Jak to Wyjcowy Zasraniec z nami zamieszkał – opowieść Czesława.

To ja Czesław Wspaniały pierwszy wiedziałem o tym, że coś się zalęgło w brzuchu Kościstej. Tak wiem, już o tym wspominałem ale nie zawadzi przypomnieć co nie? No ale o tym, że wiedziałem, że to coś wylezie szybciej z brzucha Kościstej to już chyba nie wspominałem? Któregoś wieczoru jak zwykle położyliśmy się z Kościstą spać. To … Czytaj dalej Jak to Wyjcowy Zasraniec z nami zamieszkał – opowieść Czesława.

O dziadku z Somalii czyli jak ze Szwecji wypływają pieniądze.

Jakiś czas temu w Szwecji wybuchł skandal związany z książeczkami dla dzieci. Pisałam o tym w poście zajrzyj tutaj . Przypomnę z grubsza, że chodziło o to, że książeczki propagują poligamię i zakrywanie się od stóp do głów. Jestem z natury dociekliwą i upartą osobą więc postanowiłam sama się przekonać o co chodzi z tymi książeczkami. … Czytaj dalej O dziadku z Somalii czyli jak ze Szwecji wypływają pieniądze.

Poród w Szwecji czyli o akcji rodem z amerykańskiego filmu.

"Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach..." ten cytat idealnie pasuje do moich porodowych planów. W końcu u mnie zawsze musi się coś dziać. Ci co przeczytali mój post o prowadzeniu ciąży zajrzyj tutaj  wiedzą, że na początku marca miałam ustalony termin cesarki. Szesnastego lutego postanowiliśmy z Panem B. zrobić sobie wieczór filmowy. Akurat … Czytaj dalej Poród w Szwecji czyli o akcji rodem z amerykańskiego filmu.

Nawiedzony kościół – Munsö.

W północnej części wyspy Ekerö znajduje się wioska o nazwie Munsö. Właściwie to północna część wyspy Ekerö nosi nazwę Munsö. W Munsö które jest główną wioską północnej części Ekerö znajduje się osobliwy kościółek. Kościółek osobliwy jest pod wieloma względami. Pierwszy z nich rzuca się od razu w oczy. To architektura tego obiektu. Tego typu kościołów w Szwecji jest … Czytaj dalej Nawiedzony kościół – Munsö.

Marcowe migawki czyli nudy na pudy.

Będę szczera - jeżeli ktoś się nie interesuje dzieciowymi sprawami to może sobie podarować czytanie tego postu. Pod względem atrakcji marzec był cholernie nudny. Nudny jak flaki z olejem. Co się wydarzyło w marcu? Nic! Nigdzie nie byłam i nic nie zobaczyłam. O przepraszam byłam w szpitalu, przychodni dla dzieci, w urzędzie żeby potwierdzić nazwisko … Czytaj dalej Marcowe migawki czyli nudy na pudy.

Jaki z brata można mieć pożytek – czyli o sesji Łukasza.

Kto ma młodsze rodzeństwo ten wie jaki to może być czasami wrzód na dupie. Ja mam takiego wrzoda od ósmego roku życia. Od ósmego roku życia moje życie jest ściśle związane z moim bratem. Byłam prawdziwą starszą siostrą, która zajmowała się swoim młodszym bratem. Pilnowałam go, karmiłam, chodziłam z nim na spacery, usypiałam, uczyłam, odprowadzałam … Czytaj dalej Jaki z brata można mieć pożytek – czyli o sesji Łukasza.

Junibacken czyli wizyta w świecie bajkowych postaci.

Jaka postać najbardziej kojarzy się ze Szwecją? Moim zdaniem jest to Astrid Lindgren. To jedna z moich ukochanych autorek książek, która w Sztokholmie ma swoje muzeum - właściwie jest to muzeum poświęcone jej twórczości.To muzeum to Junibacken. Muzeum znajduje się na przepięknej wyspie Djurgården praktycznie w samym centrum Sztokholmu. Junibacken powstało z inicjatywy Staffana Götestam - reżysera, … Czytaj dalej Junibacken czyli wizyta w świecie bajkowych postaci.

Szkoła dla ciężarówek.

Wszyscy wiedzą jak wyglądają szkoły rodzenia - chyba nie ma osoby, która by nie widziała amerykańskiego filmu w którym są sceny ze szkoły rodzenia. Z takim właśnie obrazem zapisałam się na kurs rodzenia, który jak się okazało z tą filmową miał się jak pięść do nosa. Gdzieś tak na początku drugiego trymestru położna zaczęła wspominać … Czytaj dalej Szkoła dla ciężarówek.

O szwedzkich imionach.

Chyba każda dziewczyna wyobraża sobie jak na imię będą miały jej dzieci. Nawet ja - chociaż zakładałam, że być może nie będę miała dzieci, myślałam o tym jakie imię mogłoby mieć moje dziecko. Z reguły myśli się o imieniu które miło się kojarzy. To może być imię ulubionej aktorki czy aktora, ukochanego dziadka albo babci, a … Czytaj dalej O szwedzkich imionach.

Ciąg dalszy o prowadzeniu ciąży w Szwecji.

Co było dalej u położnej? W zasadzie to nic. Od połowy ciąży wizyty zaczęły być co trzy tygodnie, a od ósmego miesiąca co dwa tygodnie. Na każdej wizycie położna mierzyła mi ciśnienie i podpinała pod śmieszny aparat żeby posłuchać bicia serca malutkiej. Gdzieś tak w siódmym miesiącu zaczęła mi za każdym razem mierzyć poziom stężenia … Czytaj dalej Ciąg dalszy o prowadzeniu ciąży w Szwecji.