Ostre tematy,  Pitolenie o dupie Maryni,  Szwecja

Antypost do moich postów – po pięciu latach w Szwecji.

Chciałam napisać posta, który podsumuje moje pięć lat życia w Szwecji. Zaczęłam od przeglądu moich starych postów Miesięczny bilans czyli pierwsze plusy i minusy , Pół roku w Szwecji – podsumowanie , Rok w Szwecji – podsumowanie, i….uśmiałam się jak norka. Ja naprawdę miałam różowe okulary. Ludzie, którzy wtedy mi mówili jak naprawdę jest w Szwecji mieli faktycznie rację. Teraz to widzę. Nie ma się co przejmować – większość nowo przybyłych ma takie różowe okulary, a nie wspomnę o tych co tu przyjeżdżają w celach turystycznych. Ci to dopiero mają wyobrażenie o Szwecji. Kiedy słyszę, że ktoś ma tutaj wszystko czego mu potrzeba i w ogóle och i ach to tylko przewracam oczami. Nawet mając dobrze zaopatrzony polski sklep nie dostanie się wszystkiego co się lubi np. wiśni. Ok to, że nie mam wiśni czy ulubionej kaszanki jakoś przeżyję, ale sorry przyjaciół i rodziny się nie kupi. Tego nie ma w żadnym sklepie. Tak więc kiedy słyszę tekst, że ktoś wszystko ma to sobie myślę, że jeszcze jest zachłyśnięty nowym miejscem i niestety za jakiś czas odkryje, że tak naprawdę to jednak czegoś mu brakuje. 

Zacznijmy od początku czyli od pierwszego postu który napisałam po miesiącu mieszkania w Szwecji.

1.Czystość. Tak, pięć lat temu było naprawdę czysto. Teraz jest o wiele gorzej. Na ulicach jest coraz więcej śmieci. Coraz częściej można zobaczyć na chodniku psią kupę albo porzucony psi woreczek. Wśród młodych Szwedów zapanowała moda na wywalanie śmieci np. przez okno jadącego samochodu. To taki ich protest przeciwko ogólnie przyjętemu porządkowi. Rewolucja w której będąc zielonym pro eko wywala się torbę po MaCu na ziemię. Nie rozumiem tego i uważam, że Szwecja zaczyna cofać się w rozwoju. Kiedy czytam w necie te pierdolletta na temat jak to Szwecja za kilka lat nie będzie miała śmieci to śmiać mi się chce. Jednocześnie płakać chce mi się kiedy widzę starych Szwedów, którzy zbierają pety z chodnika i wrzucają je do śmietnika. To ludzie którym źle się patrzy na to co robią ich wnuki.

2. Mili i uprzejmi ludzie. Tak, Szwedzi są uprzejmi. W sklepie może nie ruszają się jak polskie mrówki, ale nigdy nie spotkałam się z nadąsaną panią sklepową. Czasami wkurza mnie, że wdają się w niepotrzebne gadki przez co robią się gigantyczne kolejki. Nie jest też do końca tak, że tutaj nikt nikomu nie pomaga. Teraz mając dziecko widzę, że Szwedzi potrafią być pomocni – pomogą z wózkiem, przytrzymają drzwi a nawet zatrzymają się na ulicy widząc, że próbujesz pomóc leżącemu na ziemi dziadkowi.

3. Stosunek do zwierząt. Od jakiegoś czasu widzę w necie informacje o znęcaniu się nad jeżami i kotami. Tego nie robią Szwedzi. Pięć lat temu tego nie było albo nie było to w takiej skali.

4. Komunikacja. No cóż nie jeżdżę nią zbyt często, więc za wiele nie mogę się wypowiedzieć. Irytujące jest na pewno to, że w środkach transportu często nie działa klimatyzacja.

5. Palenie. Już pięć lat temu bardzo mnie to drażniło. Teraz wydaje mi się, że jest jeszcze gorzej. Wszędzie jest pełno petów. Ludzie mają w dupie zakazy palenia na peronach. Mają w dupie, że obok przechodzi się z brzuchem albo z dzieckiem. Pomimo tego, że tytoń jest tutaj cholernie drogi to palaczy jest coraz więcej.

6. Rozwydrzone dzieci, a raczej bachory. Przez pięć lat napatrzyłam się równo jak paskudne potrafią być dzieci. Codziennie przechodząc koło przedszkola widzę agresję wśród maluchów. Dzieci obkładające pięściami matkę to standardowy widok. Do tego oczekiwanie widzów – i co ona zrobi, strzeli mu czy nie strzeli? Będę mógł się wykazać i zadzwonić gdzie trzeba czy nie? W Szwecji dzieci rządzą dorosłymi. Masz cztery lata i chcesz mieć różowe włosy? Ależ proszę bardzo! Nie chcesz się czesać? Nie ma problemu! Chcesz chodzić z kołtunem na głowie – proszę bardzo (wszy w szwedzkich przedszkolach to norma)! Czterolatek oświadcza Ci, że tak naprawdę to jest dziewczynką i chce wyciąć siusiaka. Nie ma problemu. Zróbmy to! To tylko kilka przykładów. Nie wspomnę o czternastolatkach z doczepianymi rzęsami, zielonymi włosami. No tak ale jak mogą już uprawiać seks to dlaczego nie mogą mieć akrylu na paznokciach i zrobionych rzęs.

7. Polacy na obczyźnie…temat rzeka. Rozwinę go we właściwym podsumowaniu.

8. Szwedzki chleb to masakra??? Szwedzi mają bardzo dobry chleb. Trzeba za niego odpowiednio zapłacić ale…mogę powiedzieć, że jest lepszy od niejednego polskiego chleba.

9. Anonimowość. Z tą anonimowością to tak do końca nie jest prawda. Owszem, Szwedzi nie wpuszczają tak szybko do swojego domu (ja to świetnie rozumiem), ale potrafią zagadać w autobusie czy na spacerze (szczególnie starzy). Anonimowość wyparowuje jeżeli chcemy sprawdzić kto ile zarabia i gdzie mieszka. Takie dane są tutaj ogólnie dostępne.

10. Rowerzyści. Po pięciu latach mogę powiedzieć, że ich nienawidzę. Takiego chamstwa to ze świecą szukać, no może teraz gorsi są Ci co jeżdżą na hujnogach. Rowerzysta to święta krowa. Za nic mają światła i ogólnie przepisy ruchu drogowego.

11. Sklepy. Odkąd odkryłam, że mogę w ślepo kupować w H&M sukienki i ogólnie mogę się w tym sklepie ubierać przestałam zwracać uwagę na mały wybór sklepów. Tak, są w Szwecji różne sieciówki np. Lindex, Kappahl, Cubus, GinaTrikot i parę innych, ale nie ma tych w których zazwyczaj kupuję ubrania. Szwedzi lubują się w kolorach których ja nie lubię. Mają też swój styl i w tym stylu jest wiele ubrań. Ciuchy nie są dla mnie jakimś wielkim problemem, ponieważ bywając często w Polsce kupuję ubrania online. 

12. Lumpeksy. Polubiłam je ponieważ w odróżnieniu do tych polskich jest mi tu łatwiej znaleźć coś fajnego. Niestety zmiany jakie zachodzą w Szwecji dotyczą również lumpeksów. Widać to po coraz wyższych cenach, mniejszym wyborze, a za to większych ilościach ludzi szukających zdobyczy. Poziom życia w Szwecji obniża się i widać to po sklepach (przecenione rzeczy bardzo szybko znikają z wieszaków, w czasie promocji w sklepach są tłumy, lumpki są bardziej oblegane). 

13. Jak ja się zachwycałam tym, że w Szwecji mam ogórki i inne rzeczy z Polski…tak wiele rzeczy można dostać i to jest fajne. Do dupy jest to, że często ten towar jest gorszy gatunkowo. Weźmy taką kiełbasę śląską, którą kupiłam z firmy na literę P. Szczerze? Chyba szwedzka kiełbasa jest lepsza. Nigdy więcej niczego nie kupię z tej firmy. Nie wiem czy to produkty robione na rynek szwedzki, więc pod Szwedów tylko co one robią w polskich sklepach? Są oczywiście osoby, które kupią wszystko aby tylko było to z Polski, ale wybaczcie takich śliwek jak poniżej nie da się jeść.

14. Kultura jazdy autem? Hahaha pomimo wysokich mandatów coraz częściej kierowcy olewają nakaz zatrzymywania się przed przejściem dla pieszych. Ostatnio złapałam się na tym, że zaczynam robić to co w Polsce. Sprawdzam czy coś nie jedzie i nie włażę już tak pewnie na przejście dla pieszych jak kiedyś. Ogólnie jest coraz większa hamówa na drogach i coraz częściej czuję się tu jak w Polsce.

15. Dyscyplina w komunikacji – następny żart. Fakt, pięć lat temu ludzie ustawiali się w kolejce do wejścia do autobusu oprócz nielicznych wyjątków, które pchały się bez kolejki. Teraz często jest samowolka – kto pierwszy ten lepszy.

16. Czystość przy kontenerach na śmieci? Mam takie kontenery pod oknem. Jak tylko zapełnią się ludzie zostawiają śmieci dookoła. Ogromne wysypisko jest kilometr dalej, ale Szwedzi tak się rozleniwili, że nie chce im się ten kilometr dalej jechać. Zostawiają nie tylko papiery czy szkło, ale też stare graty i choinki które potem miesiącami leżą między pojemnikami. Do tego dołóżmy Cyganów którzy wyciągają co się da z pojemników i zostawiają wszystko na ziemi. Szczury są przeszczęśliwe z takiej sytuacji, a mamy ich na podwórku całkiem sporo. Miło co?

17. Marudzący Polacy…nadal mnie drażnią ale chyba sama też stałam się taką marudzącą Polką – przepraszam ja nie marudzę, ja mówię to co widzę i momentami chętnie wróciłabym do Polski. Serio! A tak naprawdę to najbardziej drażnią mnie Polacy, którzy udają, że Szwecja jest inna. Udają, że Szwecja jest najbezpieczniejszym i najwspanialszym krajem na świecie jednocześnie wylewając wiadro pomyj na Polskę. Tak mi się ciśnie na usta pytanie: Co oni biorą???

To jeszcze nie koniec – ja dopiero się rozkręcam!

14 komentarzy

  • Magdalena

    Niestety, po 10 latach mam to samo wrażenie i poważnie rozważam powrót do Polski, szczególnie ze względu na dzieci. Już fajna, stała i za godne pieniądze praca mi tych „zmian” w Szwecji nie wynagrodzi. Dodałabym kilka słów o przestępczości- ale to pewnie znajdzie się w kolejnym poście.

    • Agnes Wieckowska

      Tak, będzie kolejny post i jeszcze jeden. Strasznie mi się źle czyta takie rzeczy, ale jeszcze gorzej mi się czyta, że Putin płaci za fałszowanie wiadomości w Szwecji (tych negatywnych oczywiście). Trzymaj się – może jeszcze coś się zmieni na lepsze?

  • Jola

    Oj jak mi sie podobasz, bystre oko i do tego nie boisz sie dzielic swoimi uwagami.
    Ja po 15 latach wrocilam do PL z mezem Szwedem. Jestesmy szczesliwi, realizujemy nasze plany, mamy duzo dobrych znajomych, wielu chetnych do pomocy.
    Decyzje o wyjedzie podjal maz, W Polsce zasze sie swietnie klarowal i nie chcial dluzej mieszkac w SE.
    W kazdym aspekcie zycia , remontujemy dom, ipieka lekaska, urzedy, zalatwianie spraw ogarniamy bez problemow, kontakty towarzyskie, wszystko nam bardzo odpowiada.
    Zycie tutaj smakuje lepiej, jedynie rakow nam brakuje i w przyszlym roku pojedziemy gdzies je zdobyc.
    Moge powiedziec, ze to byl najlepszy pomysl na nasze zycie.
    Mocno sie zastanowic gdzie dziecku bedzie lepiej i gdzi wy sie lepiej klarujecie. Policzyc plusy i minusy i sprawa jasna gdzie bedzie lepiej.
    My w pazdzierniku obchodzimy druga rocznice naszego najlepszego zycia.
    Mieszkamy miedzy Nowogardem a Plotami. Mozecie kiedys wpasc na nasze rancho, wielki ogrod, duzo miejsca na planowane inwestycje

    • Agnes Wieckowska

      A podobno to brednie wyssane z palca, że Szwedzi uciekają do Polski 😉 Cieszę się, że dobrze Wam się wiedzie. A znajdziesz mnie na fejsie? W Płotach kiedyś byłam i zwiedzałam jeden z pałacyków. Fajne tereny i jakbyśmy kiedyś jechali do mojej rodziny w Szczecinie to możemy do Was zajrzeć – tylko znajdź mnie na fejsie. Pozdrawiam i trzymam kciuki!

  • Jola

    Napisz do mnie na emaila to dam namiary.
    Zdziwisz sie ilu Szwedow mieszka w PL, maz jest w grupie Szwedow – tych co chca sie tu przeprowadzic i maja pytania. Jest tez grupa Szwedow tu mieszkajacych.
    Jestesmy wolni od szeroko rozumianej poprawnosci politycznej, mowimy co myslimy, jest spokoj i wszystko to czego oczekujemy od zycia.
    Serdecznosci posylam
    Jola

  • Kajetan

    Ciekawe, ze zauwazylas takie wielkie zmiany w ciagu ostatnich 5 lat. Dla mnie po 36 latach w Szwecji, to ostatnie 10-15 lat to rownia pochyla. Mozliwe, ze przez ostatnie 5 lat zrobilo sie diametralnie gorzej, ale moim zdaniem te zmiany bylo widac juz o wiele wczesniej i dzisiejszy stan rzeczy mozna bylo przewidziec (chyba ze sie jest naiwnym politykiem, wtedy najwidoczniej nie mozna).

    Odniose sie do kilku punktow, z ktorymi sie nie do konca zgadzam albo mam cos do dodadnia.

    4. Komunikacja miejska rzeczywiscie sie sypie. Sam fakt, ze klimatyzacja nie dziala nie jest dla mnie jakos decydujacy, bo do niedawna w ogole nie bylo klimatyzacji i zwykle to nie bylo problemem. Teraz skutki globalnego ocieplenia i cieplejsze lata daja sie we znaki. Najgorsze jest to, ze nigdy nie wiadomo, czy pociag przyjedzie czy nie. Tory pendeltågu sa w oplakanym stanie. Co chwile cos im wysiada i spoznienia sa praktycznie na porzadku dziennym. Nigdy nie wiadomo o ktorej trzeba wyjsc z pracy, zeby dziecko odebrac ze szkoly (chociaz w latach 90-tych jak zainstalowali nowy system sygnalizacji w metrze to tez byly cyrki). Jazda samochodem jest jeszcze gorsza. Kilka tygodni temu musialem jechac samochodem z Danderyd do centrum Sztokholmu w piatek okolo godz. 16.30. Zajelo to 2 godziny! Niecale 10 kilometrow. Nawet w soboty i niedziele sa korki na glownych drogach przejazdowych. Masakra.

    6. Tu sie chyba najbardziej nie zgadzam, ale moze to zalezy od otoczenia. U nas w przedszkolu bardzo duzy nacisk sie kladlo na walke z agresja, bycie kolezenskim, itd. W ogole nie znajduje sie w tym co piszesz. Pracowalem tez przez pol roku tak ze przez okno widzialem podworko przedszkola i oprocz tego, ze maluchy plakaly rano za rodzicami duzo dluzej niz sie oficjalnie mowilo (czasem i pol godziny) to zabawy przebiegaly bezproblemowo. Wszy to norma, bo ktos gdzies zlapal a potem dzieci spia razem na materacach to sie wszy roznosza. Pozniej pozyczaja od siebie nawazajem czapki i inne nakrycia glowy, wiec dalej sie wszy roznosza. To nie ma nic wspolnego z czesaniem czy koltunami. Ale jak mowie, moze na mojej dzielnicy jest inaczej.

    8. Dokladnie! Tu jest bardzo duzo roznych rodzajow chleba. Trzeba znalezc co sie lubi.

    10. Moim skromnym zdaniem brakuje tu w Szwecji karty rowerowej. Nie wiem jak jest teraz w Polsce, ale jak ja bylem maly to nie mozna bylo jezdzic po ulicy bez karty rowerowej. Trzeba bylo znac znaki i podstawowe przepisy drogowe. A w Szwecji wystarczy ze potrafisz utrzymac rownowage to siup i jedziesz. Ludzie nie majacy za grosz wiedzy o przepisach drogowych. Wielu z nich, przynajmniej w Sztokholmie, nie ma prawa jazdy, bo jest coraz mniej potrzebne, wiec nawet nie maja pojecia, ze zle robia. Te hulajnogi to juz w ogole przegiecie. Jedzie rodzic z dzieckiem na jednej elektrycznej hulajnodze, bez porzadnych hamulcow, bez mozliwosci regulowania szybkosci, bez kaskow czy jakichkolwiek innych ochronek, po ulicach miedzy samochodami, na czerwonym sweitle… az dziw ze nie bylo wiecej smiertelnych wypadkow.

    13. Polskiego jedzenia mi jakos nigdy specjalnie nie brakowalo. Fakt, ze owoce i warzywa tutaj to jakas masakra. Szczegolnie w sklepach Coop, gdzie jezeli cos nie jest zgnile lub splesniale juz w sklepie, to jakis sukces. Wydaje mi sie, ze kiedys bylo o wiele lepiej pod tym wzgledem.

    16. Tu trzeba winic tych co maja dbac o to, by te kontenery wyprozniac moim zdaniem. Kto bedzie szedl kilometr ze smieciami bo pojemniki sa pelne? Serio… To tez sie pogorszylo ostatnio, byc moze w ciagu ostatnich 5 lat, nie pamietam, bo zwiazki zawodowe smieciazy wywalczyly, ze smieciaze nie moga sie przepracowywac… i jest jak jest.

    Co sie najbardziej pogorszylo, to przestepstwa. Reorganizacja policji za kadencji poprzedniego szefa to zupelna porazka. Teraz szef sie zmienil i probuja to jakos odkrecic, ale diabli wiedza ile im to zajmie. W Szwecji nigdy nie bylo duzo policji, bo nie kprzestepczosc byla niska i moralnosc spoleczna wysoka (czyt. wszyscy donosili jak ktos cos przeskrobal). Ale zanim sie rozpedze, to poczekam na Twoj post na ten temat.

  • T.P.

    Może winni temu cywilizacyjnemu upadkowi nie są rodowici Szwedzi tylko masa mieszkających tam imigrantów? Nie mam na myśli wyłącznie Arabów

    • Agnes Wieckowska

      A kogo ma Pan na myśli? Nas Polaków? Brytyjczyków, Francuzów czy Rosjan? I to jest za dużo powiedziane ten “upadek cywilizacyjny”. Do upadku cywilizacji jeszcze jest daleko tak jak Polska wciąż daleko stoi za Szwecją.

  • T.P.

    Przede wszystkim podkreślam że z przyjemnością czytam Pani bloga. Doceniam Pani pracę.
    Czasem jednak pewnych przemyśleń mi brakuje.

    Tak mam na myśli imigrantów z tzw. demoludów i przypuszczam że to oni i uogólniając Arabowie śmiecą.
    Zaskoczyło mnie to co Pani napisała o młodych Szwedach.
    Nie byłem w żadnym kraju Skandynawii więc mogę tylko uwierzyć na słowo że Polacy cywilizacyjnie stoją niżej od Szwedów.
    Jeśli chodzi o śmiecenie to uważam wiekszość Polaków za fleje. Szczęśliwie powoli, zbyt powoli to się zmienia.

    • Agnes Wieckowska

      Panie Tadeuszu, nieustannie hejtuje mnie Pan Wacuś. Jego komentarze są na takim poziomie, że nie puszczę ich tutaj. Niestety jestem przez to trochę nastawiona wrogo do innych komentujących (żartuje, nie jest tak źle. Wiem kto to jest i gdzie mieszka, jeżeli posunie się dalej to zgłosimy to gdzie trzeba). Myślę, że powinien Pan się wybrać do Skandynawii – tak, żeby zobaczyć kraje, które Pana interesują. Jeżeli chodzi o ludy demoludów myślę, że ma Pan nieaktualne informacje. Podróżujemy sporo po Europie środkowej i południowej. W takiej Bośni (w dużej części jest muzułmańska) jest bardzo czysto. Chorwacja i Słowenia bardzo dbają o wygląd ulic bo wiadomo to przyciąga turystów. Rumunia też idzie do przodu jeżeli chodzi o śmieci (widać to jadąc tam co kilka lat). Nawet w Serbii widziałam zmiany będąc trzy lata temu. Od znajomego Albańczyka wiem, że w Albanii też zaczynają dbać o środowisko (Albania jest krajem muzułmańskim). W Polsce też się wiele zmienia. Ja jestem ostatnio zaskoczona tym, że w Gdańsku jest coraz mniej kup na chodnikach i trawnikach. Jest o wiele mniej śmieci. Nikt praktycznie nie pali na przystankach. Druga sprawa to my Polacy boimy się wysokich mandatów które są w Szwecji normą. Boimy się wychylać i naprawdę pilnujemy się, żeby nie podpaść. Myślę, że podobnie jest z np. Rosjanami czy Ukraińcami którzy do tego nie są w UE więc w ich przypadku jest krótka piłka. Są oczywiście egzemplarze które kradną, oszukują itd. Nie porównywałabym nas jednak do ludów arabskich, które wiedzą, że nikt im nic nie zrobi. Wystarczy słowo rasizm. A Polak co powie? Nic. Zapłaci mandat z podkulonym ogonem. Dodam jeszcze, że są rzeczy w których my Polacy bijemy Szwedów na głowę. A skąd Pan jest jeżeli wolno zapytać?

  • Marcin BWZ

    Miło mi, że trafiłem na Twoj jakże ciekawy blog emigracyjny. Ja mieszkam na granicy Niemiec i Holandii, dlatego mam styczność z obiema grupami. Jestem typem człowieka, który zdecydowanie lepiej odnajduje się w towarzystwie Holendrów… Miło jest jednak poczytać o Szwecji, bo nie raz nachodzą różne pomysły i możliwości do głowy. W moim odczuciu Holandia dużo lepsza, a i zachodnie Niemcy niczego sobie, chociaż u nich mógłbym doszukać się nieco więcej negatywnych aspektów.

  • T.P.

    Tak właśnie odczułem jak bym był przytoczonym panem Wackiem. Jednak ostatni post odebrałem jako tak życzliwy że cieplutko mi się zrobiło a siedzę w budowanym domku przy zaledwie plus czternastu.
    Oczywiście moim marzeniem, marzdniem 67 letniego faceta jest zaliczyć przynajmniej Finlandię, zobaczyć zorzę polarną. Wszystko to zimą i najlepiej z namiotem :-).
    Mogę tylko wypowiedzieć się o Polsce, Ukrainie i Litwie. Tak byłem.
    Litwa spływ kajakowy – chałdy śmieci w miejscach biwakowych.
    Ukraina, nieznacznie lepiej ale widok pozostawionych puszek folii itd w najpiękniejszym miejscu mnie prześladuje. Przestałem tam jeździć jak zaczęli masowo zaśmiecać masowo pomnikami bandery.
    Polska, czasem zdąży się natrafić na niezaśmiecone miejsce ogniskowe. Reguła to palenie plastiku. Pozostawiony pierdolnik, rzucanie śmieci w krzaki. Brzeg rzeki – makabra.
    Panów budowlańców nie potrafiłem nauczyć niewyrzycania śmieci przez ramię w tył.
    Mieszkam w Warszawie. Facet stojąc obok śmietnika paczkę po papierosach rzuca obok. Na zarzuconą uwagę mówi „nie podoba ci się to podnieś”. Wrzuciłem do kosza. Zarzygiwany regulaminie przystanek obok chipermarketu.
    Stop. Są też sprzątający po pupilach. Jest to jednak tylko nieliczna garstka ludzi.
    Co mi tam, wspomnę, próbowałem wyjaśnić tu na wsi, w mięsnym sklepie pozytywy używanie rękawiczek. Efekt? Był, warszawiacy to zło tego świata, branie w ręce mięsa kasy wędlin to reguła.
    Sorry. Rozpocząłem się ale nie znoszę brudasów.

  • AnnaP

    Bardzo lubię czytać wszystkie posty, porównuję z tym co widziałam, czytałam, słyszałam. Każdy widzi świat inaczej… Rowerzystów nienawidzę wszędzie. Teraz w Warszawie.

    • Agnes Wieckowska

      A ja nienawidzę rowerzystów w Gdańsku…są dosłownie koszmarem. Pozdrawiam (świat byłby nudny gdyby każdy tak samo postrzegał świat – szkoda tylko, że niektórzy nie potrafią przyjąć tego wiadomości)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: