Kociołek bałkański czyli smaki Bośni.

Kuchnia Bośni i Hercegowiny to prawdziwy kocioł bałkański. Znajdziemy w nim smaki słowiańskie i orientalne - z przewagą tych ostatnich. Jest tak dlatego ponieważ w odróżnieniu od Chorwacji, Serbii, Rumunii czy Macedonii (wkrótce i o niej napiszę) Bośnia i Hercegowina jest państwem w którym większość mieszkańców stanowią wyznawcy islamu. To kuchnia w której głównym składnikiem … Czytaj dalej Kociołek bałkański czyli smaki Bośni.

Budapeszt czyli dziunia obciera się o…

Jadąc przez Serbię w kierunku granicy z Węgrami nasza pilotka nagle oznajmiła, że możemy za niewielką opłatą dodatkowo zaliczyć nocne zwiedzanie Budapesztu. Większość autobusu zaakceptowała ten pomysł - i tak mieliśmy spory zapas czasu, ponieważ do Polski mieliśmy dojechać rano. Tak sobie myślę że to był kolejny, lewy interesik cwanej pilotki. Z Belgradu mogliśmy wyjechać … Czytaj dalej Budapeszt czyli dziunia obciera się o…

O sesji eterycznej Oli.

W maju byłam w Polsce cały tydzień i postanowiłam wykorzystać ten czas na zdjęcia. Moja koleżanka Basia podsunęła mi profil prześlicznej blondyneczki. Postanowiłam do niej napisać i...udało się. Umówiłyśmy się pod Wydziałem UG - i dobrze, ze akurat w tym miejscu, ponieważ w tłumie nie rozpoznałabym dziewczyny. Ola to kameleon - czyli ktoś to potrafi … Czytaj dalej O sesji eterycznej Oli.

Podsumowanie lipcowe czyli jak spotkałam fankę Czesława.

Lipiec upłynął pod znakiem wyjazdu do Gdańska, niespodziewanych spotkań i sesji zdjęciowych. Ale od początku. Wiele osób jest zdziwionych tym, że tak często pojawiam się w Polsce. A dlaczego mam nie korzystać z tego, że mam bilety za 40 zeta? Że lot do Gdańska to tylko 50 minut i czy to jest takie dziwne, że … Czytaj dalej Podsumowanie lipcowe czyli jak spotkałam fankę Czesława.

Chorwacja praktycznie czyli co gdzie i jak.

Chorwację zaliczyliśmy dwa lata temu więc od razu zaznaczam, że ceny od tego czasu mogły się trochę zmienić. Do Chorwacji przylecieliśmy samolotem - tak nawiasem trzeba mieć nierówno pod sufitem, żeby taki kawał tłuc się samochodem (możecie się za to obrazić, ale ja tak uważam i koniec). Do wyboru mieliśmy kilka destynacji ale stwierdziliśmy, że lecimy … Czytaj dalej Chorwacja praktycznie czyli co gdzie i jak.

Wieża Kaknästornet.

W Sztokholmie znajduje się kilka punktów widokowych. Jednym z nich jest wieża telewizyjna Kaknästornet. Wieża znajduje się na Ladugårdsgärdet - całkiem niedaleko od ścisłego centrum miasta. Jej nazwa nawiązuje do nazwy królewskiego gospodarstwa, które niegdyś znajdowało się w tym miejscu. Wieża ma 155 metrów wysokości (z anteną 170) i została oddana do użytku w roku 1967. … Czytaj dalej Wieża Kaknästornet.

Belgrad czyli Dziunia chce zdjęcie.

Belgrad przywitał nas deszczem. Rok temu byłam tu mniej więcej o tej samej porze i była piękna, słoneczna pogoda. Teraz było zimno, ponuro i deszczowo. Aż zgrzytnęłam zębami - bo nie dość, że akcje z dziunią to jeszcze na koniec zwiedzanie w deszczu.Podobnie jak rok temu zwiedzanie Belgradu zaczęliśmy od Hramu św. Sawy. Przez ten … Czytaj dalej Belgrad czyli Dziunia chce zdjęcie.

Monika i Duszko czyli polsko-serbska miłość.

Zawsze ze sobą zabieram obiektyw do portretów, ale niestety rzadko wyciągam go z torby. Za sprawą niesamowitej pary w Belgradzie "słoik" wyjęłam po raz drugi . Monikę tak jak ja prowadzi bloga. Właściwie to prowadzi dwa blogi - jeden o Maroko w którym mieszkała kilka lat, a drugi o Serbii - jej nowym domu. Napisałam do Moniki … Czytaj dalej Monika i Duszko czyli polsko-serbska miłość.

Arbottna czyli o pałacu którego nikt nie chciał kupić

Wyspa Muskö oprócz bazy wojskowej i niesamowitego tunelu posiada jeszcze inne perełki. Jedną z nich jest mały, zapomniany pałacyk. Gdzieś tak w połowie wyspy znajduje się stare gospodarstwo Arbottna. Jego historia podobno sięga jeszcze czasów Wikingów. Niestety nie zachowały się źródła dzięki którym wiadomo by było jak wyglądała stara osada. III wojna północna nieźle dała w … Czytaj dalej Arbottna czyli o pałacu którego nikt nie chciał kupić

Coś o obcierających się dziuniach czyli wyprawa do Grecji.

Jak pamiętacie z mojej opowieści o wycieczce na Bałkany - że wróciłam z niej tak zadowolona, że kilka miesięcy później zaklepałam dwie kolejne wycieczki. Jedną była Rumunia z Mołdawią i Ukrainą, a Grecja z Belgradem. Przy Grecji wahałam się czy nie pojechać lepiej na Krym - nie wiem coś mnie tam ciągnęło i szkoda, że … Czytaj dalej Coś o obcierających się dziuniach czyli wyprawa do Grecji.