Migawki wrześniowe czyli o drących japę gówniarzach.

Coś ten wrzesień był strasznie deszczowy w tym roku - w każdym razie w Sztokholmie. To mój pierwszy tak brzydki wrzesień w tym mieście. Irytująca sprawa, zwłaszcza jeżeli ma się mieć przez tydzień gościa z Polski. A tak się złożyło, że znowu do nas przyjechał mój Tato. A gość z Polski równa się łażenie po … Czytaj dalej Migawki wrześniowe czyli o drących japę gówniarzach.

Kociołek bałkański czyli smaki Bośni.

Kuchnia Bośni i Hercegowiny to prawdziwy kocioł bałkański. Znajdziemy w nim smaki słowiańskie i orientalne - z przewagą tych ostatnich. Jest tak dlatego ponieważ w odróżnieniu od Chorwacji, Serbii, Rumunii czy Macedonii (wkrótce i o niej napiszę) Bośnia i Hercegowina jest państwem w którym większość mieszkańców stanowią wyznawcy islamu. To kuchnia w której głównym składnikiem … Czytaj dalej Kociołek bałkański czyli smaki Bośni.

Belgrad czyli Dziunia chce zdjęcie.

Belgrad przywitał nas deszczem. Rok temu byłam tu mniej więcej o tej samej porze i była piękna, słoneczna pogoda. Teraz było zimno, ponuro i deszczowo. Aż zgrzytnęłam zębami - bo nie dość, że akcje z dziunią to jeszcze na koniec zwiedzanie w deszczu.Podobnie jak rok temu zwiedzanie Belgradu zaczęliśmy od Hramu św. Sawy. Przez ten … Czytaj dalej Belgrad czyli Dziunia chce zdjęcie.

Coś o obcierających się dziuniach czyli wyprawa do Grecji.

Jak pamiętacie z mojej opowieści o wycieczce na Bałkany - że wróciłam z niej tak zadowolona, że kilka miesięcy później zaklepałam dwie kolejne wycieczki. Jedną była Rumunia z Mołdawią i Ukrainą, a Grecja z Belgradem. Przy Grecji wahałam się czy nie pojechać lepiej na Krym - nie wiem coś mnie tam ciągnęło i szkoda, że … Czytaj dalej Coś o obcierających się dziuniach czyli wyprawa do Grecji.

Czerwcowe podsumowanie.

Czerwiec był dla nas bardzo intensywnym miesiącem. Miesiąc temu pochwaliłam się wyjazdem do Bośni. Było super! Wróciłam z rekordową ilością zdjęć. Niesamowity kraj z boskim jedzeniem i cudnymi miejscami. Nie obyło się oczywiście bez moich "akcji zrobienia z siebie idiotki", ale o tym za jakiś czas. Czerwiec obfitował w kontakty ze szwedzką służbą zdrowia - … Czytaj dalej Czerwcowe podsumowanie.

Belgradzkie smaki czyli jak chcesz przytyć to jedź do Serbii.

Bałkany kocham ponad wszystko. Na to uczucie ogromny wpływ ma fakt, że bałkańska kuchnia nie ma sobie równych. W Serbii można powiedzieć, że byłam już trzeci raz i już sobie zdążyłam wyrobić zdanie o tej kuchni. Na chwilę obecną znając już całkiem nieźle kuchnię rumuńską (w zasadzie tylko w niewielkiej części należy do Bałkan), chorwacką, … Czytaj dalej Belgradzkie smaki czyli jak chcesz przytyć to jedź do Serbii.

Słowenia czyli coś o napalonej 16-latce.

Słowenia....jak teraz sobie pomyślę o tym, że ludzie chwalą się po tego typu wycieczce, że zwiedzili jakieś państwo to chce mi się śmiać. Do Słowenii wjechaliśmy późnym popołudniem. Tego samego dnia zwiedzaliśmy przecież jeszcze Rovinj w Chorwacji. Powiem szczerze, że trochę mnie to zezłościło. Fakt, że Piran nie powala wielkością, ale przyjeżdżając wczesnym wieczorem można … Czytaj dalej Słowenia czyli coś o napalonej 16-latce.

Chorwacja czyli jak mi przytarto nosa w Dubrowniku.

Do Chorwacji wjechaliśmy wczesnym wieczorem. Jak zwykle nocowaliśmy w hotelu na jakieś pipidówce. Już na dzień dobry zaistniała sytuacja, która nie wszystkim z mojej wycieczki się spodobała. Chorwaci oświadczyli nam, że mamy zapamiętać swoje miejsca, ponieważ na śniadaniu mamy usiąść na tym samym miejscu. Nie wiem o co chodziło - może o to żeby mieć … Czytaj dalej Chorwacja czyli jak mi przytarto nosa w Dubrowniku.

Majowe spotkania i nie tylko.

Maj właściwie rozpoczął się powrotem z Belgradu o którym już wkrótce będzie pierwszy post. Zaraz po Belgradzie zaczęłam się szykować do wyjazdu do Polski. Wyjazd prawie spontaniczny. Dwa miesiące wcześniej jeden kolega z mojej klasy zapodał temat spotkania klasowego. W tym roku minęło.....dwadzieścia lat od naszej matury i dziesięć od ostatniego spotkania. Takiej okazji nie … Czytaj dalej Majowe spotkania i nie tylko.

Czarnogóra czyli o romansach pilota i akcji z niepełnosprawną.

Granicę z Czarnogórą przekroczyliśmy w tempie ekspresowym - prawie....Jak zwykle pilot zebrał nasze paszporty i powędrował do budki granicznika. Wrócił po chwili i wskazując na mnie palcem powiedział, że mam iść do budki po swój paszport. Totalnie mnie tym zaskoczył. Jak się potem okazało zrobił mi kretyński kawał. Pewnie dlatego, ponieważ nie kręciłam się wokół … Czytaj dalej Czarnogóra czyli o romansach pilota i akcji z niepełnosprawną.