Wyprawa na Bałkany czyli czy singielka może sama jechać na wycieczkę cz.I.

Właśnie na fali medialnej popularności płynie historia Magdaleny - turystki z Egiptu. Nie wiem jak Wy, ale ja już boję się otworzyć lodówkę żeby mi jakaś rewelacja na temat Magdy z niej nie wyskoczyła. Tak nawiasem to co chwila jest jakaś Magda na topie - jak sama nie zginie to kogoś zamorduje. Jakiś czas temu … Continue reading Wyprawa na Bałkany czyli czy singielka może sama jechać na wycieczkę cz.I.

Pałac w Rosersberg czyli o czarnych mszach i lożach masońskich.

Rosersberg to małe, gminne miasteczko, które leży niedaleko Sztokholmu (na północ) i należy do komuny Sigtuna. Znajduje się tutaj całkiem ładny pałac.  Pałac został zbudowany w latach 1634-1638 przez królewskiego skarbnika - Gabriela Bengtsson Oxenstierna. Jego nazwa pochodzi od rodu matki Gabriela - Trzech Róż. W XVIII wieku zamek przeszedł w ręce królewskie. Otrzymał go książę Karol - … Continue reading Pałac w Rosersberg czyli o czarnych mszach i lożach masońskich.

Podsumowanie kwietnia czyli o polskich sprzątaczkach i zaproszeniach religijnych.

Wczoraj czytałam post mojej koleżanki z Klubu Polki na Obczyźnie i naszła mnie pewna refleksja. Pomyślałam sobie, że trochę odeszłam od mojego, pierwotnego założenia, że blog ma być relacją dla znajomych z tego co u mnie słychać. Blog powstał z mojego lenistwa (wtedy jeszcze nie wiedziałam ile takie pitolenie zajmuje czasu) - nie chciało mi … Continue reading Podsumowanie kwietnia czyli o polskich sprzątaczkach i zaproszeniach religijnych.

Oradea – czyli o miastach Siedmiogrodu część I.

Tak naprawdę swoją przygodę z Rumunią miałam zacząć od innego regionu tego przepięknego państwa. Wyszło jak zwykle w moim przypadku czyli na opak. Zaczęłam nie tak jak planowałam czyli od południa, ale od północy i to takiej mocno okrojonej. Niestety patrząc teraz z perspektywy podróżnika na własną rękę mogę powiedzieć, że na wycieczce zorganizowanej widzi … Continue reading Oradea – czyli o miastach Siedmiogrodu część I.

Pan Czesław jest chory.

Tak tak w końcu udało mi się dorwać do tego ustrojstwa. Słyszałem, że bardzo Wam się podobała moja, pierwsza opowieść. Koścista mówiła, że statystyki jej ładnie skoczyły, ale godisa mi menda nie dała - a ja się tak napracowałem. No nie wiem, może jej za karę nasikam na torebkę. Dzisiaj to tak w ogóle chcę … Continue reading Pan Czesław jest chory.

Dlaczego Europejki/Amerykanki uważane są za szony* – czyli coś ubieraniu się w krajach Islamu.

Ostry tytuł, co?  I założę się, że teraz wiele/wielu z Was zgrzyta zębami - jak ja tak mogłam napisać?  Ano mogłam 🙂 Jak już wiecie z wpisu o smakach Magrebu - tutaj zajrzyj , pod koniec marca byliśmy w Maroko. To była nasza druga wyprawa do kraju w którym panują inne zasady. Powiem szczerze, że obawiałam się … Continue reading Dlaczego Europejki/Amerykanki uważane są za szony* – czyli coś ubieraniu się w krajach Islamu.

O tym jak Pani Pałacu Årsta dostała od męża siarczysty policzek – z cyklu historie z dreszczykiem.

Jadąc na południe od Sztokholmu i kierując się na Nynäshamn po drodze mija się niewielki pałacyk Årsta. Pałac jest praktycznie niewidoczny - zasłonięty drzewami i to co większość widzi to pola golfowe, które zresztą przyciągają tu wielu amatorów tego sportu (również z zagranicy).  Pałac Årsta został wybudowany w drugiej połowie XVII wieku przez admirała Claes Hansson Bielkenstierna. … Continue reading O tym jak Pani Pałacu Årsta dostała od męża siarczysty policzek – z cyklu historie z dreszczykiem.

Marokańskie smaki czyli o magicznej kuchni Maghrebu.

Od razu uprzedzam, że nie jestem znawcą kuchni marokańskiej - niestety przez tydzień nie spróbowałam wszystkich specjałów tej bardzo jakby nie  było przepysznej kuchni. Jadąc do Maroko nastawiałam się na naprawdę dobre jedzenie...i nie myliłam się. Przyznam się, że pod koniec wyjazdu tęskniłam już za swojskim kartoflem ze śledziem (tak po kaszubsku), ale kuchnia marokańska … Continue reading Marokańskie smaki czyli o magicznej kuchni Maghrebu.

Kochajmy zamachowców naszych.

Miało być o jedzeniu ale ze względu na mojego wkurwa o jedzeniu będzie potem. Wkurw (jeżeli czyjeś delikatne, arystokratyczne uszęta razi mój jakże wulgarny wkurw to niech nie czyta - obędę się bez jego atencji) został wywołany tym co się stało w piątek i tym co się dzieje teraz na tablicach ludzi których znam albo … Continue reading Kochajmy zamachowców naszych.

Ciąg dalszy wyprawy czyli jak ukraiński przewodnik może wciskać kity.

Tak jak Wam wcześniej opowiadałam - tutaj  do Odessy dotarliśmy późno w nocy. Zanim jeszcze dotarliśmy zafundowano nam toaletę w polu czy co to było. Zafundowano ponieważ było tam tak ciemno i nie wiadomo było gdzie człowiek może nogą wleźć, a do tego wszyscy byli nieludzko zmęczeni i marzyli tylko o tym żeby zrobić siku … Continue reading Ciąg dalszy wyprawy czyli jak ukraiński przewodnik może wciskać kity.