Wieża Kaknästornet.

W Sztokholmie znajduje się kilka punktów widokowych. Jednym z nich jest wieża telewizyjna Kaknästornet. Wieża znajduje się na Ladugårdsgärdet - całkiem niedaleko od ścisłego centrum miasta. Jej nazwa nawiązuje do nazwy królewskiego gospodarstwa, które niegdyś znajdowało się w tym miejscu. Wieża ma 155 metrów wysokości (z anteną 170) i została oddana do użytku w roku 1967. … Continue reading Wieża Kaknästornet.

Belgrad czyli Dziunia chce zdjęcie.

Belgrad przywitał nas deszczem. Rok temu byłam tu mniej więcej o tej samej porze i była piękna, słoneczna pogoda. Teraz było zimno, ponuro i deszczowo. Aż zgrzytnęłam zębami - bo nie dość, że akcje z dziunią to jeszcze na koniec zwiedzanie w deszczu.Podobnie jak rok temu zwiedzanie Belgradu zaczęliśmy od Hramu św. Sawy. Przez ten … Continue reading Belgrad czyli Dziunia chce zdjęcie.

Monika i Duszko czyli polsko-serbska miłość.

Zawsze ze sobą zabieram obiektyw do portretów, ale niestety rzadko wyciągam go z torby. Za sprawą niesamowitej pary w Belgradzie "słoik" wyjęłam po raz drugi . Monikę tak jak ja prowadzi bloga. Właściwie to prowadzi dwa blogi - jeden o Maroko w którym mieszkała kilka lat, a drugi o Serbii - jej nowym domu. Napisałam do Moniki … Continue reading Monika i Duszko czyli polsko-serbska miłość.

Arbottna czyli o pałacu którego nikt nie chciał kupić

Wyspa Muskö oprócz bazy wojskowej i niesamowitego tunelu posiada jeszcze inne perełki. Jedną z nich jest mały, zapomniany pałacyk. Gdzieś tak w połowie wyspy znajduje się stare gospodarstwo Arbottna. Jego historia podobno sięga jeszcze czasów Wikingów. Niestety nie zachowały się źródła dzięki którym wiadomo by było jak wyglądała stara osada. III wojna północna nieźle dała w … Continue reading Arbottna czyli o pałacu którego nikt nie chciał kupić

Coś o obcierających się dziuniach czyli wyprawa do Grecji.

Jak pamiętacie z mojej opowieści o wycieczce na Bałkany - że wróciłam z niej tak zadowolona, że kilka miesięcy później zaklepałam dwie kolejne wycieczki. Jedną była Rumunia z Mołdawią i Ukrainą, a Grecja z Belgradem. Przy Grecji wahałam się czy nie pojechać lepiej na Krym - nie wiem coś mnie tam ciągnęło i szkoda, że … Continue reading Coś o obcierających się dziuniach czyli wyprawa do Grecji.

Rzym praktycznie czyli co, gdzie i jak.

Rzym - Wieczne Miasto taa mogłoby się wydawać, że to miasto wiecznego chaosu. Rzym posiada dwa lotniska - Ciampino i Fiumicino. My akurat korzystaliśmy z tego mniejszego czyli Ciampino. Lotnisko jest niewielkie, ale dzięki temu nie ma na nim gigantycznych kolejek do nadania bagażu, czy przy kontroli bezpieczeństwa. Wszystko przebiega szybko i sprawnie. Niestety ma też … Continue reading Rzym praktycznie czyli co, gdzie i jak.

Czerwcowe podsumowanie.

Czerwiec był dla nas bardzo intensywnym miesiącem. Miesiąc temu pochwaliłam się wyjazdem do Bośni. Było super! Wróciłam z rekordową ilością zdjęć. Niesamowity kraj z boskim jedzeniem i cudnymi miejscami. Nie obyło się oczywiście bez moich "akcji zrobienia z siebie idiotki", ale o tym za jakiś czas. Czerwiec obfitował w kontakty ze szwedzką służbą zdrowia - … Continue reading Czerwcowe podsumowanie.

Cluj Napoca – pępek Siedmiogrodu.

Kolejnym miastem Siedmiogrodu - wcześniej pisałam o Oradea - tutaj o Oradea , które odwiedziłam jest Cluj-Napoca. O tym mieście mówi się, że jest pępkiem Siedmiogrodu.To bardzo stare miasto położone pośród wzgórz. Jego strategiczne położenie zostało wykorzystane przez rzymski legion, który w II wieku założył tu kolonię - Napoca. Taa a Rumunie kochają przypominać o tym, … Continue reading Cluj Napoca – pępek Siedmiogrodu.

Belgradzkie smaki czyli jak chcesz przytyć to jedź do Serbii.

Bałkany kocham ponad wszystko. Na to uczucie ogromny wpływ ma fakt, że bałkańska kuchnia nie ma sobie równych. W Serbii można powiedzieć, że byłam już trzeci raz i już sobie zdążyłam wyrobić zdanie o tej kuchni. Na chwilę obecną znając już całkiem nieźle kuchnię rumuńską (w zasadzie tylko w niewielkiej części należy do Bałkan), chorwacką, … Continue reading Belgradzkie smaki czyli jak chcesz przytyć to jedź do Serbii.

Kasia i spółka w kratkę.

Wiecie, że robienie zdjęć znajomym jest mega stresujące? Jest bardziej stresujące od robienia zdjęć ślubnych. Z drugiej strony to fajna okazja do spotkania się - a jaka może być z tego frajda! Dwa lata temu niespodziewanie odezwała się do mnie moja koleżanka z podwórka. Zapragnęła zafundować sobie i swojej rodzince sesję zdjęciową. Już kiedyś pytała … Continue reading Kasia i spółka w kratkę.