Czarnogóra czyli o romansach pilota i akcji z niepełnosprawną.

Granicę z Czarnogórą przekroczyliśmy w tempie ekspresowym – prawie….Jak zwykle pilot zebrał nasze paszporty i powędrował do budki granicznika. Wrócił po chwili i wskazując na mnie palcem powiedział, że mam iść do budki po swój paszport. Totalnie mnie tym zaskoczył. Jak się potem okazało zrobił mi kretyński kawał. Pewnie dlatego, ponieważ nie kręciłam się wokół niego jak inne singielki – w tym piszcząca 16-latka i dwie siostry, które na wycieczkę pojechały z mamą. Poszłam więc do tej budki, a tam siedzi koleś i to całkiem przystojny. Obejrzał mnie od góry do dołu i zaczął zadawać pytania – czy jestem sama, skąd jestem, co robię i takie tam. Na koniec powiedział, że mieszka niedaleko miejscowości w której będziemy nocować i chętnie przyjedzie żeby się spotkać. No i że mam mu dać swój numer telefonu. Dałam, tylko „niechcący” go przekręciłam. Zabrałam dokument i ruszyłam do autobusu, a tam wszyscy przyklejeni do szyb. Cały autokar szumiał, a ja z uśmiechem wkroczyłam do środka i nawet nie raczyłam odpowiedzieć na głupie pytanie pilota. Dojechaliśmy do hotelu, a tam niespodzianka….wspólne łóżko z moją starszą koleżanką. Zapomniałam o tej niedogodności kiedy zobaczyłam to co nam dali na kolację – nawet drylowane wiśnie były! Wieczorem przeszłam się z jedną częścią rodzeństwa wokół hotelu i tym sposobem usłyszałam, że za chwilę przyjedzie inna wycieczka z tego samego biura. Było mi to całkiem obojętne ale przy okazji zarejstrowałam, że nasz pilot aż podskoczył z radości na wieść o przyjeździe pilotki tej wycieczki. Taa bo nasz pilot to niezły bawidamek był. Od początku wyjazdu krążyła wokół niego coraz bardziej zadurzona 16 – latka, a i siostry widać, że aż przebierały nogami i chyba tylko obecność mamusi powstrzymywała je od ataku. Wiadomo też było, że nasz pilot ma dziewczynę i to całkiem nieźle ustawioną.

Następnego dnia czekał nas przejazd przez Czarnogórę i zwiedzanie dwóch miast – Kotoru i Budvy.

Od wyjazdu z hotelu cały autobus był w stanie alarmu. Jedna z uczestniczek – też singielka dała sobie nieźle w palnik. Nie byłoby w tym nic dziwnego i zdrożnego gdyby nie pewien fakt. To była osoba niepełnosprawna umysłowo. Można się z nią było dogadać, ale była to rozmowa na poziomie dzieci. Mama wsadzała ją w autobus i dalej zawsze ktoś z uczestników wycieczki się nią zajmował. Fajnie, tylko powiedzmy sobie prawdę – ktoś robił za niańkę. W naszej grupie wzięła to na siebie dziewczyna, która siedziała z tą laską. Generalnie wszystko było ok aż do pobytu w czarnogórskim hotelu. Tam ktoś z naszej wycieczki inteligentnie dał dziewczynie napić się alkoholu i to w sporych ilościach. Na drugi dzień dziewczyna miała kaca giganta. No i się zaczęło. Część osób nie wiedziała o libacji i myślała, że coś się stało pannie. A dziewczyna zachowywała się jakby zaraz miała umrzeć. Pilot też nie wiedział, że to kac i mało się nie p.sr.ł w majtki- zamiast dać jej puszkę coli (co mu podpowiadalismy), to latał jak z pieprzem w tyłku. W Kotorze cała grupa poszła zwiedzać miasto, a pilot wezwał do dziewczyny karetkę. Karetka przyjechała, zmierzyła ciśnienie i stwierdziła to o czym wszyscy wiedzieli – za przyjemność skasowała kilkadziesiąt euro. A laska już kasy nie miała…..zapłacił więc pilot.  

A Kotor i Budva przepiękne…..tylko jak zwykle większości miejsc nie zobaczyliśmy :/ Przecież trzeba było pruć na Chorwację.

2 thoughts on “Czarnogóra czyli o romansach pilota i akcji z niepełnosprawną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s