W skrócie

Migawki sierpniowe czyli mammografie i inne wycieczki.

To mamy wrzesień, koniec wakacji, zmianę pogody i…świadomość że teraz właśnie powinniśmy być w Bułgarii.

W sierpniu sporo się działo. Zacznę od wyjazdu do Polski.

To był mój pierwszy samodzielny wyjazd z Freją. Im bliżej było do wyjazdu tym mocniej trzęsłam się ze strachu. Obmyślałam strategię wypakowania i pakowania bagażu na kontroli bezpieczeństwa. Czy zabrać ze sobą wózek do bramki czy oddać na bagaż i mieć nosidło? Co będzie w samolocie jeżeli Freja będzie się nudzić i zacznie się drzeć jak oparzona? Stanęło na nosidle. Na kontroli było super. Szwedzcy pracownicy są bardzo pomocni (być może ja na takich trafiam). Pod samolotem podszedł do nas Pan i sam zaproponował wniesienie bagażu (mój bagaż to było minimum). Ten Pan potem czekał na nas i zabrał naszą walizkę do autobusu na lotnisku w Gdańsku. Inny Pan starał się być pomocny w samolocie (podnosił rzeczy które Freja rozrzucała) i też proponował pomoc z bagażem. To byli oczywiście Panowie z Polski (Szwedzi też pomagają ale trzeba poprosić). Strasznie im dziękujemy!

W Gdańsku byłyśmy cały tydzień który zleciał nie wiadomo kiedy.

Do Gdańska pojechałam z myślą, że chcę dostać autograf od Pana Wojtka Cejrowskiego i oczywiście zdjęcie. Udało się i nawet mogłam z nim przez chwilę porozmawiać (Pan Wojtek kiedyś pracował w Szwecji). Za to zdjęcie wrzucone na fb usłyszałam głupie komentarze. Wiele razy powtarzałam, że trzeba czytać ze zrozumieniem. Bardzo lubię książki Pana Cejrowskiego i jego programy, a to że ma niektóre poglądy jakie ma – no to ma. Nie będę wywalać fajnych książek tylko dlatego, że w czymś się z nim nie zgadzam. Druga sprawa to go podziwiam za to, że jedzie bez ogródek po wszystkich – czy to prawica czy lewica. Jest sobą a ja bardzo sobie cenię takich ludzi. Takich którzy nie boją się mówić niewygodnej prawdy. Dzisiaj zbyt wiele jest tej poprawności, strachu żeby tylko kogoś czymś się nie urazi – takiego niewolnictwa słownego. Nie podoba Wam się, że mam fotę z Cejrowskim? Ok macie prawo ale wybaczcie – nie mam ani ochoty ani czasu na czytanie Waszych manifestów na poziomie przedszkolaka. Staram się patrzeć na ludzi, a nie na ich poglądy polityczne.

Standardowo zaliczyłyśmy z Freją zakupy na hali targowej, lody Calypso (limitowane smaki), oglądanie z moją Mamą (oczywiście bez Frejki) Seksu w wielkim mieście (to już nasza tradycja) i wizyta na Jarmarku Dominikańskim – którego nieustająco nienawidzę.

Nie byłabym sobą gdybym trochę nie ponarzekała. Chodniki i ulice w Gdańsku są coraz gorsze. Wstyd żeby tak wyglądało centrum miasta.

Ten pobyt był trochę nostalgiczny bo i te lody Calypso ale też spacery podczas których oglądałam miejsca które znikają. Kiosk z gazetami który jeszcze ostatnio był a teraz została tylko pusta dziura. Moje stare miejsce pracy czyli dawne Fashion House. Jest to jedno z dwóch moich miejsc pracy, które z przyjemnością odwiedzam. Szczegół, że w sklepach już chyba nikt z moich znajomych nie pracuje ale w biurze wciąż jest ten sam szef i koleżanki. 

Tym razem nie umawiałam się na zdjęcia. Za to spotkałam się z Malczerem który też jest fotografem. Nie widzieliśmy się ponad 10 lat a gadało nam się tak jakbyśmy widzieli się wczoraj. Obgadaliśmy wszystkich znajomych, porobiliśmy zdjęcia. Za niektóre paru znajomych się obraziło bo jak to mieliśmy czelność spotkać się bez nich. Niestety do niektórych nie dociera, że nie są pępkiem świata a ja nie mieszkam w Polsce.

Nie mogło się oczywiście obejść bez wizyty u fryzjera. Po samodzielnym dosyć mocnym obcięciu włosów w marcu znowu mam fazę na długie włosy.

Z Gdańska już wracaliśmy w trójkę bo z moim bratem. Freja była trochę niezadowolona z faktu, że nie ma dla siebie wolnego miejsca ale i tak nie było tak źle. Z Łukaszem sporo łaziliśmy i byliśmy w zupełnie nowych miejscach.

Z takich dalszych wypraw byliśmy na zamku Skokloster. Przyznam, że warto było tam pojechać drugi raz ponieważ doszły nowe wystawy, a ja lepszym aparatem mogłam zrobić porządne zdjęcia. 

Pojechaliśmy też do naszego ulubionego Tyresö i nareszcie udało mi się zwiedzić zamek.

Oprócz tych miejsc zaliczyliśmy z Panem B. ogród botaniczny Bergianska. Piękne miejsce, które odwiedzimy jeszcze nie raz.

Zwiedziliśmy również królewski pałac Rosendal w którym podobno straszy.

Ostatniego dnia sierpnia mieliśmy plan zwiedzenia słynnego sztokholmskiego kościoła. Niestety mój ostatni akumulatorek się zbiesił i nie było sensu wchodzić do środka bez aparatu. 

A na koniec coś z medycznych historii. W czerwcu minęły dwa lata od mojej mammografii i w sierpniu przypadł mi kolejny termin. Tym razem badanie było bardziej znośne. Wynik dostałam po tygodniu – wszystko gra. Badanie nie jest przyjemne ale warto sprawdzać co w tych naszych cyckach siedzi. Sprawdzajcie się dziewczyny. Lepiej “pocierpieć” chwilę niż potem cierpieć naprawdę.

Niestety przypętała mi się też jakaś alergia i czeka mnie wizyta u lekarza we wrześniu. Pytanie czy ogólny postanowi sam mnie leczyć czy skieruje mnie do dermatologa.

Tak więc we wrześniu czeka mnie wizyta lekarska, a Freję wizyta w przychodni zdrowego dziecka. Czeka mnie również wizyta w związku z wyrobieniem nowego pseudo dowodu osobistego. Pierwszego września byliśmy w Skansenie i chyba mogę już napisać posta o tym miejscu. Będziemy też zwiedzać kolejne zabytki Sztokholmu i okolic i…spełniamy moje marzenie czyli…lecimy do Toskanii i Umbrii. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: