrzebuję niebanalne rzeczy, perełki wręcz… Nie gardzę też naczyniami z drugiej ręki – najfajniejsze kubki, miseczki czy doniczki upolowałam właśnie w lumpeksach… Nie mam oporów przed zaopatrywaniem się w takich miejscach – gdy sobie pomyślę, że za nowy ciuch, który po pierwszym praniu będzie zmechacony czy rozlezie się w szwach (nie mówiąc o tym, jaki jest banalny) mam zapłacić kilkaset PLN, to robi mi się słabo… W związku z tym mam niezniszczalne ;), oryginalne rzeczy za grosze :) A futrzane poduchy, tak uwielbiane przez moje kocie stado, też są z lumpeksów 😉

    Lubię to

    1. A ja właśnie upolowałam kolejny, ukochany kupek Nescafe 🙂 Z tymi, nowymi ciuchami to racja – nie dość, że drogie to jeszcze jest problem z reklamacją. Futrzane poduchy dla kotów?? Z chęcią bym je zobaczyła 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s