Czesio - kot

Pozdrowienia z nieba.

Miauuu! No chciałem się z Wami pożegnać. No tak wyszło, że postanowiłem się przeprowadzić. Koścista i Sklerotyk mają Wyjcową więc mogę ich spokojnie zostawić i w końcu zamieszkać na swoim. No ile można ich niańczyć?

Decyzję podjąłem już jakiś czas temu. Teraz to nawet trochę żałuję bo Wyjcowa zaczęła jeść szyneczkę i nawet chce się ze mną podzielić. Kto by uwierzył, że będzie mi dawać swoją kanapkę? Koścista oczywiście pilnuje i stęka, że ja nie mogę jeść człowieczego jedzenia ale Wyjcowa robi co chce, a Koścista jej na to pozwala. Kochana ta moja rodzinka. Pomijam momenty kiedy Wyjcowa nie może wyrobić z tym swoim kuprem i siada mi na pyszczku. Nie wspomnę o tym, że niby mnie głaszcze i poklepuje a potem ciach wyrywa kupę kłaków. No przyznaję się, że parę razy przyłożyłem jej z łapy i nawet się biedaczka popłakała.

Będzie mi strasznie brakować Kościstej. Mrrrr jak ona wspaniale grzeje w nocy. 

O czym to ja miałem….a o mojej przeprowadzce. Tak się jakoś kiepsko czułem od jakiegoś czasu. Nie chciałem martwić Kościstej bo ona zaraz wszystko przeżywa więc siedziałem cicho. Myślę, że wytrzymałbym jeszcze trochę z nimi ale ostatnio wystrzelili z wyjazdem do Dziadziusia Bigosława i oddali mnie to Babci Piwko. Wcześniej jeszcze podsłuchałem, że planują dwa wyjazdy. Stwierdziłem, że nie będę im już głowy zawracał i miauknę im o swoich planach. Koścista źle to przyjęła. Biedna płacze nonstop i zastanawia się dlaczego postanowiłem się wyprowadzić. Wie, że w nowym miejscu będzie mi dobrze ale powiedziała, że będzie za mną strasznie tęsknić. No ale co ja mam zrobić że się źle czuję? Muszę odpocząć bo taki ostatnio zmęczony się zrobiłem. W moim nowym domu jest pełno fajnych kociczcek. Podobno mają mi z powrotem nadmuchać moje wydmuszki więc sobie pobrykam i nadrobię te wszystkie lata. Powiem Wam, że mam być zdrowy jak rydz tylko niestety to jest bardzo daleko i nie będę miał za bardzo jak wrócić do Kościstej. Tam też nie ma internetu a zresztą ja będę taki zajęty, że nie będę miał czasu na pitolenie o zadku myszycy. Muszą mi tylko tego raka usunąć i będzie git bo ta astma to przecież szczurzuś.

Aaaa wiecie zrobiłem na koniec prezent Kościstej. Sklerotyk tak trochę mało się ucieszył z faktu, że dbam o Kościstą ale on jest niewdzięcznik i nie ma co z nim gadać. Chociaż też przeżywa moją wyprowadzkę więc nie jest taki zły. To wiecie co zrobiłem za prezent? Sklerotyk trzymał pod swoim biurkiem takie stare kapcie. Koścista wiecznie się wszczurzała o te śmierdziele. To na koniec wiedząc, że za chwilę już mnie tu nie będzie i Sklerotyk może mi naszczurzyć siadłem na tych kapciach i zrobiłem do nich całą baterię kiełbasek. Ach jaki smrodek się rozniósł… Sklerotyk to nawet oskarżył Wyjcową, że znowu coś zmalowała w pieluszce. No ale jak zwykle Koścista zwąchała co i jak i z satysfakcją wyciągnęła kapciochy spod biurka. Szybko je wywaliła do śmieci. Miauuu a jaką minę zadowoloną miała. Za to Sklerotyk obraził się na kilka dni. 

Miauuu! W sumie to miałem w planach jeszcze kilka pościków, mrrrauuu nawet może książkę bym napisał ale wybaczcie mam inne plany. Tak wiem, mam tylko niecałe 10 lat i jestem kotem w kwiecie wieku. No ale co ja poradzę, że ten rak mi się przypętał i muszę z nim zrobić porządek? Ja nawet Kościstej mruczałem, żeby przygarnęła jakiegoś mojego krajana ale powiedziała, że jestem jedyny w swoim rodzaju i nikt mnie nigdy nie zastąpi. Kochana ta moja Koścista…

To trzymajcie się i nie martwcie się o mnie bo podobno w kocim niebie jest najwspanialej na świecie.

p.s. a może jednak przygarną tę łazęgę co przez chwilę była u drugiej babci. 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: