Migawki sierpniowe.

No to mamy wrzesień. Cieszę się, że tegoroczne lato trwało od maja ale smutno tak jakoś, że jeszcze dwa miesiące i znowu będzie szaro i zimno. Korzystamy więc z każdego ciepłego dnia i jeździmy, odkrywamy i zbieramy materiał na posty.

W sierpniu zaliczyliśmy kilka nowych miejscówek. Wybraliśmy się w końcu do rezerwatu Tyresta. Niestety akurat trafiliśmy na deszcz ale daliśmy radę! Tyresta nas tak zachwyciła, że jeszcze do niej wrócimy i to zaraz bo mamy zamiar zabrać do tego rezerwatu Dziadziusia Bigosława. Tyresta ma masę ścieżek i nawet jedną przystosowaną do jazdy wózkiem. Polecamy już teraz a za niedługo ukaże się relacja na blogu.

Z takich przyrodniczych tras to kolejny raz wylądowaliśmy na jednej ze ścieżek wiodących brzegiem ogromnego jeziora Mälaren. Przypadkiem przeszliśmy się nad zatoką o ciekawej nazwie Katthavet (jeszcze tam wrócimy) i po rezerwacie Grimsta (który „dotyka” jeziora Mälaren).

Nie obyło się bez wypraw śladami duchów. Zaliczyliśmy kolejny pałacyk i tajemniczy kościółek, który widziałam milion razy jadąc autostradą na lotnisko ale nigdy w nim nie byłam.

Sierpień to wyjątkowy miesiąc bo w tym miesiącu świętujemy urodziny Pana B. Zazwyczaj idziemy na sushi do naszej ulubionej suszarni.

Tym razem oprócz „suszarni” zaliczyliśmy kolację w mega lansiarskiej knajpie Patricia. Pan B. dostał zaproszenie na darmową kolację dla dwóch osób. Postanowiliśmy skorzystać z okazji – normalnie szkoda nam kasy na tego typu wyskoki. Było fajnie aczkolwiek z przygodami a na koniec okazało się, że wcale nie tak za darmo. Jedzenie niezłe ale nie za te pieniądze. Przynajmniej będę miała o czym napisać.

Niestety w sierpniu pożegnaliśmy drugą połówkę naszej znajomej pary z Serbii. Monika już się na dobre rozgościła w UK. Ma świetną pracę i chyba jest zadowolona ze zmiany. Dusko na ostatnim spotkaniu aż ręce zacierał ze szczęścia, że ucieka nadciągającej zimie – bo wiecie….w Serbii to śnieg pada przez chwilę. Dzięki Dusko odkryliśmy boską pizzerię, która może nie wygląda luksusowo ale takiej pizzy to ja dawno nie jadłam!

Z takich codziennych spraw to zaliczyliśmy wizytę u weterynarza. Czesław już chyba zapomniał jak to jest podróżować i robił wielkie problemy z wejściem do transporterka z którego u lekarza nie chciał z kolei wyleźć. Na szczęście wszystko jest ok i nawet dostał pochwałę za ładne i zdrowe zęby. Jakby ktoś chciał to mogę napisać jakiej pasty używamy.

Jeżeli chodzi o stosunki pomiędzy Czesławem a Bździągwą to zdaje się, że Czesio dopiero teraz zaakceptował to, że ma na stanie dodatkowego lokatora. Nie znaczy to, że nagle zapałał jakimś wielkim uczuciem do Dzidziuni ale czasami jak się zapomni to się o nią poociera. W każdym razie w miarę możliwości obchodzi ją szerokim łukiem. Niestety zarobił parę razy kopa (niechcący) w pyszczek więc chyba czuje respekt przed Dzidziunią.

A jeżeli chodzi o Dzidziunię to wszystko jest w jak najlepszym porządku nie licząc alergii skórnej, która kiedyś ma zniknąć. Mała jest kochana i łaskawa dla nas bo potrafi spać nawet 12 godzin więc jesteśmy wyspani. Dziadziuś tylko nie może znieść myśli, że jego wnusia jest pulpetem – zapomniał już jak ja wyglądałam. I to by było na tyle z sierpniowych ploteczek. Aaa urodziło się moje sesyjne dziecko czyli Ignacy. Cieszymy się podwójnie ponieważ Freja będzie miała kolegę.

A we wrześniu będzie się działo bo….przyjeżdża do nas Dziadziuś Bigosław czyli będziemy dużo zwiedzać. Zaliczyliśmy z Małą pierwszą imprezę urodzinową, będą sesje zdjęciowe, spotkania itd.

Jedna uwaga do wpisu “Migawki sierpniowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s