Migawki czerwcowe.

No to się w czerwcu działo..... Czerwiec rozpoczęliśmy pobytem w Gdańsku. Wyjazd wyskoczył nam jak królik z kapelusza. Pan B. został zaproszony na spotkanie klasowe więc postanowiliśmy zmienić nasz plan (pierwszą podróż planowaliśmy po ukończeniu przez Dzidziunię sześciu miesięcy) i ruszyć do Polski. 31 maja zapakowaliśmy się do busika i pełni obaw pomknęliśmy na lotnisko. … Czytaj dalej Migawki czerwcowe.

O Natalii z kraju Pepićków.

Jakiś czas temu marudziłam, że w Sztokholmie ciężko o fajne modelki. Cofam to! Rok temu poznałam fantastyczną dziewczynę z Pragi. Natalia przyjechała w odwiedziny do kolegi i rzuciła hasłem na fejsie, że jest chętna na zdjęcia. Natalia to dziewczyna, która pracuje jako zawodowa modelka. To nie jest samozwańcza modelka z jakiegoś portaliku. Natalia jest profesjonalną … Czytaj dalej O Natalii z kraju Pepićków.

Drugi raz o pięknej Karolinie.

W zeszłym roku po długim okresie milczenia odezwała się mnie Basia - tutaj o sesji Basi , od słowa do słowa zgadałyśmy się, że Basia chętnie wykorzystałaby mnie jako fotografa. Miałam sfotografować na modelce biżuterię którą robi Basia. W zamian za to miałam dostać lekcję makijażu. Basia oprócz tego, że tworzy przepiękną biżuterię to jeszcze do tego … Czytaj dalej Drugi raz o pięknej Karolinie.

Jaki z brata można mieć pożytek – czyli o sesji Łukasza.

Kto ma młodsze rodzeństwo ten wie jaki to może być czasami wrzód na dupie. Ja mam takiego wrzoda od ósmego roku życia. Od ósmego roku życia moje życie jest ściśle związane z moim bratem. Byłam prawdziwą starszą siostrą, która zajmowała się swoim młodszym bratem. Pilnowałam go, karmiłam, chodziłam z nim na spacery, usypiałam, uczyłam, odprowadzałam … Czytaj dalej Jaki z brata można mieć pożytek – czyli o sesji Łukasza.

Monika Bellucci czyli o sesji pięknej Karoliny.

O Karolinie już dawno chciałam napisać ale coś mi stało na przeszkodzie. To coś to fakt, że zajrzawszy do folderu z zdjęciami Karoliny stwierdziłam, że te pierwsze już mi się nie podobają. Chodziło o to, że razem zrobiłyśmy trzy sesje, a ta pierwsza była prawie osiem lat temu. Osiem lat to sporo czasu. Oglądając zdjęcia z … Czytaj dalej Monika Bellucci czyli o sesji pięknej Karoliny.

Sesja Agi C. czyli o dziewczynie z kimonem.

Poznając partnera poznaje się również jego rodzinę - powiem wprost zyskuje się dostęp do nowych twarzy. To jest fajna zaleta związku. Agnieszkę poznałam w dniu w którym poznałam Pana B. Była to impreza urodzinowa ich dziadka. Aga wtedy miała krótkie włosy i wydała mi się taka bardzo na dystans. Spotkałyśmy się potem jeszcze kilka razy … Czytaj dalej Sesja Agi C. czyli o dziewczynie z kimonem.

Ciążowe presje czyli coś o głupich poradach.

W związku z tym, że zostałam ciężarówką jestem od kilku miesięcy zmuszana do wysłuchiwania dobrych rad cioci i wujków. Czasami pytam się o jedną rzecz np. badanie, a przy okazji muszę wysłuchać miliona rad, przestróg i zakazów. Z każdą chwilą mam tego coraz bardziej dosyć. Co chwila ktoś mi tak obrzydza ciążę, że zaczyna mi … Czytaj dalej Ciążowe presje czyli coś o głupich poradach.

Sesja Marty B. czyli o znęcaniu się nad modelką.

Podczas mojego, tygodniowego pobytu w Polsce w lipcu zeszłego roku zdążyłam zrobić aż trzy sesje zdjęciowe. Jedną z modelek była Marta, którą znalazłam na portalu dla modelek. Umówiłyśmy się bardzo szybko, ale o mały włos sesja nie doszłaby do skutku. Miałyśmy spotkać się na przystanku, ale źle wyliczyłam czas i na miejscu pojawiłam się nieco spóźniona. … Czytaj dalej Sesja Marty B. czyli o znęcaniu się nad modelką.

Grudniowe migawki czyli o bekowych sesjach ciążowych.

Już wcześniej wspomniałam, że nie będę robić rocznego podsumowania bo po pierwsze za dużo by tego było, a po drugie to dla mnie takie posty pt. "zapchaj dupę". Grudzień bardzo szybko przeleciał pomimo tego, że nie było już żadnych wyjazdów. Tradycyjnie nie obchodziliśmy świąt. Nie ulegliśmy też presji obowiązkowej imprezy w Sylwestra. Grudzień to miesiąc … Czytaj dalej Grudniowe migawki czyli o bekowych sesjach ciążowych.

Migawki październikowe czyli o pechu, ciąży i duchach.

No i kolejny miesiąc za nami. Kolejny, ponury ponieważ sztokholmska jesień w tym roku nas nie rozpieszcza. Owszem było kilka dni słonecznych i całkiem ciepłych, ale wtedy kiedy my pociliśmy się w Lizbonie. Taa Lizbona była naszym, ostatnim, wspólnym wypadem w tym w tym roku. Lizbona to po prostu bajka i mogę powiedzieć, że Barcelona to … Czytaj dalej Migawki październikowe czyli o pechu, ciąży i duchach.