W skrócie

Lutowe migawki czyli co się dosłownie urodziło w lutym.

Ależ ten luty szybko przeminął, a tyle miałam planów….
Na luty przypadł dziewiąty miesiąc mojej ciąży. Przez całą praktycznie ciążę fizycznie czułam się fantastycznie i założyłam, że w tym ostatnim będzie podobnie. Niestety wyszło trochę inaczej. W planach miałam zwiedzenie dwóch muzeów i dwóch galerii. Koniec końców nie zwiedziłam nic. Wielki brzuch, ciągłe bieganie do toalety no i pewna niespodzianka pokrzyżowały mi nieźle plany.
To nie znaczy, że w tym lutym nic się nie działo i było nudno. Skończyliśmy w końcu ten cholerny remont i postanowiliśmy jakoś to uczcić w niewielkim gronie znajomych. Zrobiliśmy małą imprezę na której gadaliśmy o głupotach – zero poważnych tematów typu polityka czy praca. Gwiazdą imprezy oczywiście był Czesław, który pozował do zdjęć, wskakiwał na kolana i robił “fokę” na dywanie.

Wcześniej planowałam zrobić baby shower ale nagle zrobił się dziewiąty miesiąc, a ja jakaś taka ociężała i zmęczona. Stwierdziłam, że nie chce mi się stać przy garach z bolącym kręgosłupem i zapraszać dla jednej grzechotki prawie obce osoby. Nawet w pewnym momencie postanowiłam, że nic nie robię ale skończyło się na imprezie dla jednego gościa i było super!

A potem nastąpiło coś nieoczekiwanego. Dzidziunia postanowiła przyjść szybciej na świat. Czy tylko ja mam takie szczęście żeby stać na mrozie pod drzwiami szpitala z mokrym od wód płodowych tyłkiem? Przez przyspieszoną akcję niestety nie odbyliśmy kursu z karmienia o którym miałam napisać ale pal licho ten kurs i tak jest całe mnóstwo do opowiedzenia (szykujcie się na prześmiewczy post z porodówki).

Tak więc końcówka lutego to wizyty kontrolne w szpitalu i ogarnianie nowej rzeczywistości ale też pierwsze sesje zdjęciowe dzidziuni.
Co do marca to na blogu będą głównie tematy dzidziuniowe. Będzie sporo postów o ciąży, porodzie, wizytach w przychodni ale też coś o duchach i może muzeach i kolejnym, szwedzkim przysmaku. Jeszcze nie wiem czy będzie sens robić migawki marcowe. Dajcie znać co o tym myślicie.

9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: