O szpanerskim zapominaniu języka polskiego.

Wiele osób często mnie pyta o postępy w nauce języka szwedzkiego. Oj jak wtedy rośnie moje ego kiedy mi piszecie, że mnie podziwiacie w moim samozaparciu 😉 Trochę czasu minie zanim coś napiszę o kolejnym kursie (właśnie go zaczęłam), więc dzisiaj poruszę temat wtórnego analfabetyzmu, oraz szpanerstwa na język obcy.

źródło: http://www.demoty.pl/polacy-nie-gesi-i-swoj-jezyk-maja-39513
źródło: http://www.demoty.pl/polacy-nie-gesi-i-swoj-jezyk-maja-39513

W Szwecji nie mam zbyt dużego kontaktu z rodakami. Kiedy pracowałam w polskiej szkole ten kontakt był dużo większy – musiałam prowadzić po polsku lekcje, rozmawiać z uczniami (z nauczycielami niekoniecznie, ponieważ z większością nie było o czym) i ich rodzicami. Zauważyłam wtedy, że wielu rodziców (nie dzieci) wtrąca szwedzkie słówka w zdania. Zaczęłam się zastanawiać o co tutaj chodzi? Czy chcą zaszpanować tym, że już tyle potrafią? Co by było komiczne, ponieważ większość używała szwedzkich słówek z mocnym, polskim akcentem. Czy faktycznie zapominają języka polskiego? Jednym słowem wtórny analfabetyzm.

Po dwóch latach mieszkania w Szwecji i posługiwania się głównie językiem szwedzkim pochylam się bardziej ku wtórnemu analfabetyzmowi, aczkolwiek myślę, że szpanerów też by można znaleźć. Sama u siebie zauważam, że mówiąc po polsku zaczynam źle odmieniać słowa, a pisząc robię straszne błędy ortograficzne. To co jest dla mnie najgorsze to to, że cholera jasna, zapominam polskich słów. Im więcej przyswajam szwedzkich słówek, tym więcej zapominam polskich. Często chcę coś powiedzieć po polsku i zapominam kluczowego słowa, którego dawno nie używałam mówiąc po polsku. To jest straszne i nie rozumiem tego, ponieważ wciąż dosyć sporo czytam po polsku i w domu też mówimy w języku polskim. Przecież ja sporo też piszę – i bloga i ze znajomymi na fejsie. To tak jakbym się cofała w rozwoju i bardzo mi się to nie podoba!

Z drugiej za to strony obserwuję wśród ludzi coś innego – szpanowanie umiejętnością porozumiewania się w języku obcym. Nie wiem jak inni, ale ja i Pan B. oraz jego rodzina, a także większość znajomych zawsze gdy się spotykamy to korzystamy z okazji, że możemy bez krępacji pogadać w ojczystym języku i paplamy po polsku ile wlezie. Rozwalają mnie za to sytuacje kiedy spotykam Polaków, których np. żony urodzone w Szwecji mówią chętniej i często lepiej po polsku niż oni (uczą się polskiego). To naprawdę nie ma znaczenia, że ktoś się urodził poza granicami kraju albo ma jednego z rodziców nieposługującego się językiem polskim. Uczyłam dzieci, będące z małżeństw mieszanych, które posługiwały się lepiej językiem polskim od tych, które do Szwecji przyjechały z rodzicami.

A to co mnie najbardziej rozśmiesza, to mówienie w towarzystwie polskim po angielsku. Jakiś czas temu byłam na spotkaniu na którym było kilka osób z Polski. Jakoś tak się złożyło, że stworzył się kącik polski – oczywiście ku mojej wielkiej radości, bo jak wiadomo mój angielski jest do dupy (drugi kącik było szwedzko-angielski). Niestety jedna osoba, ku mojemu niebotycznemu zdumieniu zaczęła nawijać po angielsku, a reszta osób . Pomyślałam sobie, czy ja źle usłyszałam? Ta osoba nie jest z Polski? Dlaczego do jasnej cholery nie mówi po polsku, a przynajmniej po szwedzku, bo przecież jesteśmy w Szwecji, a nie w Wielkiej Brytanii. I dlaczego reszta osób się poddała i też nawija po angielsku? Siedziałam tak przez chwilę i próbowałam zaskoczyć o co tu chodzi? Przecież zawsze jak się spotykają ludzie z tego samego kraju – Latynosi, Rosjanie, Araby to mówią swoim językiem, ponieważ korzystają z okazji, że mogą sobie pogawędzić w ojczystym języku. Widać nas Polaków to nie dotyczy. Bo my Polacy chyba wstydzimy się swojego języka. Bo my Polacy lubimy pokazać jacy to obyci jesteśmy i że znamy język angielski (to akurat mamy wspólne ze Szwedami). I nie, nie przekona mnie to, że ktoś mieszka poza Polską 10 lat i łatwiej mu mówić po angielsku. Jeżeli ktoś wyjeżdża jako dorosła osoba to gówno prawda, że zapomina ojczystego języka. A z rodziną to też po angielsku nawija? A jak wraca do Polski to mówi też po angielsku? WTF! Pan B. mieszka w Szwecji kilkanaście lat i były momenty, kiedy posługiwał się tylko językiem szwedzkim lub angielskim. Jest lepszy ode mnie z gramatyki i ortografii i mówi po polsku poprawniej niż niejeden Polak w kraju. Tak więc jak się chce to widać można.

O co w tym chodzi? Czy to jakieś kompleksy? Chęć pokazania jaki to jestem obcykany w angielskim? Udawanie, że nie jest się Polakiem? A może to jakaś moja fobia związana z niedouczeniem? Tylko, że ja jestem świadoma moich niedociągnięć językowych i mam zamiar je zlikwidować za jakiś czas. I nie oznacza to, że zacznę odsuwać na dalszy plan mój, ojczysty język.

I jeszcze jedno, nie trzeba dawać dziecka do polskiej szkoły, żeby dobrze mówiło po polsku. Znam osoby, które urodziły się w Szwecji i lepiej mówią po polsku niż te, które tutaj przyjechały.

A co Wy o tym myślicie, Drodzy Rodacy na obczyźnie? Jakie macie doświadczenia w tej materii?

9 thoughts on “O szpanerskim zapominaniu języka polskiego.

  1. Hello 😉
    Zdecydowanie zgodzę się z Tobą w kwestii szpanerstwa i wstydu , zanim podjęłam się mojej obecnej pracy przez długi czas pracowałam w sklepie i wiesz co zawsze zauważyłam milczenie u Polaków lub szeptanie po katach, zdarzali się i tacy co udawali „Anglików” i kalecząc i potykając się językowo toczyli rozmowę po angielsku.
    A teraz coś o zubożeniu językowym, niestety często jest to nieuniknione. Sama posługuje się językiem polskim tylko w domu bo akurat nie mam tu zbyt dużo znajomych i tu faktycznie zgodzę się z Tobą stylistyka zdania daje wiele do życzenia, jakieś dziwnie wyskakujące słowa po angielsku ni z tego ni z owego. Dlatego staram się jak mogę pielęgnować język przez czytanie i pisanie. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja bym nie generazlizowałam, że my Polacy. Tyle przypadków ilu jest ludzi. W Szwajcarii w Zurychu polscy znajomi mowia po nimiecku, a jak czegoś nie rozumiem, to szybko pytam Szwajcara po angielsku bo inaczej nie umiem, w ostateczności. Myslę też, że jeśli jest wyjście i posiadów to ludziom nie chce się myśleć i wybierają język w którym latwiej i szybciej sie dogaduje. Nie doszukiwałabym sie u wszystkich Polakow kompleksow etc 🙂

    Polubienie

    1. Goshka, nie wiem jak jest u Szwajcarów czy innych i w sumie mnie to nie obchodzi. Obserwuję Polaków i to o nich/nas piszę. I nie piszę o wszystkich, sorki ale zaczyna mnie rozwalać to przypisywanie mi twierdzenia, że roszcze sobie prawo do mówienia o całym narodzie. Nie mam zamiaru za każdym razem podkreślać że nie mówię o wszystkich bo to logiczne. I nie Goshka, nie zgadzam się na mówienie z rodakami w obcym języku. To po co to pitolenie o dwujęzyczności dzieci? O pielęgnowaniu ojczystego języka i polskich tradycji? Dla mnie się to nie trzyma kupy. Ok, jeżeli w towarzystwie są obcokrajowcy to jest to zrozumiałe, że przechodzi się na angielski. I Polacy są zakompleksieni 🙂 sorki jesteśmy zakompleksieni.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Właśnie Aga mówisz tylko i wyłącznie o swoich obserwcjach 🙂 a stwierdzenie „I Polacy są zakompleksieni sorki jesteśmy zakompleksieni” nie ma sensu, wszystkich Polaków za granicą nie dasz rady poznać. Dodaj, tych których znam, wtedy nie mam pytań 🙂

        Polubienie

  3. Ja to mam szczęście. Polaków w Szwecji znam garsteczkę i (może na moje nieszczęście, bo ja po szwedzku jeszcze nie za wiele, a nauczyć bym się coś mogła..) akurat takich, którzy do polskiego się garną. W jakiś sposób jest to podszyte tym, że „ooo znam szwedzki, znam angielski, znam niemiecki – ciągle mówię w obcym języku i tak dobrze jest pogadać po polsku” – no tak, kompleksy mamy i chwalić się lubimy kiedy sami siebie ocenimy jako wyjątkowe jednostki. Ale praktykują bez wstydu i to się chwali.
    Nie trzeba wcale jechać za granicę, żeby trafić na różne dziwadła – będąc w Polsce, pracując w korpo, trafiłam na gościa: z polskim nazwiskiem, imieniem zangielszczonym (i tak kazał się do siebie zwracać), ileś tam lat w USA (o czym musiał informować każdego) i oczywiście język polski był mu obcy – bo jak twierdził „jemu łatwiej po angielsku mówić”. Spoko – jak łatwiej to ja rozumiem, w końcu język polski prosty do nauczenia i używania nie jest, trzeba mieć trochę IQ, żeby te dźwięki i trudne słowa w odmianach ogarnąć… 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s