polskie cwaniactwo,  Szwecja na co dzień

O wykorzystywaniu danych adresowych czyli apel do Pani Celiny.

Jedną z rzeczy których nienawidzę w Szwecji jest dostęp do danych osobowych. Nie ma probrolemu żeby sprwdzić gdzie to mieszka, ile zarabia a nawet za specjalną opłatą jaki ma nr pesel i długi bankowe. Powszechne jest to, że dziewczyny sprawdzają w czasie randki “stan konta” chłopaka z którym się umówiły. Najgorsze jest jednak to, że polskie (i pewnie nie tylko polskie) wspólnoty religijne bardzo chętnie wykorzystują dostęp do danych adresowych do tzw. “łapanki”.
Właśnie wróciliśmy z podróży i jak zwykle zastaliśmy górę poczty. Wśród poczty był list. Takie listy otrzymuję od jakiego czasu. Wysyła je jakiś namolny Świadek a właściwie Świadkowa Jehowy.
Pal licho, że je dostaję ale kuźwa mać nie podoba mi się, że ktoś zaczyna mnie nachodzić!
Pani Celino, nigdy nigdzie nie przejawiałam chęci wstąpienia w szeregi jakiejkolwiek wspólnoty religijnej. Proszę mnie więcej nie nachodzić i nie nękać swoimi listami które obrażają moją inteligencję. Jeżeli będę chciała poczytać Biblię to zrobię to sama. Potrafię sama interpretować teksty literackie i nie potrzebuję do tego pośredników.
Piszę to tutaj ponieważ zabrakło Pani odwagi, żeby napisać na odwrocie koperty swój adres żebym mogła Pani odpisać prywatnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: