Grudniowe migawki czyli awantura o Łucję.

W końcu ten okropny rok się skończył. Tak, był okropnie ciężki. Pojawienie się Dzidziuni zmieniło wiele w moim życiu. Wiele zmieniło w relacjach z bliskimi osobami i też ze znajomymi. No ale to temat na inny post. Zastanawiałam się nad zrobieniem podsumowania rocznego ale zrezygnowałam z tego pomysłu. Myślę, że jeżeli ktoś zagląda regularnie na … Czytaj dalej Grudniowe migawki czyli awantura o Łucję.

Listopadowe migawki czyli wiem że nie chcę mieć psa.

Listopad pofrunął a my mamy grudzień i....zero śniegu. Nie to, żebym tęskniła za śniegiem. Teraz jak mamy Dzidziunię i wnosimy z wózkiem syf z ulic to śnieg jest bardzo niewskazany. Do sanek jeszcze daleko więc fajnie, że nie ma śniegu. W listopadzie wydarzyło się coś niespodziewanego - niania Czesia kupiła sobie psa. Reakcja Czesława na … Czytaj dalej Listopadowe migawki czyli wiem że nie chcę mieć psa.

Migawki październikowe czyli gdzie się szwendaliśmy po świecie.

No i mamy tzw. lipcopad. Znacie to określenie na listopad? Lipcopad jest dla tych którzy mogą sobie pomarzyć o urlopie w lipcu czyli dla singli (tak, single są dyskryminowane jeżeli chodzi o urlopy) albo dla takich co w okresie letnim mają wariactwo w pracy. O lipcopadzie usłyszałam kiedy pracowałam w szkole zaocznej - może macie … Czytaj dalej Migawki październikowe czyli gdzie się szwendaliśmy po świecie.

Migawki wrześniowe czyli jak opieprzałam młodzież.

I kolejny miesiąc za nami. Wrzesień zaczął się urodzinową imprezą naszej koleżanki. To była kolejna impreza Dzidziuni i jak zwykle nasze dziecko siedziało grzecznie (tak wiem, niedługo to się może zmienić). Na urodzinach miałam okazję zobaczyć szwedzki model wychowania dzieci czyli dzieci biegają, wrzeszczą i generalnie robią co chcą, a rodzice albo udają że nie … Czytaj dalej Migawki wrześniowe czyli jak opieprzałam młodzież.

Migawki sierpniowe.

No to mamy wrzesień. Cieszę się, że tegoroczne lato trwało od maja ale smutno tak jakoś, że jeszcze dwa miesiące i znowu będzie szaro i zimno. Korzystamy więc z każdego ciepłego dnia i jeździmy, odkrywamy i zbieramy materiał na posty. W sierpniu zaliczyliśmy kilka nowych miejscówek. Wybraliśmy się w końcu do rezerwatu Tyresta. Niestety akurat … Czytaj dalej Migawki sierpniowe.

Migawki lipcowe czyli duchy, brzuszki itd.

Można powiedzieć, że połowa lata za nami. Lato masakra. Sami zresztą wiecie, bo czy to Szwecja czy Polska czy UK to wszędzie wszystkim doskwierają upały. Nam się nie tylko upały dały we znaki, ale i ząbki które zaczęły się wyrzynać Małej Bździągwie. Na szczęście nie było tak źle jak to niektórzy opisują i mamy w … Czytaj dalej Migawki lipcowe czyli duchy, brzuszki itd.

Migawki czerwcowe.

No to się w czerwcu działo..... Czerwiec rozpoczęliśmy pobytem w Gdańsku. Wyjazd wyskoczył nam jak królik z kapelusza. Pan B. został zaproszony na spotkanie klasowe więc postanowiliśmy zmienić nasz plan (pierwszą podróż planowaliśmy po ukończeniu przez Dzidziunię sześciu miesięcy) i ruszyć do Polski. 31 maja zapakowaliśmy się do busika i pełni obaw pomknęliśmy na lotnisko. … Czytaj dalej Migawki czerwcowe.

Migawki majowe czyli zjebka za pytanie „gdzie”.

To kolejny miesiąc za nami. Melduję, że u nas wszystko dobrze. Dzidziunia chowa się zdrowo. Coraz bardziej obawiamy się, że z takim apetytem puści nas z torbami bo taki z niej pożeracz mleka. Do tego ekspresowo wyrasta z ubranek bo rośnie w oczach. Dzięki temu, że w Sztokholmie cały praktycznie maj trwało lato pakowaliśmy Dzidziunię … Czytaj dalej Migawki majowe czyli zjebka za pytanie „gdzie”.

Kwietniowe migawki czyli zaczyna się kręcić.

I kolejny miesiąc za nami. Kwiecień to oczywiście ciąg dalszy historii pt. "Dzidziunia". Mała Bździągwa jest coraz bardziej aktywna i kumata. Skończyły się również kolki (wystarczyło przestać karmić cyckiem) i normuje się sytuacja z ulewaniem. Za to coraz więcej je, chichra się i strzela fochy. Cóż "jaka mać taka nać". Pierwsza połowa kwietnia minęła nam … Czytaj dalej Kwietniowe migawki czyli zaczyna się kręcić.

Marcowe migawki czyli nudy na pudy.

Będę szczera - jeżeli ktoś się nie interesuje dzieciowymi sprawami to może sobie podarować czytanie tego postu. Pod względem atrakcji marzec był cholernie nudny. Nudny jak flaki z olejem. Co się wydarzyło w marcu? Nic! Nigdzie nie byłam i nic nie zobaczyłam. O przepraszam byłam w szpitalu, przychodni dla dzieci, w urzędzie żeby potwierdzić nazwisko … Czytaj dalej Marcowe migawki czyli nudy na pudy.