Czego nie należy robić w Szwecji
Po jedenastu latach mieszkania w Szwecji, podczas których miałam okazję poprzyglądać się Szwedom postanowiłam stworzyć poradnik o tym czego nie robić w Szwecji – mój ostatni post o 10 latach w Szwecji możesz przeczytać 10 lat w Szwecji czyli co we mnie zmieniła emigracja..
Nadal uważam, że Szwedzi nie są jednolitą masą. Wręcz przeciwnie, inni są Szwedzi, ze Sztokholmu, inni z mniejszych miast, a jeszcze inni ze wsi. Kompletni inni są Szwedzi, którzy mają za partnera obcokrajowca. Dodatkowo zupełnie inaczej funkcjonują osoby, które mają partnera spoza Szwecji albo obracają się w międzynarodowym środowisku.
Mimo to, Szwedzi rzadko powiedzą wprost, że coś jest nie tak. W praktyce raczej uznają Cię za osobę niekulturalną i… po prostu zaczną unikać kontaktu.
1. Fika w Szwecji to rytuał, nie przerwa.
Fika to czas na relacje, zatrzymanie się, spokój, wspólne przebywanie. To też moment kiedy wszyscy są równi:szef, stażysta, goście. Przerwę można pominąć jako coś, co jest pomiędzy obowiązkami. Fika jest obowiązkową nieobowiązkowością. To nie jest coś, co się pomija, bo nie ma się czasu. Szwedzi wierzą, że fika poprawia dobrostan, atmosferę w pracy i efektywność. Co w momencie, kiedy się kogoś nie lubi i nie ma się ochoty z nim spędzać no właśnie przerwy w pracy?
2. W Szwecji nie zagaduj w windzie.
Winda dla Szwedów to mikroprzestrzeń prywatna, w której obowiązuje cisza i minimalny kontakt. W windzie Szwedzi udają, że nie czują, że ich przestrzeń się skurczyła. Mówienie w windzie narusza szwedzką niewidzialną strefę komfortu. Zagadywanie Szweda w windzie, to wymuszanie inter reakcji, o którą druga osoba nie prosiła. Dla Szwedów cisza w windzie to coś naturalnego, a mówi się jedynie w sytuacji, kiedy…winda spada w dół.
3. Nie wchodź komuś w słowo — to przestępstwo wyższego rzędu.
W Szwecji jest to jedno z najbardziej rażących naruszeń kultury rozmowy. Szwedzką rozmowę można porównać do kolejki. Każdy ma swój czas. Przerywanie to zachowanie sprzeczne z Jantelagen, bo oznacza wywyższanie się ponad innych. Co tam Jantelagen, to jest po prostu niegrzeczne.
4. Nie pytaj »co słychać« — w Szwecji nikt nie jest gotowy na ten poziom bliskości.
W Szwecji pytanie co słychać nie należy do small talk. To pytanie wchodzące w sferę intymną. Zadając takie pytanie Szwedowi, w najlepszym razie usłyszy się „w porządku”, a najczęściej zapadnie niekomfortowa cisza.
5. Nie mów, że jesteś głodny — fika rządzi godziną, nie żołądek.
W Szwecji mówienie o głodzie tworzy niepotrzebną i niepożądana intymność. Szwedzi starają się jeść regularnie i głód między posiłkami może oznaczać, że się źle zaplanowało dzień, a planowanie to świętość. Mówienie o głodzie to wchodzenie w strefę prywatną, bo jest to mówienie o prywatnych potrzebach, ciele i dyskomforcie, czyli tematach zarezerwowanych dla bliskich osób. Ponadto Szwedzi nie znoszą narzekania. Sama fika to rytuał. Nie jest po to, żeby się najeść, ale żeby na chwilę zwolnić tempo.

6. Nie myśl, że możesz ominąć kolejkę — tu nawet powietrze stoi w kolejce.
W Szwecji kolejka to nie tylko sposób organizacji, ale niemal społeczna religia. Szwed nie przepchnie się przed innych ani nie zacznie mówić pierwszy. Tu numerki do kolejki potrafią mieć własny numer porządkowy, a jeśli ktoś przypadkiem wejdzie nie po kolei, w pomieszczeniu zapada cisza cięższa niż skandynawska zima. Wepchnięcie się bez kolejki to, też najczęstszy powód wybuchu Szwedów.
W szwedzkim świecie każdy ma swoje miejsce, swoją kolej i swój dystans. Bo w Szwecji kolejka to nie strata czasu. To dowód, że każdy ma swoje miejsce w szeregu.
7. Nie wybijaj się. Tu każdy ma być średni.
W Szwecji sukces najlepiej nosić jak szary sweter do tego bez logo. Można mieć świetną pracę, świetną pensję i talent większy niż pół Europy, ale dobrze będzie, jeśli zachowasz to dla siebie. Tu nie wypada błyszczeć za mocno. Nie jest mile widziane stwierdzenie pt. „jestem najlepszy”.
Szwedzka mentalność od lat kręci się wokół zasady, że nikt nie powinien uważać się za ważniejszego od innych. Ambicja jest mile widziana, dopóki jest cicha. Człowiek ma być kompetentny, spokojny i nie zajmować za dużo miejsca. W Szwecji ideałem nie jest gwiazda, tylko dobrze działający element systemu. Tutaj można być wyłącznie świetnie pracującym trybikiem wielkiej maszyny jaką jest system.
8. W Szwecji nie przychodź bez zapowiedzi.
W Szwecji absolutnie nie należy wpadać do kogoś bez zapowiedzi, to jedno z najważniejszych kulturowych tabu. Szwedzi mają bardzo wyraźną granicę między życiem prywatnym a społecznym.
Niezapowiedziana wizyta to jak wejście w tę prywatną strefę bez zgody. Szwedzi wszystko planują w swoim życiu więc niespodziewane odwiedziny burzą ich porządek nawet w relacjach prywatnych.
9. Nie patrz nikomu w oczy bo możesz przypadkiem wejść w relację.
W szwedzkiej kulturze kontakt wzrokowy oznacza wysoki poziom bliskości. Jeśli patrzysz długo, ktoś może uznać, że przekraczasz granice prywatności. W przestrzeni publicznej Szwedzi starają się nie wchodzić innym w przestrzeń. Patrzenie w oczy to wejście w czyjąś osobistą strefę.
10. Nie zadawaj pytań otwartych ponieważ to za dużo interakcji naraz.
W Szwecji nawet uprzejmość ma wyznaczone granice. Masz być miły, ale nie wylewny. Zainteresowany, ale nie ciekawski. W szwedzkim świecie idealna rozmowa to taka, w której nikt nie jest zaangażowany. Ma być płytko, bez emocji i z dystansem.
11. Nie proś o torbę w sklepie tylko zapłać i nie zadawaj pytań.
W Szwecji można poprosić o torbę w sklepie — ale lepiej tego nie robić. To kolejna z tych szwedzkich zasad, które wynikają z ekologii, wstydu społecznego i… presji, by być „dobrym obywatelem”. A przede wszystkim należy za nią zapłacić.
12. Nie odpisuj za szybko ponieważ w Szwecji każda wiadomość potrzebuje czasu na dojrzewanie.
Szwedzi mają „lagom tempo”. Natychmiastowa odpowiedź może sprawić, że druga osoba poczuje, że też musi odpisać szybko.
A presja jest czymś, czego Szwedzi naprawdę nie lubią.
13. Nie używaj klaksonu. To społeczna detonacja.
W Szwecji klakson jest równoznaczny z alarmem. Używanie klaksonu brzmi jak agresja, a ta jest kulturowo źle widziane.
14. Nie dotykaj nikogo — tu nikt nie jest ‘dotykowy’.
W Szwecji przestrzeń osobista to święte prawo człowieka. Ludzie potrafią stać na przystanku autobusowym w idealnych odstępach, jakby wyznaczał je niewidzialny geometra.Przypadkowe muśnięcie ramienia wywołuje większe emocje niż śnieżyca w listopadzie.
Tu nie klepie się po plecach, nie obejmuje na powitanie. Nawet w windzie każdy patrzy przed siebie z taką koncentracją, jakby uczestniczył w egzaminie z bycia dyskretnym. Kontakt fizyczny jest zarezerwowany dla naprawdę bliskich relacji, a nawet wtedy jest dawkowany ostrożnie.
15. Nie pytaj ‘gdzie tu tanio zjeść’ — to kraj, nie utopia.
W Szwecji pracownicy gastronomii zarabiają więcej niż w innych krajach europejskich. Pracodawcy płacą wysokie składki socjalne. To sprawia, że koszty pracy podwyższają ceny w restauracjach. Dodajmy do tego wysokie czynsze za wynajem lokali, podatki, rygorystyczne regulacje. Do tego wszystkiego importowana żywność plus kosztowne wytwarzanie lokalnej żywności. Jeżeli ktoś chce tanio zjeść w Szwecji to zostaje Restauracja pod Żółtą Mewą.

16. Nie wchodź do sklepu 5 minut przed zamknięciem.
W Polsce nie ma problemu, żeby wejść do sklepu 5 minut przed zamknięciem, gdzie kasjerka ze zbolałą miną, bo właśnie za chwilę ucieknie jej autobus, czeka, aż maruder zdecyduje się na trzy rzeczy i wyjdzie ze sklepu 20 minut po godzinie zamknięcia.
W Szwecji jeżeli można wejść przed zamknięciem sklepu, to od razu wiadomo, że sklep już się zamyka. Pracownicy nie mają problemu, żeby zwrócić uwagę, że jest już po zamknięciu sklepu, a jakiś czas przed zamknięciem pojawiają się komunikaty zapowiadające zamknięcie. Wchodzenie do sklepu tuż przed zamknięciem jest postrzegane jako „stawianie siebie ponad resztą” czyli kłania się znajomość Jantelagen – „nie bądź tym, który robi wyjątek kosztem innych”. W efekcie nie ma tu „spóźnionych klientów”.
W punktach gastronomicznych do stolika może podejść pracownik i przypomnieć o zbliżającej się godzinie zamknięcia. Oczywiście może to inaczej wyglądać w przypadku drogich restauracji, w których bogaty klient płaci krocie.

17. W Szwecji nie żartuj z ABBA.
Przede wszystkim ABBA to część tożsamości kulturowej. To marka taka sama jak Volvo czy IKEA. Wielu Szwedów dorastało z muzyką ABBY. To część ich rodzinnych wspomnień i żarty z zespołu trafiają w emocje związane z młodością. Dlatego żarty z ABBY mogą być odbierane jako krytyka, a krytyka szwedzkiej kultury narodowej jest odbierana jako faux-pas.
18. Nie próbuj ominąć procedury. Szwedzi mają procedurę na procedurę.
Omijanie w Szwecji procedur jest jednym z największych społecznych błędów. Zasady są po to, żeby ułatwiać życie wszystkim, a próba skrótu odbierana jest w Szwecji jako coś podejrzanego. Szwedzi ufają swoim instytucjom i systemowi. Omijanie procedur jest równoznaczne z zasadą Jantelagen czyli ” nie myśl, że jesteś ponad zasadami”. To się bardzo kłóci z ze szwedzką kulturą równości. Jeżeli ktoś robi wyjątek dla kogoś, to inni czują się potraktowani niesprawiedliwie, a Szwedzi bardzo nie lubią nierównego traktowania. Dlatego nikt nie sięga po ostatnie ciastko na talerzu. Ten, kto sięgnie, staje się wrogiem nr 1.
19. W Szwecji nie wspominaj, że alkohol drogi. To trauma zastępcza za słońce.
Szwedzi doskonale zdają sobie z tego sprawę, że w ich kraju alkohol jest bardzo drogi. Po to przecież stworzono turystykę promową, żeby Szwedzi mogli się legalnie zaopatrzyć w tani alkohol. Kiedy Szwed po raz setny słyszy od obcokrajowca o tym, że ma w sklepach drogi alkohol to dla niego brzmi to jak powtarzanie stereotypu o Szwecji. No przecież ile można tego słuchać? Systembolaget to również dla Szweda instytucja, która chroni społeczeństwo i dba o jego zdrowie. Krytyka więc cen alkoholu może być odbierana jako krytyka systemu, który uchodzi za najlepszy na świecie. A Szwedzi lubią być najlepszymi na świecie!
20. Nie krytykuj kanelbulle bo to jak obrazić babcię całego kraju.
Na koniec – kanelbulle czyli kolejny symbol szwedzkiej kultury. Kanelbulle to nie jest zwykła bułka z cynamonem. To narodowa świętość, bo przecież kanelbulle ma nawet swoje święto 4 października. Krytykować kanelbulle to tak jakby Włochom powiedzieć, że ich makaron jest średni. Do tego kanelbulle jest ikoną fiki. Bez kanelbulle nie ma fiki.
To oczywiście tyczy się wyłącznie Szwedów z dziada pradziada, bo obcokrajowcy rządzą się swoimi prawami. Szwedzi też zmuszeni są zmiany swoich zasad, ponieważ widzą, że są wypychani ze swojej kolejki na przystankach autobusowych.
A jeżeli macie ochotę poznać zdanie innej blogerki to polecam wpis Gabrysi:Ta Szwecja to jest jakaś inna