Nawiedzony kościółek w Värmdö.

Värmdö to wyspa należąca do sztokholmskiego archipelagu. Jest szóstą pod względem wielkości szwedzką wyspą. Na tej niewątpliwie urokliwej wyspie znajduje się równie urokliwy XV-wieczny kościółek.

Kościółek poświęcono świętemu Olafowi i jest jedynym średniowiecznym kościółem na Värmdö stąd też pewnie mówi się, że to katedra archipelagu. Pierwszy kościół który został wybudowany w tym miejscu był drewniany i tak naprawdę nie wiadomo do końca kiedy dokładnie go postawiono. Z czasem kościółek przebudowano, a raczej wybudowano na nowo z kamienia. Jego kształt jest dziwny, bardzo przysadzisty i w zasadzie nie wiadomo z której strony jest najdłuższy. Nie ma też wieży. Dzwony kościelne znajdują się w położonej nieopodal drewnianej dzwonnicy z XIX wieku (jest to trzecia z kolei dzwonnica).

O ile z zewnątrz kościół sprawia wrażenie dosyć sporego to w środku okazuje się że jest jesto to niewielki kościółek z kilkoma bocznymi kaplicami które kiedyś służyły za grobowce. W kościele znalazły wieczny spoczynek osoby z ważnych szwedzkich rodów tacy jak: admirał Johan Bagge ze swymi dwiema żonami i przedstawiciele rodziny Fleming. Jak na kościół protestancki kościół ten ma bardzo bogaty wystrój. Wzrok przyciągają cztery żyrandole. Ten przy ołtarzu to gotycki żyrandol wykonany w Flandrii. Piękne organy pochodzą z 1860 roku i zostały wykonane w Göteborgu przez słynnych Söderlingów.

Zaraz przy kościółku znajduje się XVIII-wieczny budynek dawnego sądu.

Kościółek otacza niewielki cmentarz.  Zarówno w kościele jak i na cmentarzu krążą duchy. Jeden z nich to duchowny Kallberg który żył w XIX wieku. Był to sługa boży który nie wylewał za kołnierz i lubił potrwonić pieniądze parafialne w grach hazardowych. Po śmierci szybko zaczęto go widywać w kościele. Nie tylko kościół był jego ulubionym miejscem. Duch klechy zaczął nawiedzać swojego dawnego pomocnika aż ten nie mogąc już dłużej wytrzymać postanowił przegnać natrętną zjawę. Niestety udało mu się to połowicznie. Duch przestał go nawiedzać w jego domu ale nadal straszył, a raczej straszy w kościele i na cmentarzu.

Jest tu i duch mało zamożnego parobka, który mieszkał w położonym nieopodal mająku Dragede. Parobek był strasznie chytry i dusił każdy grosz. Po śmierci został pochowany na cmentarzu przy kościele Värmdö. Tak się złożyło, że krewni którzy odziedziczyli po nim skromny majątek zapomnieli  wsadzić mu do trumny na łeb jego ulubioną czapkę. Kilka dni po pogrzebie przypadkiem na cmentarzu znalazł się były pracodawca zmarłego parobka. Idąc cmentarną alejką nagle stanął jak słup. Naprzeciw niego maszerował zmarły niedawno parobek. Włos się zjeżył na głowie mężczyzny a już prawie zawału dostał kiedy zmarły podszedł do niego i zaczął machać rękami chcąc zerwać mu z głowy jego czapkę. Na szczęście po chwili duch znikł. Niestety odtąd chciwy parobek zaczął systematycznie pojawiać się na cmentarzu i straszyć mężczyzn którzy mają na głowie czapki – chcąc odzyskać nakrycie głowy.

Źródła:

http://www.varmdoforsamling.se/varmdo-kyrka/

http://www.varmdo.se/

Petter Inedahl, Hemsökt : spökerier i Stockholms län

6 uwag do wpisu “Nawiedzony kościółek w Värmdö.

      1. Ja to ogółem za cmentarzami przepadam, a za takimi właśnie klimatycznymi, czy małymi koło jakiejś świątyni to już w ogóle! W moim rodzinnym mieście jest taki jeden, ale niemiecki z tego co pamiętam, lubię tam czasami bywać, takie dziwactwo 😀

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s