Grudniowe migawki czyli awantura o Łucję.

W końcu ten okropny rok się skończył. Tak, był okropnie ciężki. Pojawienie się Dzidziuni zmieniło wiele w moim życiu. Wiele zmieniło w relacjach z bliskimi osobami i też ze znajomymi. No ale to temat na inny post. Zastanawiałam się nad zrobieniem podsumowania rocznego ale zrezygnowałam z tego pomysłu. Myślę, że jeżeli ktoś zagląda regularnie na … Czytaj dalej Grudniowe migawki czyli awantura o Łucję.

W szwedzkiej przychodni dla zdrowego dziecka.

Mija prawie rok jak Frejka jest z nami na świecie. Chciałam poczekać do pełnego roku żeby opisać jak wygląda tutaj służba zdrowia dla dzieci, ale w międzyczasie wydarzyło się parę rzeczy - nam i naszym znajomym więc postanowiłam przyspieszyć z tym postem. Najpierw przypomnę post w którym to opisałam wizytę pielęgniarki w naszym domu zajrzyj tutaj … Czytaj dalej W szwedzkiej przychodni dla zdrowego dziecka.

O zbokach ginekologach i sadystkach ginekolożkach.

Pan B. uważa, że każdy ginekolog (o ile nie jest kobietą) to zbok bo czy normalnego faceta nie ruszy widok rozłożonych na fotelu nóg? Nie ruszy ale tylko geja. Zawsze na ten tekst uśmiechałam się lekceważąco ponieważ po pewnych przejściach u pań lekarek bardziej doceniałam delikatność panów ginekologów. A że krowa tylko nie zmienia zdania … Czytaj dalej O zbokach ginekologach i sadystkach ginekolożkach.

Ciąg dalszy o prowadzeniu ciąży w Szwecji.

Co było dalej u położnej? W zasadzie to nic. Od połowy ciąży wizyty zaczęły być co trzy tygodnie, a od ósmego miesiąca co dwa tygodnie. Na każdej wizycie położna mierzyła mi ciśnienie i podpinała pod śmieszny aparat żeby posłuchać bicia serca malutkiej. Gdzieś tak w siódmym miesiącu zaczęła mi za każdym razem mierzyć poziom stężenia … Czytaj dalej Ciąg dalszy o prowadzeniu ciąży w Szwecji.

U szwedzkiej położnej część I.

Pewnie jesteście ciekawi (albo i nie) jak to jest z tą moją ciążą. Jak dotąd nie zmieniłam zdania i nie zamierzam bawić się w parentingowy szajs, ale....mogę co nie co opowiedzieć o tym, jak w Szwecji wygląda opieka położnicza. Zacznijmy od początku. Pewnego dnia zaczynamy podejrzewać, że jesteśmy w ciąży. Robimy sobie test który potwierdza nasze … Czytaj dalej U szwedzkiej położnej część I.

Mammografia czyli historie rodem z horroru.

W życiu kobiety przychodzi taki dzień w którym musi zacząć sprawdzać pewne części ciała. Kończymy 40-tkę i dostajemy zaproszenie na fantastyczne badanie które oznacza, że zaczyna nam się próchno sypać z tyłka. Kilka miesięcy po 40-tych urodzinach dostałam zaproszenie na mammografię. Nie powiem żeby mnie to ucieszyło - świadomość przejścia przez wcale nie fajne badanie … Czytaj dalej Mammografia czyli historie rodem z horroru.