Migawki czerwcowe.

No to się w czerwcu działo…..

Czerwiec rozpoczęliśmy pobytem w Gdańsku. Wyjazd wyskoczył nam jak królik z kapelusza. Pan B. został zaproszony na spotkanie klasowe więc postanowiliśmy zmienić nasz plan (pierwszą podróż planowaliśmy po ukończeniu przez Dzidziunię sześciu miesięcy) i ruszyć do Polski.

31 maja zapakowaliśmy się do busika i pełni obaw pomknęliśmy na lotnisko. Podróż minęła zaskakująco dobrze. Dzidziunia nawet nie pisnęła w trakcie lotu. Najważniejsze, że pełna flacha była w łapkach i tylko to się liczyło.

O pobycie w Gdańsku napisałam już posta zajrzyj tutaj za który usłyszałam, że jak mi tak nie pasuje Polska i Gdańsk to mam sobie siedzieć w Szwecji. Taa bo ja już nie mogę krytykować Polski. Nie mogę też krytykować Szwecji bo zaraz słyszę, że jak mi się nie podoba to mam spadać do Polski. To w końcu co mogę krytykować? Pewnie najlepiej partnera i teściową?

Pobyt w Gdańsku minął ekspresowo. Udało mi się spotkać z grupą podobnych do mnie trolli czyli z Gdańsk Strefa Prestiżu której oddaję swoje teksty. Polecam ten portal (z boku strony jest odsyłacz to ich strony) osobom które lubią poczytać o Trójmieście i nie tylko.

Na pobyt w Gdańsku zaplanowałam sobie kilka sesji ale niestety udało mi się spotkać tylko z jedną modelką – ale za to jaką! O sesji będę pisać w oddzielnym poście.

Gdańsk to oczywiście fryzjer, zakupy i…obserwowanie zmian jakie zachodzą w moim mieście. Niestety nie zawsze na lepsze.

I oczywiście masa spacerów z Dzidziunią. Wiecie, że w tym wózku mnie wożono? Mój Tato chomikarz schował ten wózek w czeluściach piwnicy i teraz go odpicował dla wnusi. Wózek czad – te wszystkie wypasione wózki mogą się schować.

Gdańsk to niestety też niefajne rzeczy. Z powodu obrzydliwej wody w Gdańsku wylądowaliśmy z Dzidziunią u dermatologa. A podobno Gdańsk ma taką super wodę. Proponuję osobie tak twierdzącej wygotować plastikowe butelki to zobaczy co w tej wodzie siedzi.

Gdańsk to spotkania ze znajomymi. Niestety z pewnych względów wstrzymaliśmy się od kontaktów osób z dziećmi i jeszcze tak będziemy się wstrzymywać przez jakiś czas.

Do Szwecji zabraliśmy ze sobą Dziadziunia Bigosława. Czesław aż ze szczęścia podskoczył na widok Dziadziunia no ale to już inna historia. Nawet sobie nie wyobrażałam jak fajną instytucją jest taki Dziadziuś.

Z Dziadziusiem zrobiliśmy sobie dwie małe wyprawy. Jedną do Tyresö.

A drugą do Gålö – jakby ktoś nie pamiętał to pisałam o tym miejscu zajrzyj tutaj . Niestety upały i brak deszczu sprawiły, że wszędzie był zakaz rozniecania ognia i nasz grill nie wypalił. Jakby co to polecam Gålö na rodzinny wypad (fajne kąpielisko).

W czerwcu przypadła nam kolejna wizyta w przychodni. Dzidziunia właśnie przekroczyła siedem kilo.

Niestety w czerwcu dowiedzieliśmy się, że nasi znajomi z Belgradu opuszczają Szwecję i wyruszają na podbój UK. Monika i Dusko są przykładem jak bardzo Szwecja potrafi być niegościnna dla mieszkańców UE. 

Na koniec dobra ciocia Agnes postanowiła sprezentować tej fajnej parze sesję narzeczeńską.

I to by było na tyle w czerwcu.

A w lipcu m.in. sesja brzuszkowa czytelniczki mojego bloga, wypady weekendowe w poszukiwaniu nawiedzonych pałaców i wredne posty. Cała masa wrednych postów.

4 uwagi do wpisu “Migawki czerwcowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s