Sardynia

  • Italia,  Sardynia

    Kierunek pechowa Sardynia.

    Coś ta Italia nas nie lubi… Pierwszy raz Rzym, który kojarzy mi się z pierwszą, martwą ciążą – tutaj o rzymskiej przygodzie. Drugi Toskania i Umbria, czyli notoryczne zapominanie bagaży, deszcz i mandat – tutaj o Toskanii z Umbrią w tydzień. Trzeci w Sardynii był chyba najgorszy, a zaczęło się od Freji. Niecały tydzień przed wylotem Freja się rozchorowała. W sumie zwykłe przeziębienie, które po kilku dniach jej przeszło. W sobotę w dniu wyjazdu była jak nowo narodzona. Za to mnie ścięło w samolocie, a potem do mnie dołączył Pan B. W sumie w ciągu trzech dni pokonaliśmy chorobę, ale Sardynię zwiedziliśmy na pół gwizdka. Jak zwykle wypożyczyliśmy na lotnisku…