O aferze z wykopaliskami, prawach autorskich do zdjęć i o tym jak wyleciałam na zbity pysk z portalu fotograficznego.

Czy zastanawialiście się nad tym co może dziać się z Waszymi zdjęciami, które udostępniacie na fejsie? Kto ogląda zdjęcia Waszych dzieci i gdzie je potem wykorzystuje? Ja ostatnio bardzo mocno zaczynam się zastanawiać nad sensem pokazywania zdjęć na tym portalu dlaczego?

Moja przyjaciółka, która jest archeologiem pojechała niedawno na wykopaliska. Na swoim profilu fejsbukowym (relacja była również na fanpagu Muzeum Archeologicznego) prowadziła żywą relację z miejsca wydarzeń. Wiadomo, chciała się pochwalić tym co robi, a że wiele osób ciekawi co tam Ci archeolodzy wygrzebują z ziemi (w końcu zazwyczaj stanowiska archeologiczne nie są powszechnie dostępne – wiadomo stanowisko można zadeptać, a poza tym złodzieje i druga sprawa nikt nie lubi jak ktoś mu stoi za plecami i patrzy na ręce). Relacje były bardzo wciągające i okraszone zdjęciami ilustrującymi postęp robót. Wszystko fajnie tylko pewnego, pięknego dnia zobaczyłam wściekły komentarz mojej przyjaciółki z którego wynikało, że ktoś bez jej zgody użył jej zdjęć i tekstu. I to nie byle kto bo regionalna telewizja. Jak to zobaczyłam to krew mnie zalała. Uważam, że to podłość kraść komuś zdjęcia i teksty. Do tego odezwała mi się solidarność jajników – szkoda mi było mojej przyjaciółki, która wiem, że zawsze wszystkim pomaga i nie zasłużyła sobie na takie coś. Postanowiłam więc coś w tej kwestii zadziałać i napisałam do tej, pożal się wiadomo co redakcji. Dodam, że nie mieli aż tyle siły, żeby opisać wszystkie zdjęcia nazwiskiem mojej przyjaciółki co wyglądało, że jest autorem tylko jednego zdjęcia…a reszty? Autor tekstu? Tekstu, który jak się okazało również skopiował od mojej przyjaciółki.Chcecie zobaczyć co mi odpisał ten pisarzyna? – zajrzyj tutaj Najpierw mnie objaśnił, że nie mam racji bo wszystko było uzgodnione. Jak sobie spojrzycie na wypowiedź autorki zdjęć to okaże się, że pan redaktor nawet za przeproszeniem, dupy nie ruszył żeby zobaczyć naocznie te bardzo ważne dla regionu odkrycia. Pewnie, po co się fatygować i marnować baterie w aparacie skoro można sobie skopiować czyjeś foty. Redakcja jak sobie spojrzycie poszła w zaparte i zero przeprosin, że poprawią itd. W zamian za to walnęli regulaminem fejsa wg. którego wszystko co publikujemy na fejsie należy do fejsa, który to zezwala wszystkim dookoła pobierać nasze foty, teksty i co tylko dusza zapragnie. Super co? Fejs ma w dupie te wszystkie notki o własności praw i możemy sobie pisać o prawie do zdjęć i można to o kant dupy rozbić! To teraz sobie pomyślcie gdzie mogą wylądować foty Waszych dzieci. Na jakich, ciekawych portalach i kto na nie może spoglądać? Pracuje Wam wyobraźnia? Pedofile i inni zboczeńcy? Po tej akcji też się zaczęłam zastanawiać nad swoimi zdjęciami. Mam drugie, prywatne konto na którym też mam prywatne zdjęcia i są niby niewidoczne. Podobno. Na państwowym koncie mam niewiele własnych zdjęć, ale mam zdjęcia, które ja robiłam i szczerze mówiąc nie pasuje mi to, że ktoś może nimi rozporządzać. Z drugiej strony jeżeli ja usunę foty ze swojego profilu to i tak foty zostaną na profilach moich modelek. Mówiąc prosto – dupa. Nie podoba mi się to jak cholera i nie podoba mi się to co robi fejs i wiele mu podobnych portali, dlatego np. wymiksowałam się z grup fotograficznych.

Ooo i tu Wam mogę opowiedzieć o kolejnej aferze. W jednym z takich klubów jest adminka, która też robi foty. Wychodzi jej to raz z lepszym, a raz z gorszym efektem. Wzoruje się jak cholera na dwóch fotografkach. Widać to gołym okiem. Mam też podejrzenia, że panna założyła ten klub żeby mieć przysłowiową „spuszczalnię” nad swoimi zdjęciami. No bo kto napisze adminowi, że ma kijowe foto, no kto się odważy? No ja niestety nie zdążyłam bo nawet się nie obejrzałam jak bez słowa ostrzeżenia wyleciałam z klubu na zbity pysk. Za co? Za to, że panna faworyzuje panów (to kolejna Justynka w moim życiu która mnie ostro wnerwiła). A za co konkretnie? Skrytykowałam zdjęcie (nie tylko ja zresztą) na którym była piękna dziewczyna z gigantyczną fałdą tłuszczu na zdjęciu. Moje kochane czytaczki, chciałybyście zdjęcie od „profesjonalnego” fotografa z wielką oponą na brzuchu? Ja bym nie chciała! Za to dostałam pierwsze ostrzeżenie, bo niby brzydko skomentowałam modelkę. Skrytykowałam fotografa i jego gówniany wybór foty. Ponadto zasugerowałam mu, że zamiast gapić się tylko na opięte siatkową sukienką cycki powinien też spojrzeć niżej. Na drugi dzień po upomnieniu zobaczyłam genialne zdjęcie, ale jak spojrzałam na komentarze to mi ręce opadły. Oczywiście nasza kochana adminka też się tam rzucała, zazdrośnica jedna. Fotografowi zarzucono, że zdjęcie jest bez historii, a cholera jasna jaką ma mieć historię portret? Koleś chyba aktor, wymalował się do przedstawienia i dla beki ubrał damskie majtki na głowę i cała historia. No idioci! Nie wytrzymałam i wygarnęłam takiemu, jednemu mądralińskiemu co pstryka robaczki, kwiatki i drzewka, że co on może wiedzieć o portretach? A może to ja jestem jakaś dziwna bo robię zdjęcia bez historii w tle? A może strzelę z liścia modelce, żeby była jakaś płaczliwa historia albo z akcją (szczerze mówiąc kilku by się to przydało za akcje, które mi potem robiły)? No i Pan się obraził, a byłam całkiem miła (jak na mnie) i za moment już mnie nie było w klubie. Wyleciałam na zbity pysk. Biedulek się pewnie pożalił….albo suczydło już mnie miało na oku. Nie szkodzi bo i tak miałam zamiar wymiksować się z tego klubu, tak jak się wymiksowałam z większości w których byłam. A suczydło dopadnę na innym portalu 😉 

One thought on “O aferze z wykopaliskami, prawach autorskich do zdjęć i o tym jak wyleciałam na zbity pysk z portalu fotograficznego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s