Szwecja na co dzień
-
O aferze mieszkaniowej w Sztokholmie czyli trzy mieszkania dla trzech żon.
Dawno nic nie pisałam o sytuacji w Szwecji, a tu afera goni aferę. Jak nie akcja z dostępem do danych obcej firmy to afera mieszkaniowa, a nie wspomnę o gwałconych przez uchodźców politycznych kobietach. Niektórzy z Was zapewne słyszeli już o tej akcji. Pytanie tylko co i jak słyszeliście, bo z tego co widzę to na polskich stronach, sprawa pokazywana jest niekoniecznie z tej prawdziwej strony. Zacznę jednak od innej sprawy, która ma wpływ na zaistniałą sytuację. Jakiś czas temu pisałam o nałożeniu nowych opłat na obywateli szwedzkich oraz o projektach ustaw. Wspominałam wtedy o podatku od latania. Ten projekt jeszcze wciąż się „mieli” i mamy nadzieję, że nie przejdzie.…
-
U logopedy czyli dlaczego mam dziwne przecinki.
Właściwie to powinnam zacząć od kolejnego kursu szwedzkiego o którym jeszcze nie pisałam, ale musiałabym się jeszcze cofnąć do wcześniejszych wydarzeń sprzed kursu – zacznę więc od końca czyli od logopedy. Kilka miesięcy temu jakiś troll napisał mi pod postem – chyba z braku argumentu do swoich zarzutów, że skończyłam studia filologiczno-historyczne, a przecinki źle stawiam – albo wcale. Taa gwoli ścisłości – w Gdańsku już dawno historia oddzieliła się od filologii. Historia to nie jest kierunek filologiczny. Dyslektyk filologii raczej nie skończy – jest mała szansa, że w ogóle dostanie się na taki kierunek. Historię może skończyć każdy – zwłaszcza w dobie komputerów. Historia posiada nie tylko specjalność nauczycielską.…
-
Szwecja po trzech latach – czyli trochę o stereotypach.
Szwecja zawsze była dla mnie takim mimo wszystko odległym krajem. Niby wspólna historia, czyli król i wojny. Trochę polskich celebrytów, którzy wyprowadzili się do Szwecji. Nie za bardzo brałam pod uwagę ten kraj w swoich turystycznych planach – już prędzej Norwegię ze względu na te niesamowite fiordy. Do tego zimno, a ja przecież uwielbiam ciepło i jeszcze do tego słabe jedzenie – nie to co na moich, ukochanych Bałkanach. No tak ale serce nie sługa – zakochałam się i wylądowałam w tej zimnej Skandynawii. Czy faktycznie takiej zimnej? No taaa bo do Szwecji pojechałam z jakimś wyobrażeniem o tym kraju. Na początku strasznie mnie wkurzało gadanie niektórych rodaków. „Pogadamy jak…
-
Pan Czesław jest chory.
Tak tak w końcu udało mi się dorwać do tego ustrojstwa. Słyszałem, że bardzo Wam się podobała moja, pierwsza opowieść. Koścista mówiła, że statystyki jej ładnie skoczyły, ale godisa mi menda nie dała – a ja się tak napracowałem. No nie wiem, może jej za karę nasikam na torebkę. Dzisiaj to tak w ogóle chcę się Wam pożalić. Bo jestem chory – tzn. już wyzdrowiałem, ale poszkodować mnie trochę możecie. Wszystko się zaczęło od tego, że Koścista i Sklerotyk pojechali sobie na wycieczkę. Wiecie jak ja nie lubię transporterka? Już wchodzę do niego sam, bo zobaczyłem, że zapieranie się i nawet łapanie za wielką torbę Kościstej (z wielkim worem się…
-
Muskö czyli o największej, wykutej w skale bazie marynarki wojennej.
Jakiś czas temu opowiadałam Wam o szwedzkim systemie schronów przeciwatomowych i syrenie, która wyje w każdy, pierwszy poniedziałek miesiąca – pozostałości po zimnej wojnie ( jak macie ochotę to możecie sobie przypomnieć: zajrzyj tutaj ). Z zimną wojną związana jest również baza wojskowa/marynarki, która znajduje się całkiem niedaleko Sztokholmu na wyspie Muskö. Na tej wyspie znajdują się również normalne osiedla zamieszkałe przez zwykłych obywateli. Bardzo długi czas mieszkańcy oraz wojsko/marynarka żeby dostać się na wyspę musieli przyprawiać się wodą. Szczerze mówiąc dostęp na wyspę był dla wszystkich trochę problematyczny. W latach 50 tych XX wieku zaczęto myśleć o bezpośredniej drodze. Pierwszym pomysłem był most, a dokładniej mosty. Niestety takich mostów, niezależnie z…
-
Fryzjer w Szwecji czyli coś o żółtych włosach.
Pewnego pięknego dnia zdałam sobie sprawę z tego, że niektórzy ludzie mają duży problem z wyglądem innych osób. Nie chodzi tu o tatuaże czy kolczyki w różnych, dziwnych miejscach, ale o coś tak prozaicznego jak nogi czy włosy. Od najmłodszych lat słuchałam biadolenia na temat moich nóg. Byłam chudzielcem więc i nóżki miałam jak patyczki i te moje patyki były wiecznie komentowane przez wszystkich dookoła. „Jakie ta Agnieszka ma chude nogi – jak patyki” – dogadywały mi jedna z moich ciotek razem ze swoją córką, która nóżek zbyt zgrabnych to nigdy nie miała. Taa przeszłam przez etap nakładania kilku par grubych rajstop do momentu kiedy stwierdziłam, że mam zarąbiste nogi,…
-
O nowych podatkach czyli jak Szwecja kombinuje nowe środki na przybyszów.
W Polsce wiele osób płacze nad 500+. Oj strasznie boli to, że ktoś dostaje kasę na dzieci, a co byście powiedzieli gdyby Wasze podatki szły na zachcianki przybyszów? Ale nie tych z sąsiednich krajów tylko z Afryki i Bliskiego Wschodu? Podatki na to, żeby mogli sobie pomieszkać w hotelu trzygwiazdkowym, kupić Iphona i Ipada. Osobiście wolałabym oddać pieniądze na nowo urodzonych Polaków. Szwecja jest, jak wszyscy wiedzą bogatym krajem. W końcu nic tak nie przynosi kasy jak sprzedaż dyktaturom arabskim i afrykańskim broni, prawda? Zacznijmy od nowej opłaty parkingowej, która wejdzie w życie już w styczniu roku 2017. To opłata która „uszczęśliwi” mieszkańców niektórych (na razie) dzielnic Sztokholmu. Nie wiem,…
-
Święta Łucja czyli „rasistowska” afera z reklamą Åhlens.
Dwa dni temu czyli 13 grudnia w Szwecji obchodzono dzień świętej Łucji. To dosyć ważna uroczystość dla Szwedów. Ważna ale jednocześnie dziwna bo przecież Szwedzi to protestanci a obecnie w większości ateiści, a tutaj nagle tradycja kościelna. Szwedzkie obchody nie wszystkim się podobają – szczególnie polskim, moherowym beretom które twierdzą, że szwedzkie obchody święta Łucji to często wybieg dla missek. To chyba napisał ktoś, kto nie widział jak to wygląda, albo jest stary i brzydki i zazdrości młodym dziewczynom, że mogą udawać świętą Łucję. Impreza wygląda tak, że 13 grudnia dziewczynki przebrane w białe, zgrzebne suknie, w wiankach na głowie i ze świeczkami w rękach dają koncert śpiewając pieśń Santa Lucia. Wśród dziewcząt jest…
-
Prawo jazdy w Szwecji czyli o tym że Polska wcale nie jest taka tania jak nam się wydaje.
Czy wiecie, że w sierpniu minęły dwa lata od kiedy zamieszkałam w Szwecji? Jak ten czas szybko leci. Leci szybko i to szczególnie jeżeli chodzi o terminy ważności naszych dokumentów. Stało się, mój dowód osobisty i prawo jazdy straciły ważność. Niestety żeby wyrobić te dokumenty trzeba ruszyć dupsko do Polski i najgorsze jest to, że tylko prawo jazdy może odebrać w naszym imieniu upoważniona osoba. No tak, ale w przypadku prawka, pomijając zrobienia zdjęcia dochodzą jeszcze badania lekarskie. Tak się składa, że mam wadę wzroku i moje prawo jazdy jest mi przyznawane na okres czasowy. Szczegół, że moja wada wzroku odkąd nie pracuję w zaszczytnej instytucji państwowej z tabunem wariatek,…
-
Filmy z mojego kraju czyli czy można być fanem skandynawskiego kina.
Nie wiem jak Wy, ale ja nie znałam wcześniej filmów skandynawskich. Widziałam może z dwa i tyle. Pewnego dnia postanowiłam to zmienić. Zacznę od filmów, które prawie zna każdy, czyli „Dzieci z Bullerbyn”, „Pippi Långstrump” czy „Emil i Lönneberga”. To filmy mojego dzieciństwa. Dla starszej młodzieży polecam film „Klejnoty rodzinne” w których gra Alicia Vikander, o której pisałam w poście: o szwedzkich aktorkach. Klejnoty rodzinne są przepiękną opowieścią i bardzo polecam ten film (uprzedzam, że Vikander pokazuje się w nim w pełnej krasie). Szwedzi kochają kryminały i thrillery. Kochają też seriale kryminalne, które są całkiem całkiem. Sztandarowym serialem jest słynny „Wallander”. Całkiem niezłe są adaptacje filmowe prozy Camilli Läckberg. Strasznie surowe…





















