Listopadowe migawki czyli wiem że nie chcę mieć psa.

Listopad pofrunął a my mamy grudzień i….zero śniegu. Nie to, żebym tęskniła za śniegiem. Teraz jak mamy Dzidziunię i wnosimy z wózkiem syf z ulic to śnieg jest bardzo niewskazany. Do sanek jeszcze daleko więc fajnie, że nie ma śniegu.

W listopadzie wydarzyło się coś niespodziewanego – niania Czesia kupiła sobie psa. Reakcja Czesława na wizytę Niki w naszym domu była bezcenna.

Niki gościła u nas dwa razy. Za drugim razem robiliśmy za jej opiekunów. Jako smarkula chciałam mieć psa – tak po kocie bo koty zawsze na pierwszym miejscu, teraz będę po cichu liczyć na to że Freja mając kota nie będzie chciała psa. W każdym razie po zamknięciu drzwi za Niki powiedziałam Cześkowi, że już nigdy nie powiem że jest upierdliwy. Relacja Czesława z wizyt Niki już wkrótce.

W listopadzie udało mi się w końcu umówić z Pauliną (blogerką której się już nie chce pisać, a szkoda). To było zarazem spotkanie zapoznawcze z Dzidziunią, której jak widzę siedzenie w kawiarniach bardzo się podoba.

W listopadzie polecieliśmy ostatni raz w tym roku do Polski. To był bardzo krótki wypad. Trafiliśmy akurat święto 11 listopada. I szlag nas trafił że 12 listopada wszystko było pozamykane. Trafiło nas bo Dzidziunia dostała pierwszego w życiu kataru – przeziębiła się. Na szczęście apteki dyżurowały.

W Gdańsku nawet dobrze sklepów nie obskoczyłam ale fryzjera musowo.Jakby ktoś chciał namiary na super fryzjerkę to dawajcie znać. Długo szukałam i w końcu znalazłam super fryzjera.

Miałam też robić sesję zdjęciową ale klientka zrezygnowała w ostatniej chwili. Trochę zła, że bezsensu taszczyłam sprzęt zagoniłam domowników do sesji z Dzidziulką. Zzrobiłam też odrębną sesję mojemu bratu. Łukasz niedawno miał robioną przegrodę i twierdzi, że ma nowy nos więc w związku z tym musi mieć nowe foty. Skubany ma teraz najlepsze zdjęcia z Freją.

I to by było tyle. No jeszcze się pochwalę, że Freja samodzielnie siedzi i odkrywa nasze mieszkanie – tzn. awanturuje się, że chce je zwiedzać a my jej to trochę utrudniamy. Zastanawiam się czy nie zostanie po dziadkach elektrykiem bo kable to jest coś co Dzidziunia lubi najbardziej. I Smoka Edzia! Ktoś z Was może wie czy takiego smoka można gdzieś kupić?

A co w grudniu? Grudzień zapowiada się intensywnie. Już zaliczyliśmy imprezę pępkową. Na święta będziemy mieć gościa z Polski. Tak więc pewnie ruszymy śladem sztokholmskich ozdób świątecznych, zaliczymy jakieś muzeum albo i dwa i obowiązkowo będzie sesja zdjęciowa. Za tydzień mamy wizytę u pediatry i….urodziny Czesława! Aaa i pępkowe Frejki. Świąt nie obchodzimy i nie będziemy obchodzić ale komercję będziemy powoli wpuszczać – taką bez religijnych podtekstów.

3 uwagi do wpisu “Listopadowe migawki czyli wiem że nie chcę mieć psa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s