Szukając magii świąt czyli komercji mówimy NIE.

Jak już wiecie (dwa razy o tym pisałam w postach możesz przeczytać tutaj oraz zajrzyj tutaj) , że nie lubię świąt. Nie będę po raz kolejny pisała o tym, dlaczego bo to staje się nudne, tak jak nudne jest odpowiadanie na głupie pytanie „no ale jak możesz nie lubić świąt?”. Nie lubię i koniec. Aleee są dwie rzeczy związane ze świętami na które daję sobie małą dyspensę.

Ponad miesiąc temu skończył mi się kurs szwedzkiego. W międzyczasie dwukrotnie wylądowałam w Polsce, a poza tym prawie cały czas spędziłam siedząc w domu. Pewnego dnia na fejsie zobaczyłam reklamę pewnej akcji – w centrum Sztokholmu stworzono szlaki światełek i ozdób świątecznych. Weszłam na tę stronę – zajrzyj tutaj i zobaczyłam przepięknie udekorowane ulice, a przy szyszkach padłam i postanowiłam, że muszę je zobaczyć. W ten sposób dostałam motywację, żeby ruszyć tyłek z domu. Łatwe to nie  było, ponieważ ciągle coś wymyślałam i tak naprawdę presja końca Jarmarku na Starym Mieście zmusiła mnie do ruszenia tropem światełek.

15368981_1427797607253494_1980680325_o

Swoją wędrówkę rozpoczęłam od Świątecznego Jarmarku, który co roku rozkłada się na Rynku Starego Miasta. img_20161225_221722aimg_20161225_213355aRynek  na Starym Mieście jest takim, trochę niewielkim ryneczkiem (w zasadzie to Gamla Stan ma dwa rynki), ale chyba przez to Jarmark ma bardziej kameralny charakter. Podoba mi się to, że w budkach jest praktycznie wszystko związane ze świętami, a nie rzeczy typu osłonki do smarkfonów i inne badziewie, które np. można spotkać na Jarmarku w Gdańsku.img_20161225_210333a img_20161226_001429No tutaj tylko mnie „gryzły” kiełbaski w bułce czyli hotdogi, ale dziadek w uroczej czapce mikołaja….no sama słodycz 😉 Oczywiście nie obyło się bez trochę niefajnych przypadków czyli zaczepiających kolesi z Arablandów. img_20161226_204313a

A Gamla Stan jak zawsze pełne urokliwego klimatu, który dopełniały świąteczne ozdoby. img_20161225_204123a img_20161225_211113aimg_20161225_212513aimg_20161223_144601967a

Tutaj też można zobaczyć najpiękniej przystrojone witryny sklepowe, aczkolwiek i w innych częściach miastach można je zobaczyć. Prawda jest taka, że wszędzie wszystko jest przystrojone bo świąteczna komercja przyciąga każdego – no prawie każdego.img_20161226_001233a Wystawy jak to wystawy są różne, ale jest jeden sklep do którego jak podejdziesz to już nie możesz się ruszyć. To wystawy najdroższego domu towarowego w Sztokholmie (i w Göteborg) czyli Nordiska Kompaniet. img_20161225_203119a

Słyszałam wcześniej o tych wystawach, ale nie wiedziałam, że są aż tak piękne i że takie takie tłumy stoją przed nimi i to nie tylko dzieci. Kiedy podeszłam do pierwszej wystawy zrozumiałam o co tu chodzi. Nie mogłam się oderwać i z dwa razy przeszłam się przy wystawach żeby się napatrzeć.img_20161225_220630a

Oczywiście wiele innych budynków użyteczności publicznej jest również wystrojonych świątecznie, tak jak hotele i inne galerie handlowe, no i oczywiście ulice i deptaki, które są zaznaczone na mapce światełek.img_20161226_204429aimg_20161225_233023aimg_20161225_212908aimg_20161225_211802aimg_20161226_204616aimg_20161225_214155a

img_20161225_203241a img_20161225_203739a img_20161225_211235a img_20161225_203954a

Tradycyjnie wyruszyłam też pod choinkę przy której za pierwszy razem spędziłam dobrych kilkanaście minut zastanawiając się, czy ona faktycznie wyrasta z chodnika i próbując sobie przypomnieć, czy latem też ją tam widziałam. Choinka jest imponująca, ale nie tak jak ta z Gdańska.

img_20161225_170837a

Jeszcze jedną choinkę znalazłam w Centrum miasta i podejrzewam, że tych choinek jest dużo więcej.img_20161225_212251a

To co mnie najbardziej oczarowało to były niesamowite, światełkowe figurki i przy głupich łosiach nawet poczułam szczyptę magii. Łosie są przecudne i wyglądają jakby biegły przez miasto. Tak, zwykłe łosie, a nie jakieś kiczowate mikołaje i księżniczki.img_20161225_221451a img_20161225_203009aNa taki mały kiczyk natknęłam się tylko w jednym miejscu przy lodowisku. Muszę przyznać, że ten kiczyk nawet był sympatyczny, ponieważ figurki skrzatów służyły do zrobienia sobie zdjęcia. img_20161225_232732a

Jak Szwecja to muszą być i renifery.

img_20161225_213557a

I tradycyjnie na placu przy Dworcu Centralnym szwedzka, świąteczna szopka czyli rodzina łosi 🙂 img_20161225_213817a

Przy Dworcu, jeszcze można zobaczyć coś na wzór altanki z zawieszoną jemiołą.img_20161225_214410a

A w samym Dworcu kiermasz.img_20161223_180059272a

A na koniec coś przy czym oniemiałam i stałam dobrych kilka minut z rozdziawioną buzią. Wielkie, migające szyszki. Dla mnie te szyszki i łosie to numer jeden. Szkoda tylko, że nie padał śnieg bo bez śniegu to już totalnie nie czuje się tej niby magii.img_20161225_222134a img_20161225_232913a

Nie tylko Stara część Sztokholmu i Centrum są przyozdobione świątecznie, ale również dzielnice mają swoje światełka. Nie wiem czy wszystkie, ponieważ w Sztokholmie są już dzielnice getta w których, jak się domyślacie osoby obchodzące to święto stanowią zdecydowaną mniejszość. Moja dzielnica wygląda tak:img_20161225_171133a img_20161225_132910a img_20161226_204719a

To jak Wam się podoba świąteczny Sztokholm?

To teraz o moich świętach 🙂 W tym roku poszłam na pewne ustępstwo w postaci zakupu jednej, świątecznej rzeczy czyli gwiazdy, którą tutaj chyba wszyscy mają w oknach i to najlepiej po jednej w każdym. Oczywiście kupiłam ją tylko dlatego, że jest fioletowa, mocno psychodeliczna i pasuje mi do firanek! img_20161227_135850590a

Innych ustępstw nie było poza dwiema rzeczami, które w tym okresie uwielbiam czyli…….kartki świąteczne! Tak, jestem nałogowym wysyłaczem kartek i uwielbiam je też otrzymywać. Tak nawiasem zamorduję za ten opłatek w jednej z kartek 😉 img_20161219_174026058a img_20161219_174856307a

Drugim ustępstwem była świąteczna kawa w mojej ulubionej sieciówce. img_20161227_150204a No i największa hipokryzja czyli prezenty (ale mało). Czesław oczywiście też się załapał na prezent (mam wrażenie, że mój sweter potraktował jako prezent dla siebie).img_20161227_155602aimg_20161222_113301a img_20161208_121340549a

Świąt jako Świąt nie było. Nie było hardcoru związanego z przygotowaniami do kolacji. Kłótni, kto co ma zrobić i tysięcy razy biegania do sklepu, bo ciągle czegoś potrzeba. Nie było hipokryzji przy składaniu życzeń, bo hipokryzją jest szczerzenie na siebie zębów przy sraczce przygotowywania świąt, a potem przymilania się przy życzeniach. Nie było tego:15301135_1852721814950426_463538489_n

Nie było tej całej komercji w której najważniejsza jest kupa żarcia na stole i stos prezentów. Czy nie jest hipokryzją wrzucanie na fejsie haseł o biednych mieszkańcach Syrii, a potem obżeranie się do granic wytrzymałości bo szkoda wyrzucić? Nie wspominając o tym ile faktycznie żarcia ląduje na śmietnikach. Ciekawa jestem ile osób wzięło sobie do serca, to co powiedział papież o tym jak wyglądają dzisiejsze święta 🙂

 

3 thoughts on “Szukając magii świąt czyli komercji mówimy NIE.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s