Marcowe migawki czyli nudy na pudy.

Będę szczera – jeżeli ktoś się nie interesuje dzieciowymi sprawami to może sobie podarować czytanie tego postu. Pod względem atrakcji marzec był cholernie nudny. Nudny jak flaki z olejem.

Co się wydarzyło w marcu? Nic! Nigdzie nie byłam i nic nie zobaczyłam. O przepraszam byłam w szpitalu, przychodni dla dzieci, w urzędzie żeby potwierdzić nazwisko Dzidziuni plus odwiedziny w bibliotece, punkcie pocztowych i w sklepie. Ciekawie co? No ale taka jest rzeczywistość kiedy ma się małe dziecko, jest się po cc czyli nie można dźwigać i….nie można się powstrzymać od spania kiedy się tylko da. Nie wspomnę o braku chęci do przyjmowania walących drzwiami i oknami gości do których nie dociera, że jest okres zarazkowy, a Dzidziunia jest prawie wcześniakiem.Chyba będę musiała wysmarować na ten temat posta bo już parę razy scyzoryk w kieszeni mi się otworzył.

Do tego wszystkiego ta cholerna pogoda. W tym roku zima dowaliła na wiosnę. Tak dowaliła, że pierwszy raz (w Szwecji) wyciągnęłam z szafy kożuch.Nie ukrywam, że to również zniechęcało mnie do jakichkolwiek wyjść z domu. W końcu jednak wyrwałam się z domu do punktu pocztowego, który znajduje się w niewielkim sklepie 5 minut drogi od nas. Co to była za frajda kiedy stwierdziłam, że znowu mogę szybko chodzić bo nie ciąży mi kilka dobrych kilogramów z przodu. A jeszcze większa frajda była kiedy w drodze powrotnej uświadomiłam sobie, że jeszcze mi się nie chce siku. Taa ciąża to nie choroba ale mocno utrudniający życie stan.

W marcu zaliczyliśmy pierwszą wizytę w przychodni u pielęgniarki (takich wizyt będzie kilka) i wizytę u pediatry. Oczywiście wszystko inaczej niż w Polsce a na widok przychodni szczena w dół mi opadła. No ale o tym napiszę bardziej szczegółowo w osobnym poście. Wszystko fajnie tylko mam wrażenie, że te wizyty są głównie pod kątem szczepień bo cisną niemiłosiernie, a my nie chcemy wziąć tego co oni oferują. Na szczęście to nie Polska i nie ma wymuszania szczepienia pod groźbą kary.

Marzec to również załatwianie formalności z ustaleniem ojcostwa. Taa jak się żyje w nieformalnym związku to się odbywa dziwne rozmowy z urzędnikami. O tym też napiszę w odrębnym poście.

Cała moja marcowa rozrywka to wypady raz w tygodniu do biblioteki. Nie wiem jak to robię ale przy Dzidziuni nadal pochłaniam książki. Teraz jestem na etapie czytania specyficznych książeczek dla dzieci. Dlaczego specyficznych – napiszę o tym wkrótce posta.

Oprócz biblioteki raz w tygodniu zdarza mi się pójść na zakupy. W życiu bym nie pomyślała, że wyjście do sklepu będzie mi sprawiać taką frajdę.

To tyle się działo u mnie w marcu. Tak poza tym to walczymy z kolkami, zatwardzeniami, ulewaniem i zazdrośnikiem Czesławem, który udaje że nie Dzidziuni nie ma. A kwiecień może będzie trochę ciekawszy gdyś odwiedzi nas pierwszy gość i to z Polski a poza tym kolejna wizyta w przychodni dziecięcej i ostatnia wizyta u prowadzącej moją ciążę położnej.

3 uwagi do wpisu “Marcowe migawki czyli nudy na pudy.

  1. Tez tak miałam- a potem jak oddałam dzieciaka do przedszkola i zaczełam prace na pełen etat, to nieraz wyrzuty sumienia, ze za mało czasu spędzam z własnym dzieckiem i tęsnota za tymi dniami w domku z dzieckiem, ksiazką;posprzątane porządnie, staranny obiad, czas dla przyjaciół- w większości na rozmowach tel.ale zawsze.Teraz- bieg, wszystko szybko, no i zdarza sie zapomnieć oddwonic czy o urodzinach pamietac.Wszystko ma plusy i minusy- oprócz kolek i zaparć- te dziadostwo tez sie do nas przypiepszyło, szału nie było ze snem🙃Pozdrawiam.M

    Polubienie

    1. Ja sobie nie wyobrażam tego, że zostawiam malutką i idę do pracy. Czekam tylko na chwilę kiedy miną kolki (wspomagamy się kroplami) i wierzę, że będzie mimo wszystko lepiej. Ja na razie chatę mam jak po przejściu tornado ale wnioskuję z tego co napisałaś, że za chwilę będę miała czas i na ogarnięcie mieszkania. Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      1. No wiem…U nas kolki przyszły po wyjęciu sondy- wczesniak… Na początku jadło i spało- nuda😉Po półtora roku zaczęłam pracę po kilka godzin dziennie, a jak się przekonałam, że przedszkole lubi, to coraz dłużej😊Moje dziecko na mój widok uciekało, bo wszystkie dzieci zostawały dłużej, a ono nie😂Wszystko przed Tobą, oby kolki przeszły, co by się Dzidziunia nie męczyła.Trzymam kciuki!

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s