O Aborcji i protestach czyli jaki, fajny hejt dostałam.

Wczorajszy dzień był trudnym dniem. Z wielu portali atakowały czarne zdjęcia i nawoływania do wzięcia udziału w czarnym proteście. Nawet w Klubie do którego należę toczyła się ciężka dyskusja pomiędzy zwolenniczkami otwartego opowiedzenia się po stronie protestujących, a tymi, które uważają, że Klub powinien pozostać neutralny. Nie przyłączyłam się do protestu ponieważ uważam, że aborcja to temat zastępczy dla ważniejszych rzeczy, które próbuje zrobić rząd pod przykrywką dyżurnego tematu jakim jest usuwanie ciąży. Wkurza mnie też to, że wiele osób potraktowało czarny protest jako sposób na lans. Te wszystkie celebrytki chwalące się czarnymi zdjęciami albo fotami z manifestacji. Wiem, że wiele osób ugięło się pod presją otoczenia i zmieniło sobie profilowe zdjęcia. Pewnie byli i tacy, którzy w obawie o swoje życie biurowe ubrali się wczoraj do pracy na czarno. A wiecie co mnie najbardziej rozwaliło? Tekst jednej gwiazdy polskiego kina. Stwierdziła, że Polki nie potrafią się solidaryzować, ponieważ na znak protestu nie idą w dniu protestu do pracy. Tylko jak ona sobie to wyobraża? W takiej np. szkole w której pracuje większość kobiet albo w przedszkolu – kto się zajmie dziećmi? Druga sprawa, to szef może nie wyrazić zgody na dzień wolny i co? Nie pójść do pracy? Wiadomo co za to grozi. Oczywiście artystka może sobie pozwolić na coś takiego i zamknąć swój teatr – szczególnie w poniedziałek, kiedy wiadomo, że za wiele się nie dzieje. Poza tym dlaczego mamy protestować przeciwko mężczyznom? Dlaczego mam nie ugotować obiadu Panu B., który mi we wszystkim pomaga i często wyręcza? Dlaczego mam walczyć o prawo do głosu? A to my, kobiety nie mamy prawa głosu? Kobiety również brały udział w tworzeniu przepisu. Wiadomo też kto za tym wszystkim stoi i pociąga za sznurki. I dlaczego nie ma protestów przeciwko CETA? Nikogo nie obchodzi zalanie Polski żywnością modyfikowaną genetycznie? Chcemy pozwolić korporacjom na ingerencję w nasze prawodawstwo? I nie chcę żeby ktoś mi narzucał swoje zdanie i stawiał pod ścianą. I chcę referendum, które załatwi sprawę bo protesty to przepraszam Was można sobie w d….. wsadzić. W tym kraju nikt się nie liczy z protestującymi.

Oczywiście jest i druga strona. Przeciwnicy aborcji, którzy potrafią przysłać anonimowe wiadomości z bezczelnym tekstem, że myśleli, że ktoś ma jednak inne poglądy. A co to ma za znaczenie? Jak się kogoś lubi to się nie patrzy na jego poglądy. Ja lubię ludzi za to jacy są, a jak mają inne poglądy to trudno. Nie musimy trajkotać o polityce i religii. Ja też dostałam chamski komentarz. Teraz możecie zobaczyć jakie typy do mnie pisują. Pajac nawet się nie pofatygował żeby poczytać więcej moich postów z których wynika, że mój facet to Polak. I czy ja coś pisałam, że miałam skrobankę? Czy ja dałam odczuć, że popieram aborcję? Staram się żeby mój blog był w miarę neutralny ale chyba to nie działa ponieważ i tak taki cymbał wie lepiej. Więc Panie „Danielku” dziękuję Ci za te wspaniałe i na pewno płynące z głębi serca życzenia. Wierzę, że są one podyktowane Twoją miłością do bliźniego którą na pewno wyniosłeś z nauk Chrystusa (domyślam się, że masz moher na głowie). Ja Tobie życzę, żebyś nauczył się czytać ze zrozumieniem. Mogłabym też Tobie życzyć tego samego ale…nie będę się zniżać do Twojego poziomu. Pozdrawiam Cię i życzę wielu pozytywnych myśli 🙂 t

 

4 thoughts on “O Aborcji i protestach czyli jaki, fajny hejt dostałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s