Sesja Agnieszki czyli jak zdobyłam nową muzę.

W lipcu jak pamiętacie spędziłam trochę czasu w Gdańsku (tutaj możesz o tym przeczytać). Ten wyjazd wykorzystałam głównie na robienie zdjęć, aczkolwiek nie tak jak  bym chciała. Wakacje są fajne, ale wiele dziewczyn wyjeżdża i tak naprawdę trochę ciężko jest się z kimś umówić na foty. Mnie udało się umówić z trzema, w tym jedna wystawiła mnie do wiatru z czego chyba się cieszę, ponieważ po jej fochowatych tekstach cieszę się, że wyszło jak wyszło. Niestety niektórym dziewczynom uderza woda sodowa do głowy i po kilku sesjach uważają się za gwiazdy na miarę Cindy Crawford, a prawda jest taka, że to jedna wielka zabawa i wiele z nich to kłody drewna. Ja z reguły trafiam dobrze i mogę powiedzieć, że lubię swoje modelki i z wieloma mam kontakt do dzisiaj. A wiecie co najbardziej lubię? Opowieści dziewczyn o palantach, którym miały „szczęście” pozować do zdjęć. Tak nawet myślę, czy nie sklecić posta z tych zasłyszanych historii, a sama też mam na koncie kilka ciekawych opowieści o wielkich panach fotografach i mogę swoje pięć groszy dołożyć. Co o tym myślicie? 🙂

Jedną z dziewczyn, którą udało mi się namówić na zdjęcia była moja imienniczka. Agnieszkę już kiedyś podglądałam na portalu maxmodels, ale nie miała zbyt dobrych zdjęć w portfolio i nie wiedziałam czy to będzie dobry pomysł, żeby zaprosić ją na sesję. Przed wyjazdem napisałam do masy dziewczyn (tak jak się spodziewałam, część z nich wyjechała na wakacje albo do pracy) i wśród nich była też Aga. Agnieszka odpisała bardzo szybko i umówiłyśmy się w tempie ekspresowym. No ale zaczęło się trochę niefortunnie. Zazwyczaj umawiam się z dziewczynami w Gdańsku pod LOT-em – z Agnieszką też, no i czekałam na Agę i czekałam. Zniecierpliwiona napisałam do niej czy mam jeszcze czekać, a Aga mi na to, że przecież ona już jest od dawna pod Rossmannem –  bo umówiłyśmy się pod Rossmannem, tyle że ja czekałam pod LOT-em, a Agnieszka pod Krewetką (Dworzec Główny). Na szczęście nie ma tego co by na dobre nie wyszło. Jak zobaczyłam Agnieszkę to zapomniałam, że się denerwowałam czekaniem, ponieważ Agnieszka wyglądała zjawiskowo. Niesamowite włosy, a do tego piękne oczy, boska figura, piękny uśmiech i przyjemny dla uszu głos. img_20160719_192107782aNormalnie chodząca doskonałość, a jeszcze do tego przesympatyczna osoba. I nie marudziła jak na moment zapomniałam o niej bo pojawiła się kicia, której przecież trzeba było też okazać zainteresowanie 😉

img_20160719_180830098a

Dawno tak dobrze nie bawiłam się na zdjęciach. Niestety uświadomiłam sobie, że strasznie mi tego brakuje w Szwecji.img_0805

Agnieszka zaskoczyła mnie totalnie. Dziewczyna raz wyglądała jak Angelina Jolie, a innym razem jak austriacka aktorka Romy Schneider. Dawno tak dobrych fot nie zrobiłam i chciałabym jeszcze wykorzystać potencjał Agi. 20160719-img_195920160719-img_2007 20160719-img_2064-copy20160719-img_2070-2

 

4 thoughts on “Sesja Agnieszki czyli jak zdobyłam nową muzę.

  1. nie jestem profesjonalistką tylko laikiem, i jako takiej bardzo mi się te zdjęcia podobają 🙂 chciałabym mieć chociaż 1 zdjęcie, na którym wyglądałabym w 1/100 tak ładnie, ale nie ten wiek i na pewno nie taka uroda. Ale najszczersze gratulacje i dla prześlicznej modelki i dla pani fotograf 🙂

    Polubienie

    1. Zosia, nie trzeba być małolatą (małolaty często mają tragiczną cerę) i skończoną pięknością żeby dobrze wyjść na zdjęciu, serio! Jak masz ochotę i jakieś zasoby finansowe (to nie są straszne pieniądze ale ile potem jest frajdy) to szoruj na sesję! Pozdrawiam i dziękuję!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s