Muzeum etnograficzne czyli Baltazar Gąbka wśród makabrycznych figurek.

Przy ostatniej relacji z moich odwiedzin kolejnego muzeum w Sztokholmie obiecałam, że kolejnego muzeum nie będę krytykować, ale wręcz będę się nim zachwycać. Szczerze mówiąc nie przepadam za muzeami etnograficznymi. Moim zdaniem z reguły są nudne (takie jest np. muzeum w Gdańsku). Nie wiem czy to chodzi o nudne przedmioty czy beznadziejny sposób ich ekspozycji. Z takim też nastawieniem wyruszyłam do muzeum etnograficznego w Sztokholmie. Tak się dziwnie złożyło, że do tego muzeum miałam dwa podejścia. Za pierwszym weszłam i pomimo tego, że od wejścia byłam oczarowana musiałam się z niego w trybie ekspresowym zabierać. Dlaczego? O tym dalej 🙂

Muzeum etnograficzne znajduje się w tzw. parku muzealnym w którym to znajduje się również muzeum policyjne o którym już pisałam w poście: zajrzyj tutaj oraz muzeum techniki o którym również już pisałam: zajrzyj tutaj . Muzeum etnograficzne mieści się w budynku przypominającym….barak. Ale nie sądźmy po pozorach 😉img_20160911_011512a

Muzeum powstało na początku XX wieku. Wyodrębniło się z Muzeum Historii Naturalnej, w którym wcześniej istniał dział etnograficzny. Budynek w którym obecnie się znajduje powstał w latach 70-tych XX wieku. Muzeum w swoich zbiorach ma podobno ponad 200 tysięcy przedmiotów z praktycznie całego świata. Muzeum posiada również w zanadrzu ciekawą historię związaną z totemem, który stoi przed budynkiem. Obecny totem to „podróbka” totemu, który stał tu wcześniej. Stary totem należał do ludu Haisla zamieszkującego tereny Kolumbii Brytyjskiej. Podobno Szwecja pozyskała go od Indian pod koniec XIX wieku. Chyba nie do końca uczciwie ponieważ w 1991 roku do Sztokholmu przybyli przedstawiciele ludu Haisla i zwrócili się z prośbą o zwrot totemu. Coś było na rzeczy, ponieważ Szwedzi długo zastanawiali się nad oddaniem totemu prawowitym właścicielom. Decyzję o zwrocie totemu podjęli 3 lata później, ale totem trafił do Haisla dopiero w roku 2006. No cóż, naszych rzeczy dotąd nam nie zwrócili….

img_20160911_011417a

W muzeum na dzień dobry wita nas najbardziej kolorowy sklepik muzealny jaki widziałam.  Można w nim zakupić praktycznie wszystko od sukienki i torby po biżuterię i „łapacze kurzu”.

img_20160911_011118a

Muzeum nie jest specjalnie duże ale dla chętnych dysponuje mapką. Posiada również przyjemną knajpkę, która pod koniec dnia wystawia niesprzedane ciasto i kawę – za darmo 🙂img_20160911_010856a

Muzeum ma tylko parter i piętro. Na piętrze znajduje się wystawa dotycząca zmian klimatycznych czyli o topnieniu śniegów Arktyki, zmniejszaniu się lasów tropikalnych i szalejącej suszy w Australii. Pokazane jest przy okazji życie rdzennych mieszkańców tych obszarów.img_20160911_105046aimg_20160911_105347aimg_20160911_105654a Na piętrze znajduje się również bardzo ciekawa wystawa o Indianach z Ameryki Północnej.img_20160918_123033a img_20160918_122753aimg_20160918_122933a

Chętni mogą wejść do wigwamu i poczuć się jak prawdziwi Indianie 😉img_20160911_135300a

Zaraz obok wystawy o Indianach znajduje się wystawa o Japonii.

img_20160911_104706aimg_20160713_170221487aa

Moje oko przyciągnęła ta, drewniana figurka. Niestety nie zerknęłam co to jest. Przypomina mi jakąś postać z bajki……no powiedzcie sami czy nie jest podobny do króla Deszczowców z Wyprawy Baltazara Gąbki? 🙂

img_20160713_170403562a

Z wystaw na piętrze najbardziej mnie wciągnęła dotycząca szwedzkiej wyprawy misyjnej do Kongo, która to miała miejsce w 1907 roku. I wystawa afrykańskich masek tanecznych. To jest niesamowita wystawa na której można obejrzeć krótkie filmy pokazujące taniec Afrykańczyków. Patrzyłam na te tańce jak zahipnotyzowana. A wystawa urządzona jest w półkolistym pomieszczeniu z miejscami do siedzenia i tajemniczym półmrokiem.

img_20160911_104840a

Na dole natrafiłam na tymczasową wystawę dotyczącą hmm mangi czyli poniekąd też Japonii. Dla mnie była najmniej interesująca. Za to mój brat szalał pomiędzy witrynami. img_20160911_104116aimg_20160911_104436a

Na dole są jeszcze trzy wystawy i jedną z nich jest wystawa o szwedzkich podróżnikach. Czyli o tym w jaki sposób podróżowali, co i jak przywozili ze swoich wypraw i jak się potem obchodzili ze swoimi zdobyczami. img_20160911_141604a img_20160918_123114a img_20160911_141836a img_20160911_135345a

Druga wystawa dotyczy Królestwa Benin. To kolejna krwawa historia o bezwzględności białego człowiek w walce o ziemię, która do niego nie należy. Tak w skrócie. Królestwo Benin to państwo, które leżało na drodze zachłannych Brytyjczyków, którzy chcieli opanować zachodnie wybrzeże Afryki. Nieposzanowanie zwyczajów Benińczyków (brytyjscy posłańcy nie uszanowali święta benińskiego za co stracili głowy) stało się pretekstem do krwawej jatki i zniszczenia tego królestwa. Prawdopodobnie była to ukartowana akcja, a brytyjscy posłańcy posłużyli za tzw. mięso armatnie. Co się stało dalej znamy z kart historii wielu państw afrykańskich, azjatyckich i amerykańskich. Brytyjczycy splądrowali pałac królewski i wywieźli wszystkie znalezione bogactwa, a Królestwo zlikwidowali. Ziemie KB przyłączyli do podległej sobie Nigerii 🙂 To co wywieźli znajduje się obecnie na całym świecie – w muzeach i prywatnych kolekcjach. Niewiele z tego wróciło z powrotem, chociaż może i dobrze zważywszy na to co się tam wyprawia ostatnimi czasy. Podobno część zbiorów Benińczycy ukryli przed Brytyjczykami. Jakim cudem szwedzkie muzeum znalazło się w posiadaniu przedmiotów zrabowanych przez Brytyjczyków? Dostało je od prywatnego kolekcjonera z Niemiec na początku XX wieku.img_20160911_141719a

Trzecia wystawa jest dla mnie najbardziej niesamowita. Prawdę mówiąc wg planu powinno się od niej zacząć ale ja niechcący zostawiłam ją sobie na koniec i to była prawdziwa wisienka na torcie. Niby nic takiego bo to tylko powkładane w gabloty przedmioty, ale……wszystko sprawia wrażenie wielkiego magazynu (tak się zresztą nazywa ta wystawa). img_20160911_140812aimg_20160911_140920aWrażenie pogłębiają wszędzie obecne lustra co sprawia, że pomieszczenie wydaje się być jeszcze większe niż jest w rzeczywistości. Znajdziemy tu wszystko od butów, biżuterii, bel z materiałami po przedmioty kultu religijnego i nieznanego przeznaczenia typu ramka, która wygląda jak biustonosz 😉img_20160911_141200a img_20160911_141051a

To co mnie zaskoczyło to stare, chińskie temperówki i termos na herbatę. Takie temperówki miałam kiedy chodziłam do podstawówki i w tamtych czasach były szczytem marzenia w komunistycznej Polsce. To zabawne ale przypomniał mi się zapach sklepu papierniczego no i powiało nostalgią bo takich papierniczych już teraz nie ma 😦 img_20160911_133144a

A na koniec perełka – trochę makabryczna ale przyznaję się, że nie mogłam się od niej oderwać. Oboje z bratem patrzyliśmy na tę makabryczną figurę z dziwną fascynacją, ale tak to jest jak się za dużo ogląda horrorów i wczytuje w makabryczne historie, którymi nasza historia jest naszpikowana. Z tego wszystkiego zapomniałam spojrzeć co to jest i skąd pochodzi ale obstawiam Azję. Skojarzyło mi się od razu z tym co robili w Kambodży Czerwoni Khmerzy. img_20160713_171639867a

Teraz już nawet nie muszę pisać, że to muzeum niekoniecznie jest przeznaczone dla dzieci 🙂 aczkolwiek znajduje się tu coś takiego jak parking dla wózków. img_20160911_011249a

I na koniec historia moich, podwójnych odwiedzin. Muzeum obeszłam w całości dopiero za drugim razem ponieważ…..za pierwszym była akcja ze strażakami. Otóż oglądałam właśnie wystawę dotyczącą szamanizmu, ciesząc się, że jestem sama na sali i mogę w spokoju poczytać o wystawionych przedmiotach gdy coś zaczęło wyć. W pierwszej chwili pomyślałam, że może podeszłam za blisko jakiegoś eksponatu, ale potem mając doświadczenie z alarmami z kilku firm stwierdziłam, że to chyba przeciwpożarowy. Moje domysły potwierdził pan, który nagle wbiegł do sali i zaczął krzyczeć, że mam się stamtąd zabierać. No to wyszłam i szybkim krokiem zeszłam na parter gdzie kolejne drzwi były zamknięte i tak jak wcześniej byłam spokojna tak nagle się zdenerwowałam. Bo nie mogłam otworzyć cholernych drzwi! Już byłam bliska szarpania, walenia i wrzeszczenia ale nagle sobie uświadomiłam, że w Szwecji zamek otwiera się się odwrotnie niż w Polsce. Ufff. A na zewnątrz istny spokój. Nawet nikt się nie zainteresował, że sobie dopiero wychodzę. Nie wiem co to było bo dymu nie było widać, ale straż pożarna na sygnale przyjechała i zaczęła się rozkładać. Stwierdziłam, że to wygląda na większą akcję i nie ma sensu czekać. I tak się skończyła moja pierwsza wizyta.

Powiem Wam, że wybieram się do tego muzeum jeszcze raz i przypatrzę się bliżej makabrycznej figurze 😉 A Wam polecam to muzeum!

http://www.varldskulturmuseerna.se/

p.s. do tego muzeum wstęp jest również za darmo.

3 thoughts on “Muzeum etnograficzne czyli Baltazar Gąbka wśród makabrycznych figurek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s