Ostre tematy,  W skrócie

Październikowe migawki czyli w jak wyjazdy i wybory.

To będzie bardzo krótki post. Tak krótki jak szybko nam minął październik, bo minął nawet nie wiem kiedy.

Tak naprawdę to październik zaczęliśmy Toskanią, ale do Toskanii wyjechaliśmy we wrześniu i relacja z wyjazdu była w zeszłym miesiącu.

Niecałe dwa tygodnie później pakowaliśmy się znowu, bo lecieliśmy na Maltę. Nigdy więcej wyjazd po wyjeździe! Z Toskanii przywieźliśmy przeziębioną Freję i cały tydzień trzymaliśmy kciuki żeby wyzdrowiała, bo mieliśmy przecież zaraz wylot na Maltę.

Na Malcie spędziliśmy cztery dni. To był kolejny hardcorowy wyjazd. Wielkie turbulencje w samolocie podczas których sąsiad z tyłu wylał mi na głowę drinka, kłótnie, okropny nocleg z którego tylko Freja była zadowolona. To tak w skrócie. W tym wszystkim najlepsze jest to, że wróciliśmy zachwyceni Maltą i z postanowieniem, że chcemy jeszcze wrócić i zobaczyć więcej.

Zanim wyjechaliśmy na Maltę spełniliśmy obywatelski obowiązek czyli zagłosowaliśmy. Tutaj miał być mały opis, a potem cały post, ale stwierdziłam, że nie ma sensu bić głową w ścianę. Powiem jedno – podejście wielu osób po przegranej to totalne dno. Za cztery lata są kolejne wybory i kolejna szansa dla tych co nie otrzymali większości w sejmie. Mnie osobiście odrzuca kiedy widzę te wszystkie obrzydliwe komentarze osób, które jednocześnie głoszą tolerancje dla wszystkich i wszystkiego przy jednoczesnym braku szacunku dla wyboru innych osób. Staram się nie pokazywać na blogu swoich poglądów politycznych, bo moje poglądy są niesklasyfikowane. Nie lubię kiedy ktoś z góry zalicza mnie do jakieś partii. Napisałam, że jestem za aborcją tzn. że jestem lewaczką. Napisałam, że jestem na anty do przyjmowania ludzi z nie wiadomo jaką tożsamością to jestem pisiarą. Mam wyższe wykształcenie to muszę być za KO tak jakby na KO nie głosowały osoby bez wykształcenia. A wielka wykształcona pani przecież nie może zagłosować na wsioków z PSL czy ciemnogród z PiS.

Jeżeli chodzi o same wybory w Sztokholmie to jak zwykle nie obyło się bez afery. 13 października zrobiło się u nas dosyć zimno. Jechałam z Małą prawie godzinę do konsulatu. Pod konsulatem zastałyśmy sporą kolejkę. Stanęłyśmy grzecznie i czekałyśmy. Niestety nikt w konsulacie nie wpadł na to żeby wpuszczać bez kolejki rodziny z dziećmi. Nawet na hasło osób przede mną żeby nas wpuścić powiedziano nam krótko i dosadnie “nie”. Bez kolejki mogły wchodzić wyłącznie osoby niepełnosprawne.  Ciężarne też miały pewnie stać i czekać na zmiłowanie boskie. W końcu udało nam się wjechać do środka konsulatu gdzie jedna z pań z komisji która zawiadywała ruchem oświadczyła mi, że z wózkiem to ja nie wjadę do sali na której jest głosowanie. Miałam czekać aż wyjedzie na zewnątrz osoba na wózku która właśnie przebywała w sali. Czekałyśmy więc, a w między czasie do środka wjechała kolejna osoba na wózku. Freja coraz głośniej płakała i nawet zabawianie przez panie z kolejki nic nie pomagało. W sumie w kolejce spędziłyśmy ponad godzinę. Uratowała nas nauczycielka wf-u która była z grupą innych nauczycielek z Polski (były na wycieczce w Sztokholmie). Wyszła z sali do głosowania i powiedziała, że to nieprawda, że w środku nie ma miejsca i że mamy wjeżdżać. Wywołani akurat panowie zaczęli pokrzykiwać, że mamy wchodzić i że oni nas przepuszczają. Pani która nas nie chciała wpuścić…schowała się i nawet nie mruknęła słówkiem. Przykro, że zapomniała już jak sama miała małe dziecko. Gdyby nie to, że chciałyśmy się spotkać z Tatą który siedział w komisji wyborczej to odwróciłabym się na pięcie i machnęła ręką. Plusem tej awantury (w końcu nie wytrzymałam i się wydarłam) było to, że po nas zaczęli wpuszczać rodziny z małymi dziećmi. 

To tyle w październiku.

A co w listopadzie? Pierwszy raz idziemy z Bździągwą na zajęcia dla dzieci w polskim Klubiku Sztokholmskim. Ostatni raz w tym roku jedziemy do Polski. Ja z Bździągwą na dłużej więc będzie masa okazji do różnych spotkać z osobami z którymi ostatnio się nie spotkałam. Z Polski wracamy z Dziadziusiem który też u nas trochę posiedzi. Będzie więc motywacja żeby odwiedzić kolejne muzea i miejsca w Sztokholmie. I jeszcze coś…spotkania kawowe z moimi czytaczkami których nie mogę się już doczekać.

4 komentarze

  • Tadeusz

    Tak, masz dużo racji w tym co piszesz o wyborach. Zresztą nie tylko o wyborach. Twoje posty o Szwecji i podróżach są interesujące i na ogół się Żninie zgadzam.
    Też tak zauważam, że podzielilismy się jako Polacy na dwa plemiona i nie szukamy punktów wspólnych, mimo że obie strony polskiego sporu mają swoje prawdy i racje.

    Osobiście jestem symetrystą, ze wskazaniem na anty-PiS, głosowałem na PO, ale niektóre rzeczy które robił i robi PiS jednak popieram i nie rozumiem totalnej negacji wszystkiego co jest związane obecna ekipa,
    Podobnie jak Ty jestem za aborcją na życzenie do 12 tygodnia ciąży i analogicznie jak Ty jestem islamosceptykiem, doceniam fakt, że w Polsce mieszka relatywnie mało potencjalnych terrorystów. Jak ulga w porównaniu dz Szwecji….

    • Agnes Wieckowska

      Cieszę się, że jeszcze są takie osoby jak Ty (nie wiem czy nie lepiej Pan?). Przeraża mnie fanatyzm jaki panuje w Polsce – i nie chodzi mi o moherowe berety. Dzięki za ten komentarz!

  • Tadeusz

    Miało być: do Szwecji.

    A tak w ogóle to moje poglądy polityczne są bardzo proste i klarowne: jestem konserwatywno-liberalno-prawicowo-lewicowym centrystą 🙂

    W praktyce oznacza to na chwilę obecną, że w wyborach do Riksdagu głosuję na SD, a do Sejmu/Senatu na PO.

    Że to niekonsekwentne? Tak, w rzeczy samej, zgadzam się, ale tak już mam, od urodzenia :-).

  • Tadeusz

    „nie wiem czy nie lepiej Pan”

    Nie, nie, bardzo prosze piszmy sobie na ty.
    Jestem co prawda troche od ciebie starszy, mam troche ponad 50 lat, ale za to mlody duchem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: