Szwecja na co dzień

Mammografia czyli historie rodem z horroru.

W życiu kobiety przychodzi taki dzień w którym musi zacząć sprawdzać pewne części ciała. Kończymy 40-tkę i dostajemy zaproszenie na fantastyczne badanie które oznacza, że zaczyna nam się próchno sypać z tyłka.
Kilka miesięcy po 40-tych urodzinach dostałam zaproszenie na mammografię. Nie powiem żeby mnie to ucieszyło – świadomość przejścia przez wcale nie fajne badanie nie napawała mnie optymizmem. Pal licho już te 40 lat. Ale jak trzeba to trzeba – ja akurat nie uznaję taktyki, że lepiej nie wiedzieć.
W Szwecji rtg piersi jest wykonywane za darmo. W samym Sztokholmie jest całe mnóstwo klinik oferujących to badanie. Ja dostałam zaproszenie do centrum biustu w samym centrum Sztokholmu. Zaproszenie oczywiście na konkretny dzień i godzinę.

Przychodnia całkiem przyjemna.

Trochę mi się chciało śmiać z sytuacji, ponieważ akurat był u nas mój Tato dla którego te tematy są trochę niezręczne. Było to zabawne ponieważ chcąc nie chcąc musiał z nami pojechać do kliniki. Faktycznie było śmiesznie kiedy siedzieliśmy w poczekalni w której były same baby. Ja się tylko trochę dziwnie czułam ponieważ byłam jedyną “młodą” osobą  w gronie starszych pań. Trochę też się denerwowałam samym badaniem. Od Mamy wiedziałam, że to badanie nie należy do przyjemnych. Taa jak się okazało Mama i tym razem miała rację.

W końcu przyszła moja kolej. Zaproszono mnie do pomieszczenia w którym stało urządzenie przypominające odwrócone imadło. Bardzo miła pani zrobiła ze mną krótki wywiad i kazała się rozebrać do pasa. Następnie kazała mi stanąć przy urządzeniu i zaczęła mi układać cycka na szybie. Trochę mnie to rozbawiło bo układała i układała, ale szybko przestało mnie to bawić kiedy zaczęła się obniżać górna szyba. To już nie było śmieszne kiedy mój cycek został praktycznie zmiażdżony, a ja ledwo oddychałam. A najgorsza była świadomość, że czeka mnie jeszcze zabawa z drugim. Przy drugim zaczęłam sobie wyobrażać co by było gdyby nagle wysiadł prąd, albo było jakieś spięcie albo atak terrorystyczny. Jak ja bym się wydostała z tej diabelskiej machiny – z wyrwanym cyckiem? Na szczęście badanie się skończyło, a ja się zaczęłam zastanawiać jak to wygląda w przypadku małych cycków? Co w momencie kiedy nie ma czego wyłożyć na blat? W każdym razie badanie jest do przejścia – w każdym razie jest nieporównywalnie bardziej znośne od takiego  borowania zęba na żywca.
A na koniec dowalił mi mój Tato mówiąc że w tej poczekalni to same stare baby były – znaczy się, że ja też? Młodzieniaszek się znalazł!
ps. wyniki przyszły po niecałych dwóch tygodniach – na szczęście w porządku. Następne bliskie spotkanie z imadłem za dwa lata.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: