W skrócie

Migawki marcowe.

Marzec minął i chyba w końcu można powiedzieć, że mamy wiosnę. Zegary przesunięte, dzień o wiele dłuższy więc sezon na popołudniowe spacery uważam za otwarty.

W ostatnim migawkowym poście pytałam Was czy jest sens robienia takich zestawień. Dzieje się o wiele mniej w naszym życiu od narodzin Bibułki. Przepraszam, dzieje się sporo ale nie są to rzeczy które wszystkich interesują. Na fp jednomyślnie podjęliście decyzję, że mam nadal robić zestawienia. Ok no to robię. Powoli też zbliżam się do obiecanego kilka lat temu zestawienia pięcioletniego. Tak, w tym roku minie pięć lat odkąd wylądowałam w Szwecji. Zanim do niego dojdziemy wypuszczę jeszcze kilka postów o emigracji. 

Marzec rozpoczął się odprowadzeniem Dziadka Bigosława na autobus. Wizyta tym razem przebiegła całkiem bezkolizyjnie. Prawda jest taka, że po tygodniu goście zaczynają mnie zwyczajnie denerwować. Strasznie się cieszę, kiedy ktoś nas odwiedza ale po tygodniu mam dosyć gotowania góry żarcia i wieczornego siedzenia przy komputerze. Czesiek za to uwielbia nowe towarzystwo i po odjeździe każdego z gości ma zawsze doła. 

No właśnie Czesiek….ma się doskonale ale jest niedopieszczony i ostatnio wywinął nam brzydki a raczej śmierdzący numer. Właściwie to wywinął go Panu B. Jestem pewna, że Czesiulek wkrótce podzieli się z Wami tą historią

Marzec był dla nas obfity w spotkania towarzyskie. Najpierw do Sztokholmu zawitała Gabi która prowadzi bloga – zajrzyj tutaj . Z Gabi umówiliśmy się na zapoznawczą kawę. Zapoznawczą ponieważ było to nasze pierwsze spotkanie razem z Frejką. Było fajnie i czas zleciał jak szalony. Umówiliśmy się na spotkanie za dwa tygodnie kiedy Gabi miała przylecieć służbowo do Sztokholmu. Niestety z drugiego spotkania nic nie wyszło ponieważ Gabi się rozchorowała.

Oprócz Gabi spotkaliśmy się też z Olą – moją nauczycielką szwedzkiego. Z Olą jest fajnie bo dzięki temu, że pracuje w firmie która współpracuje ze Szwecją widzimy się przynajmniej raz w roku u nas w Sztokholmie. Teraz trzymamy kciuki żeby Oli nie wypaliły plany na majówkę bo w ten sposób majówkę spędzi u nas. 

W marcu w ramach rodzinnych wyjść zaliczyliśmy kolejne dwa muzea. Tym razem padło na Muzeum Dalekiego Wschodu i Muzeum Architektury i Sztuki Współczesnej.

To drugie z jednej strony mnie rozczarowało (Architektury) a z drugiej zaciekawiło (Sztuki Współczesnej). 

O tym co mi się podobało a co mnie rozczarowało napiszę za jakiś czas.

W marcu po kilku miesiącach czekania w końcu dostałam “zaproszenie” na kolonoskopię. Uprzedzając pytania i teorie spiskowe – nic mi nie jest. Badanie przeżyłam. Post o tym badaniu-postrachu wszystkich znanych mi osób już produkuję. Uprzedzam, że zdjęć z kozetki z moim gołym tyłkiem nie będzie. 

Z fajnych rzeczy to zaplanowaliśmy kolejny (jesienią) urlop w państwie w którym jeszcze nie byliśmy.

Z dzieciowych tematów to w końcu wylazły dolne czwórki i już wyłażą górne. Nasze dziecko nie gorączkuje, nie ma sraczki i nie wyje po nocach. Słowem nie ma co słuchać opowieści rodem z horroru innych matek. Cały czas odkrywam świat matek i mam coraz bardziej mieszane uczucia co do stanu psychicznego wielu mamusiek. Nie będę się tu rozpisywać bo mam zamiar wysmarować dwa szydercze posty. Dawno nikogo nie obraziłam więc chyba czas najwyższy.

Cały czas też “walczę” z moim blogiem. Po przenosinach zniknęła większość zdjęć. Stopniowo je uzupełniam ale przez prawie pięć lat nazbierało się tego i niestety trochę to potrwa zanim bloga doprowadzę do stanu sprzed przenosin.

To by było na tyle w marcu. A co się szykuje w kwietniu? Atrakcja numer jeden to wyjazd weekendowy do Polski. Atrakcja numer dwa to wizyta u rehabilitanta. Mój nieszczęsny kręgosłup znowu daje znać o sobie. W planach mamy też zaliczenie kolejnych muzeów i nowe trasy spacerowe. I…..cieszymy się, że na szwedzką ziemię znowu zjechała Monika z Duszko. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: