Sesja Emilii czyli zaczynam prostować Wasze, stereotypowe myślenie o Rumunii.

Ci którzy czytali moje posty o moich kulinarnych podróżach wiedzą, że jestem zakochana w Rumunii. Do tej pory nie znałam nikogo z tego kraju (oprócz tego pana Rumuna, którego gościli moja ciocia i wujek i jednego chłopaka z SFI) dlatego aż podskoczyłam z radości kiedy do mojej grupy w szkole szwedzkiego dołączyła Emilia. Rumunka od razu mi wpadła w oko fotograficzne. Ma niesamowicie duże oczy i przepiękne, długie i gęste włosy. Dlatego szybko ją zapytałam czy lubi zdjęcia i czy nie chciałaby się pobawić w moją modelinkę. Zgodziła się od razu 🙂 Okazało się bowiem, że w Rumunii miała już sesję zdjęciową z profesjonalnym wizażem. Pierwsze zdjęcia zrobiłyśmy na tzw. próbę i o tej sesji mogliście już przeczytać – zajrzyj tutaj .

Od zdjęć na próbę do zdjęć na serio trochę czasu upłynęło – ciągle pogoda się psuła i w końcu zostałyśmy przyparte do ściany. Emilia z mężem musiała się wyprowadzić z domku który wynajmowali. Mogłyśmy poczekać i zrobić foty w nowym miejscu, ale Emilia strasznie cisnęła mnie mówiąc, że dom który muszą opuścić jest bardzo fajny i położony w ślicznym miejscu. A poza tym…..sąsiedzi mają bardzo towarzyskiego kota 🙂 Szczęśliwie trafiłyśmy w końcu na ładny i bezdeszczowy dzień. Emilia miała rację  – domek był naprawdę fajny z dużym tarasem i położony niedaleko lasu. No i koty…

IMG_20160829_174343a

Od początku fotografowania przemykał nam przed oczami jakiś kot. Wszystko fajnie ale duża ilość kotów oznacza bomby biologiczne pod nogami. W ten sposób musiałam się dodatkowo uzbroić w opcję „patrz pod nogi bo inaczej wejdziesz w kocią kupę”. IMG_20160829_174521a

Jeden z kotów, ten o którym mi wspomniała Emilia był szczególnie towarzyski. Praktycznie nie odstępował nas na krok przez całą sesję. Jak tylko pojawiał się pod ręką, Emilia głupiała. Już nic się nie liczyło tylko cholerny kot. Oczywiście jak to bywa w przypadku kotów, do zdjęć nie chciał pozować. Kręcić się pod nogami i przeszkadzać w zdjęciach to i owszem, ale zapozować do foty to już nie bardzo. Potem też wyszła prawda na jaw dlaczego kocisko przychodzi chętnie do Emilii – Emilia dawała mu kiełbasę! Jak to zobaczyliśmy to stwierdziliśmy, że jak Emilia przyjedzie do nas to trzeba jej patrzeć na ręce żeby nam Cześka czymś nie poczęstowała.

Zdjęcia wyszły super, a przy okazji mogłam lepiej poznać Emilię i jej męża. Bardzo fajni ludzi, świetnie mówią po angielsku. Emilia jest z wykształcenia anglistką i chce pracować w Szwecji jako nauczyciel angielskiego. Jej mąż jest informatykiem i pracuje w Szwecji w swoim zawodzie. No i najważniejsze – są Rumunami – nie Cyganami! Dlaczego to tak podkreślam? Ponieważ większość Polaków myśli, że w Rumunii mieszkają Cyganie, że Rumun=Cygan. Niedobrze mi się robi jak słyszę takie bzdury, ponieważ to tylko świadczy o naszej ignorancji i niedouczeniu. Czy tak trudno jest zajrzeć w internet i sprawdzić skąd pochodzą Cyganie? Zapewniam Was że mieszkańcy Pakistanu i Dakowie to dwie różne rzeczy.

IMG_20160829_174637a20160423-IMG_100020160423-IMG_1070-copy20160423-IMG_107120160423-IMG_1109

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s