Przedświąteczne migawki z Gdańska czyli tydzień z obsmarkanym nosem.

Taaa no to się było w Polsce i to aż dwa razy! A co będę sobie żałować!

Jak zwykle, bo ja mam niesamowite szczęście do opóźnionych lotów przyleciałam do Polski z godzinnym poślizgiem. Przyleciałam i jak zwykle musiałam swoje odstać na zimnym parkingu ponieważ mój brat za szybko zadzwonił, że już mam wychodzić na zewnątrz. Stanie na zimnie plus zasmarkany Tata wróżyło jedno – powtórkę ze styczniowej rozrywki czyli choróbsko. Niestety moje prognozy okazały się bardzo trafne. Po trzech dniach leżałam i zdychałam, a mój nos wyglądał tak, jakby ktoś przejechał po nim tarką do kartofli.

Zanim dopadło mnie paskudztwo zdążyłam się spotkać z moją dawno niewidzianą koleżanką z mojej najlepszej chyba pracy. Nie widziałyśmy się prawie 5 lat i przeżyłam dosłownie szok widząc jej starszą córkę, która ze smarkatej, chodzącej do podstawówki wyrosła na nastolatkę, która zaraz przerośnie matkę. Normalnie szok! Macie takich znajomych których możecie nie widzieć latami i kiedy się spotkacie okazuje się, że wciąż macie masę tematów i nie możecie się nagadać? Kasia jest właśnie taką osobą. Była też fantastyczną koleżanką w pracy. Nawet sobie nie wyobrażacie jak się ucieszyłam, gdy zaprosiła mnie na swoje jubileuszowe urodziny. Od razu rozpoczęłam kampanię urabiania Pana B. i tak w ten sposób za dwa tygodnie znowu leciałam do Polski, ale o tym dalej.

Zanim się rozchorowałam na całego zdążyłam przejść się po Jarmarku Świątecznym i nawet trafiłam na inscenizację z czasów napoleońskich. Fajna sprawa.img_20161222_215558a img_20161222_215520aimg_20161221_212940a

W tym roku dodatkową atrakcją Jarmarku było wielkie koło, które przeniesiono na Targ Węglowy znad Motławy. Nawet miałam ochotę na tę atrakcję, ale za pierwszym razem przyszłam sama i bez aparatu, a za drugim nie zabrałam ze Szwecji sprzętu. No trudno może latem przejadę się bo bez aparatu to ani rusz. img_20161204_152232396a

A Jarmark…sporo budek z jedzeniem i produktami regionalnymi. Miałam nawet ochotę na pajdę ze smalcem ale co to za przyjemność jeść na zimnie z marznącej ręki. Oscypków nie lubię, a grzańca pić samej to też żadna przyjemność. Z wspólnego wyjścia wyszły nici ponieważ całą rodzinę zmogła choroba i nikt nie miał ochoty na łażenie w zimnie.

img_20161221_235839a

Na Jarmarku już za drugim razem wypatrzyłyśmy z Mamą polskie, ekologiczne wino na które nabrałyśmy niezłej ochoty. Na szczęście nie kupiłyśmy go, ponieważ identyczne znaleźliśmy z Panem B. w jednym z hipermarketów o dychu tańsze. Nie  było warte nawet tej, niższej ceny. Tak poza tym to połowa jarmarku to jakiś niezwiązany ze świętami kicz.img_20161221_212253a

Jarmark to też okazja żeby zajrzeć do zwykle zamkniętej Zbrojowni w której w okresie Jarmarków (zimą i latem) wystawiają się stoiska z rękodzielnictwem.img_20161204_152317435a img_20161221_213056a

Podczas tego pobytu udało mi się trafić na strojenie choinki. I wiecie co? Moim zdaniem Gdańsk ma najpiękniejszą! Szkoda tylko, że miasto jest tak ubogo udekorowane. Porównując Gdańsk do Sztokholmu to szkoda gadać i mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Żal mi też było patrzeć na klęczących w mrozie panów brukarzy. Nie rozumiem tego, czy nie można zamknąć połowy Długiego Targu i wybrukować deptaku w dwóch etapach, a nie jakieś zabawy w łatanie i do tego zimą? Reumatyzm gwarantowany i to pewnie za żenującą pensję.img_20161221_212858aimg_20161221_235800a

Podczas jednego z moich nielicznych spacerów wypatrzyłam nowy pomniczek. Jak się dowiedziałam Gdańsk postanowił zrobić szlak turystyczny – coś na wzór wrocławskich krasnali. Hmm do lwa przy Wielkim Młynie mam mieszane uczucia i wydaje mi się, że jest stanowczo zbyt nowoczesny, no ale nie widziałam pozostałych, których jak się okazuje jest już trochę. Następnym razem postaram się je oblukać.img_20161216_150151382a img_20161203_140942030a

Gdańsk jest pięknym miastem, na które teraz patrzę bardziej z perspektywy turysty, ale jak patrzę na wszechobecne śmieci to krew mnie zalewa. Nie wspomnę o osiedlu na którym mieszkają moi rodzice. Rzut kamieniem od ulicy Długiej, ale najpierw „wybieg dla psów” na którym roi się od psich min i masy śmieci. Zresztą wszędzie dookoła walają się śmieci i stare liście i niby Stare Przedmieście na którym powinno być czysto. Pewnie jeszcze mieszkańcy zbyt mało płacą za czynsz i trzeba dołożyć kolejną opłatę. img_20161221_012427a

Było jeszcze jedno miejsce w którym mnie krew zalała – Urząd Miejski ale to dłuższa historia, więc ją opowiem w styczniu jak już zakończę całą operację.

Przez to, że się rozchorowałam nie miałam siły na buszowanie w sklepach i praktycznie wszystko w co się zaopatrzyłam zostało zakupione w sklepach internetowych.

img_20161221_212511a  img_20161221_235951a

Jednym z zakupów jest nowe tło, które od razu pokochał Czesław. Jak zwykle Czesio musiał asystować przy robieniu zdjęć i nawet próby wywalenia grubasa na podłogę nie przynosiły rezultatu, ponieważ za sekundę ponownie rozwalał się na tle.img_20161221_221701129a

Wizyta w Polsce była okazją do zrobienia setek odbitek z naszych wojaży i nie tylko. Teraz czeka mnie to co tygrysy lubią najbardziej czyli opisywanie, a następnie układanie zdjęć w albumach.img_20161220_191018944a

Nowym zakupem stała się książka kucharska Ewy Wachowicz. Taa odkąd zaczęłam gotować kompletuję książki kucharskie. Jakby coś to polecam tę z sałatkami! img_20161220_190513104a

Nie obyło się również bez zakupów dla Czesława czyli nowych kabanosów, drugiej mysi (ta pierwsza, urodzinowa już ledwo żyje) i pasty do zębów (o paście jeszcze napiszę później). img_20161221_235710a

Nie wiem jak inne, polskie lotniska ale nasze w Gdańsku ma fantastyczny sklep z typowo polskimi pamiątkami. W ramach uzupełniania o polskie miasta, kolekcji magnesów zakupiłam w tym sklepie magnesik z Gdyni.  img_20161219_151815653a

Będąc za drugim razem w Polsce zawitaliśmy razem z Panem B. do mojej najlepszej pracy czyli Outletu i jak zwykle zostawiliśmy tam worek pieniędzy. Taa bo idąc na imprezę urodzinową i to nie byle jaką bo jubileuszową potrzebowaliśmy nowych ciuchów. W końcu miałam się spotkać z moimi, pozostałymi koleżankami z pracy w Outlecie. Powiem tyle, że było super zobaczyć dawno nie widziane koleżanki i kolegę z uczelni. Impreza była fantastyczna. p.s. Fashion Gdańsk to najlepsze w Trójmieście miejsce na zakupy.img_20161217_101211746a img_20161222_215439a

Z Polski przywozimy czasami trochę dziwne rzeczy takie jak…..sprzęt z IKEA. Niestety niektórych sprzętów już u nas nie ma, a w Polsce jest Allegro na którym nawet jak czegoś już nie ma w stacjonarnym sklepie, jest szansa upolować pożądaną rzecz.img_20161216_165345638a

I rzeczy których nie dostaniemy w Szwecji czyli przyprawę do bigosu albo barszcz Knorra (w polskich sklepach głównie królują Winiary).img_20161221_212734a

Robiąc zakupy wypatrzyłam na półkach smak mojego dzieciństwa. Czy ktoś z Was pamięta ten napój?img_20161217_093714470a

Jako, że cały mój jeden pobyt spędziłam praktycznie w domu to po powrocie do Sztokholmu ze strachem stanęłam na wagę. Taaa obżeranie się ciastem i innymi, maminymi specjałami, a do tego do godzin nocnych może poskutkować dodatkowymi kilogramami.  Ale co tam, szare kluski je się tylko raz w roku 😉 img_20161221_012527a

Aaa jeszcze były prezenty, ale o tym to już w kolejnym poście.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s