Grudniowe migawki czyli o bekowych sesjach ciążowych.

Już wcześniej wspomniałam, że nie będę robić rocznego podsumowania bo po pierwsze za dużo by tego było, a po drugie to dla mnie takie posty pt. „zapchaj dupę”.

Grudzień bardzo szybko przeleciał pomimo tego, że nie było już żadnych wyjazdów. Tradycyjnie nie obchodziliśmy świąt. Nie ulegliśmy też presji obowiązkowej imprezy w Sylwestra.

Grudzień to miesiąc pod znakiem wizyt ciążowych. Położna w klinice położnictwa, ginekolog i położna w szpitalu w którym będę rodzić, a przepraszam prawdopodobnie wydobywać. O wszystkim napiszę oddzielnie więc nie ma sensu rozpisywać się. Wszystko jest ok i zmierza ku dobremu. 

Grudniowe przeceny uratowały moją szafę ponieważ moje normalne ciuchy przestają wystarczać i musiałam trochę zainwestować w ciuchy ciążowe ale….100 zł za trzy bluzki plus 70 zł za duży, ciepły sweter to raczej dobra inwestycja (bluzki potem teże mogę nosić). Grudzień to miesiąc jarmarków świątecznych. Miałam w planach z cztery ale zaliczyłam tylko dwa co jak na ciężarówkę i tak jest niezłym wyczynem. Prawda jest taka, że nie zawsze mam ochotę wyjść z domu. Jarmarki fajne szkoda, że bez śniegu bo jarmark bez śniegu już nie ma takiego uroku.

Przy okazji łażenia po jarmarkach zaliczyłam kolejne, sztokholmskie muzeum – poczty. Niedługo coś o nim skrobnę.

W grudniu obchodziliśmy urodziny Pana Czesława. Czesio oczywiście zachwycony ponieważ wyjątkowo dostał całą porcję mokrego, a do tego nowe zabawki z których jak zwykle wszystkie pobiła ukochana wędka z mysią z Juli. Standardowo mysia przetrwała tydzień. Przy okazji zauważyliśmy, że nasz salon stał się bawialnią Czesława.

Jak już mowa o salonie to w końcu mogę obwieścić, że skończyliśmy remont. Teraz już zostały nam rzeczy kosmetyczne typu powieszenie na ścianach zdjęć i zakup lamp do sypialni.
 W grudniu nieoczekiwanie sfociłam bliźniaczki. W końcu udało mi się spełnić swoje marzenie o zdjęciach bliźniaczek. Czesław przy okazji zyskał nowe fanki.

Taa zaczęliśmy też akcję „brzuszek” czyli zdjęcia ciążowe. Zastanawiałam się nad oddaniem się w ręce innego fotografa ale….fotograf który najbardziej by mi odpowiadał bierze straszne pieniądze za zdjęcia a drugi, a właściwie druga fotografka bo mówię o fotografkach (panowie moim zdaniem nie czują klimatu ciąży i słabo im wychodzą takie foty) mieszka na południu Polski.Tak więc musiałam sobie sama poradzić. Sesje były już dwie. Jedną zrobił mi Pan B.(uważam, że zdjęcia wyszły bardzo fajnie).

Drugą zrobiliśmy z pomocą statywu. Wyszło super ale…bardzo bekowo. W sumie czy zdjęcia ciążowe muszą być śmiertelnie poważne? Mam jeszcze z trzy kreacje ciążowe więc może któreś zdjęcia wyjdą poważne.

A w styczniu bardzo imprezowo bo moje urodziny, odwiedziny mojego Taty i brata czyli będę zaliczać następne muzea, kolejne sesje zdjęciowe i dalej tematy ciążowe.

p.s. jak tylko obrobię zdjęcia to na bank się pochwalę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s